Z komiksami osadzonymi w świecie Gwiezdnych Wojen jest trochę jak z filmami i serialami — jedne są lepsze, inne gorsze. Odnoszę wrażenie, że ostatnio czytałam jedynie te słabsze pozycje z uniwersum SW. Aż na moje szczęście zabrałam się za „Kanan. Ostatni padawan” Grega Weismana, który przywrócił mi nieco wiarę w gwiezdnowojenne komiksy.
Jeśli oglądaliście serial „Rebelianci” to na pewno kojarzycie Kanana Jarusa — członka rebeliantów, który jest także jednym z nielicznych Jedi, który przeżył Rozkaz 66. To właśnie Kanan, w przeszłości Caleb Dume, jest głównym bohaterem komiksu. Greg Weisman przestawia nam losy protagonisty, dzięki czemu możemy cofnąć się w czasie i poznać jego przeszłość. Tym samym komiks podzielony jest na kilka rozdziałów.
Pierwszy rozdział ma miejsce w czasach względnego pokoju, sprzed wydania Rozkazu 66 przez Palpatine’a. Autor zgrabnie ukazuje nam historię młodego podawana i jego zażyłość z mistrzynią Billabą, a także dwoma klonami Greyem i Stylesem, którzy poza żołnierzami są również jego przyjaciółmi. Weisman tym samym wprowadza nas w wydarzenia w galaktyce w taki sposób, że poznając tę historię możemy bardziej zrozumieć ciężar straty młodego padawana po tym, gdy jego przyjaciele odwracają się od niego i zaczynają na niego polować.

Drugi rozdział dzieje się tuż po wdrożeniu w życie Rozkazu 66. Młody padawan ucieka przed tymi, którzy jeszcze kilka minut temu byli jego przyjaciółmi. Teraz przyjaciele stali się wrogami, a zarazem głównymi antagonistami komiksu. W rozdziale tym poznajemy zatem losy Caleba, który pozostawiony sam sobie musi przetrwać w nowej rzeczywistości, w której Jedi giną z rąk klonów sterowanych przez Palpatine’a.
Kolejne dwa rozdziały ukazują dalsze losy chłopaka, który z padawana zmienia się w przemytnika i robi rzeczy wbrew kodeksowi Jedi. Jednak czy można mówić o kodeksie, skoro być może nie przeżył żaden Jedi? To myślenie kieruje młodziutkim Calebem w dokonywaniu czynów, o których w przeszłości nawet by nie pomyślał. Wraz z Janusem Kasmirem i Kleevem przemierzają Galaktykę w czasach, w których dopiero co powstawała Rebelia. Kolejne rozdziały ukazują jak Caleb przemienił się w Kanana — ważną postać rebeliantów, a także jak wyglądało jego życie jeszcze wtedy gdy dopiero co uczył się bycia Jedi.
„Kanan. Ostatni padawan” to kawał solidnego komiksu, który oddaje nie tylko historią, ale także wspaniałymi rysunkami. Kadry narysowane przez Pepe Larraza bardzo mi przypadku do gustu i pasują do opisywanej historii. Fabularnie jest naprawdę super! Greg Weisman napisał mega wciągający komiks, który od początku do końca nie pozwalał mi się od niego oderwać. Zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej, jak i jeśli chodzi o akcję. Pokuszę się o stwierdzenie, ze to komiks kompletny — taki, który powinien stanowić za wzór innym historiom ze świata Gwiezdnych Wojen.
Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od Egmont Polska, za co serdecznie dziękujemy. Recenzowany komiks znajdziecie tutaj.
Przeczytaj również: „Rogue Sun” [RECENZJA]
[…] PrevPoprzedni„Star Wars. Kanan. Ostatni padawan” PrevPoprzedni […]