Zdaję sobie sprawę, że ta recenzja może być wyjątkowo nieobiektywna, ponieważ jestem absolutnym fanem Batmana, „Długiego Halloween” i duetu Jeph Loeb & Tim Sale, którzy jak nikt inny rozumieją postać mrocznego rycerza. Okej, może trochę przesadziłem, jednakże faktem jest, że ci dwaj panowie są urodzeni do tworzenia historii o Batmanie.

„Długie Halloween” jest komiksem niepodważalnie wybitnym i prawdopodobnie to jedna z najlepszych historii o Batmanie, jaka kiedykolwiek ukazała się na rynku. W tym komiksie jest po prostu wszystko, co w postaci Batmana jest najlepsze, przez co stanowi swego rodzaju kwintesencję postaci Batmana. Do „Mrocznego zwycięstwa” podchodziłem z pewną rezerwą, ponieważ zdawałem sobie sprawę, że trudno będzie przebić lub chociaż dorównać poziomem dziełu takiemu, jak „Długie Halloween”.

Mroczne zwycięstwo
Batman: Dark Victory #8

Przed przeczytaniem „Mrocznego zwycięstwa” postanowiłem ponownie przeczytać „Długie Halloween” i polecam każdemu zrobić to samo, ponieważ moim zdaniem przeczytanie obu tych komiksów od razu po sobie jest najlepszym sposobem na konsumpcję obu tych dzieł. „Mroczne zwycięstwo” to ścisła kontynuacja „Długiego Halloween”, która w bardzo kreatywny sposób kontynuuje i rozwija wszystkie najważniejsze wątki „Długiego Halloween”, przez co oba komiksy tworzą jedną kapitalną i spójną historię. Podoba mi się, w jaki sposób twórcy wchodzą w dialog z „Długim Halloween” w pewnym sensie je dekonstruując. „Mroczne zwycięstwo” ma w zasadzie identyczną fabułę co „Długie Halloween”, jednakże tym razem ten schemat został ograny w inny równie intrygujący sposób, dzięki czemu nie czuć tutaj żadnej powtarzalności.

Mroczne zwycięstwo
Batman: Dark Victory #12

„Mroczne zwycięstwo” to trochę takie „Długie Halloween”, tylko że „bardziej”. Mamy tutaj więcej wątków, więcej postaci i większą skalę całęgo tutejszego konfliktu. „Długie Halloween” było o wiele bardziej kameralne i skupione wokół kilku konkretnych postaci. W „Mrocznym zwycięstwie” dalej wszystko kręci się wokół Batmana, Jima Gordona i Harveya Denta, jednakże mamy tutaj o wiele więcej bohaterów pobocznych niż poprzednio i niestety nie każdy dostaje tyle miejsca, ile powinien i nie każdy wątek dostaje odpowiednie zakończenie. Przykładowo zabrakło mi pewnej klamry w kwestii relacji Batmana i Catwoman oraz relacji Harveya Denta i Gildy Dent. Przykładów wątków, które nie miały odpowiednio satysfakcjonującego zakończenia lub postaci, które zostały potraktowane po macoszemu jest co najmniej kilka. Na szczęście są to zazwyczaj elementy stojące na drugim lub trzecim planie. Bohaterowie i motywy, które od początku były najważniejsze w tej opowieści, są prowadzone niemalże bezbłędnie.

Batman: Dark Victory #9

Nie podobał mi się sposób, w jaki Dick Grayson został wprowadzony do tej historii. Uważam, że cały ten proces przebiegł zdecydowanie zbyt szybko i sam Dick i jego wątek nie ma zbyt wielkiego znaczenia dla całej opowieści. Jasne, doceniam tę klamrę na koniec w kwestii postaci Batmana, jednakże jego relacja z Robinem dostała tutaj trochę za mało miejsca, aczkolwiek z drugiej strony większe skupienie się na postaci Robina, mogłoby za bardzo rozwodnić tę historię.

Batman: Dark Victory #1

Rysunki i kolory są absolutnie wybitne! Tim Sale przeszedł samego siebie i stworzył panele jeszcze lepsze niż w „Długim Halloween”, a trzeba pamiętać, że poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko. Rysunki są dynamiczne, klimatyczne i wręcz hipnotyzujące, a w połączeniu z genialnymi kolorami, tworzą spójną i bezbłędną całość.

Przeczytaj również: „Cyberpunk 2077: XOXO” – czym, do cholery, jest miłość? [RECENZJA]

„Mroczne zwycięstwo” może nie uwiodło mnie tak bardzo jak „Długie Halloween”, jednakże to nadal genialny komiks o Batmanie. Traktuję „Długie Halloween” i „Mroczne zwycięstwo” jako jedną nierozerwalną całość i dlatego mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to prawdopodobnie moja ulubiona historia o mrocznym rycerzu. Obie te historie powinien znać każdy fan komiksów i każdy fan Batmana. „Długie Halloween” i „Mroczne zwycięstwo” mają w sobie wszystkie powody, dla których kocham komiksy superbohaterskie i dla których kocham Batmana. Wybitne dzieło.

Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękujemy. Recenzowany komiks znajdziecie tutaj.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze