Od kilku miesięcy krążyło wiele plotek na temat rzekomego konfliktu Grety Gerwig („Barbie”, „Małe kobietki”) z Netfliksem. Reżyserka bowiem miała nie zgadzać się na to, aby reżyserowane przez nią „Opowieści z Narnii” trafiły w dniu premiery bezpośrednio na platformę streamingową, omijając dystrybucję kinową. Pojawiały się nawet informacje, ze Gerwig rozważa rezygnację z projektu, jeśli Netflix nie przystanie na jej warunki. Możemy jednak odetchnąć z ulgą – jak donosi Matthew Belloni z Puck News, Ted Sarandos, CEO platformy Netflix, zgodził się na wymogi Grety. Tym samym „Opowieści z Narnii” oficjalnie trafią do kin z czterotygodniowym okresem ekskluzywności przed debiutem na Netflix. Variety i Deadline potwierdzają te informacje, donosząc dodatkowo, że pomiędzy obiema stronami doszło już do podpisania umowy.
„Opowieści z Narnii” będą wyświetlane na ponad 1000 ekranów IMAX na całym świecie. Film, jeśli zdjęcia odbędą się zgodnie z planem, trafi do kin na Święto Dziękczynienia w 2026 roku (26 listopada), by dopiero na Święta Bożego Narodzenia zadebiutować globalnie na platformie. Ponadto Grega wynegocjowała nie tylko zmianę w modelu dystrybucji streamingowego giganta, ale również inną niż dotychczas strategię marketingową. „Opowieści z Narnii” mają być bowiem promowane przez Netflix przed premierą kinową jak każdy inny blockbuster, a nie – jak dotychczas – wypuszczane do wybranych kin tylko w celu kwalifikacji do nagród branżowych.

Negocjacje trwały od wielu miesięcy. Udział w nich brali Greta Gerwig, jej agenci i prawnicy, Bela Bajaria (szefowa treści w platformie) oraz prezes IMAX Rich Gelfond. Na pewnym etapie zaangażowano również właściciele najpopularniejszych sieci kinowych w USA i liczni udziałowcy Netfliksa. Ostateczną decyzję podjął Ted Sarandos. Według Belloniego, przeważyła chęć współpracy z tak docenianą twórczynią jak Gerwig. Nic zresztą dziwnego – po ubiegłorocznym sukcesie „Barbie”, Greta znajduje się obecnie w szczupłym gronie reżyserów, których produkcje odnoszą sukcesy zarówno artystyczne, jak i komercyjne.
Na ten moment nie wiemy, którą część „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa Greta jako pierwszą weźmie na warsztat. Na ten moment reżyserka podpisała umowę na realizację dwóch filmów, i dużo mówi się o tym, że zamiast adaptować na nowo „Lwa, czarownicę i starą szafę” czy „Księcia Kaspiana”, Greta wolałaby postawić na tomy, które nie doczekały się dotychczas ekranizacji – takie jak „Siostrzeniec czarodzieja” (będący de facto prequelem całej serii) czy spin-off „Koń i jego chłopiec”, którego akcja rozgrywa się w trakcie panowania Narnią przez Piotra, Edmunda, Zuzannę i Łucję. Na oficjalne potwierdzenie najpewniej będziemy musieli jednak poczekać do momentu rozpoczęcia zdjęć pierwszego z filmów, które mają rozpocząć się latem tego roku. Produkcja zostanie zrealizowana przy użyciu kamer IMAX.
Zobacz również: James Cameron wyjaśnia cel filmu „Avatar: Fire & Ash”