Kto nie widział kultowego filmu „Asteriks i Obeliks: Misja Kleopatra” niech pierwszy rzuci kamieniem! Jeśli tak jak ja uwielbiacie wracać do tej przezabawnej komedii, to musicie sięgnąć po jej pierwowzór, czyli komiks „Asteriks i Kleopatra”.

Kleopatra pragnie udowodnić Juliuszowi Cezarowi, że lud egipski zdolny jest do wielkich czynów. Tym samym zatrudnia architekta Numerobisa do wybudowania przepięknego królewskiego pałacu. Jest jednak pewien problem: Numerobis nie należy do najbardziej utalentowanych architektów. Ponadto na wykonanie zadania ma tylko trzy miesiące — w przeciwnym razie zostanie rzucony krokodylom na pożarcie. Zdając sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie wybudować pałacu w pojedynkę, postanawia zwrócić się o pomoc do swojego przyjaciela druza — Panoramiksa. Tym samym Panoramiks wraz z Asteriksem, Obeliksem i Idefiksem wyruszają do Egiptu, by pomóc przyjacielowi w potrzebie. Nie będzie to łatwa i przyjemna pomoc, albowiem w budowie próbują przeszkodzić rywal Numerobisa, a także sam Juliusz Cezar.
Klasyka komiksu René Goscinny’ego i Alberto Uderzo to gwarancja dobrej zabawy, obojętnie czy jesteście fanami komiksów o druzach, czy dopiero zaczynacie poznawać te historie. Historia w nim zawarta jest bardzo podobna do tego, co widzieliśmy w filmie, a wszelkie kadry zostały naprawdę świetnie odzwierciedlone. Zresztą, komiks prezentuje się naprawdę świetnie graficznie. To zasługa Alberto Uderzo, wybitnego rysownika, który przepięknie ukazał na kartkach powieści graficznej piramidy, klimat Egiptu i postać Kleopatry. Dużo tu także humoru, również tego graficznego, na przykład hieroglifów w dymkach zamiast tekstów, które odzwierciedlają, co mówią Egipcjanie.
Fabuła jest rewelacyjna, zarówno pod względem historii, jak i masy żartów i gagów w niej zawartych. Najbardziej podobał mi się moment, w którym twórcy „wyjaśniają” czytelnikom, w jaki sposób Sfinks stracił swój nos. Nos to zresztą motyw przewodni, albowiem bohaterzy bardzo często wyrażają się z podziwem o nosie Kleopatry! Kleopatra zaś przedstawiona jest w bardzo ciekawy sposób, jako bezwzględna i rozpieszczona władczyni, w której można wyczuć dużą nutkę samouwielbienia.
Jeśli jeszcze nie czytaliście „Asteriksa i Kleopatry”, to gorąco was zachęcam do nadrabiania tej pozycji. Zwłaszcza, że oprócz wspomnianej historii, album zawiera również kilkadziesiąt stron różnych ciekawostek na temat Egiptu, autorów czy samego powstawania komiksu. To klasyka gatunku, obok której nie można przejść obojętnie!
Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od Egmont Polska, za co serdecznie dziękujemy. Recenzowany komiks znajdziecie tutaj.
Przeczytaj również: „Star Wars. Kanan. Ostatni padawan”