Na przestrzeni ostatnich lat Joshua Williamson oraz Superman mają naprawdę dobry czas i obu panom się bardzo dobrze wiedzie. Wydawałoby się, więc, że Williamson piszący Supermana to samograj i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ponownie mu się udało! Odkąd pamiętam Supermana to mój ulubiony superbohater i jedna z najważniejszych dla mnie postaci w popkulturze. Dlatego odpowiedni poziom komiksów o przygodach eSa jest dla mnie wyjątkowo istotny i bardzo się cieszę, że to właśnie Joshua Williamson podjął się pisania głównej serii o perypetiach Clarka Kenta, czyli omawianego „Superman. Supercorp”, którego pierwszy tom recenzuję poniżej.

"Superman. Supercorp" – odkładka Tomu 1
Kadr z okładki „Superman. Supercorp” (2023)

Podoba mi się, że pomimo wielu wprowadzonych zmian w statusie quo Supermana, Williamson nie odchodzi od esencji i korzeni tej postaci. Od samego początku serii mamy wprowadzony tytułowy Supercorp, który znacznie zmienia całą dynamikę działań bohatera Metropolis i, prawdę mówiąc, był to strzał w dziesiątkę. Bałem się, że  pomysł  ten wyjdzie średnio jak, przy okazji Spider-Mana, natomiast w przeciwieństwie do Dana Slotta, Joshua Williamson miał na to konkretny pomysł, który na ten moment realizuje bez zarzutu. Idealnie udało mu się pogodzić wszelkie nowe pomysły i koncepty z naszym, starym, dobrym, poczciwym Supermanem, którego wszyscy znamy i kochamy.

„Superman. Supercorp” – superbohater w sidłach Kryptonu

Na ogromny plus zasługuje również postać Lexa Luthora, która tutaj wypada bezbłędnie i Williamson dodaje do jego historii wiele interesujących wątków. Relacja Lexa z Clarkiem również jest pisana rewelacyjnie i każda interakcja tych panów była dla mnie wyjątkowo wciągająca. Niestety, antagoniści w tym tomie wypadają średnio i na ten moment niestety są mi kompletnie obojętni, przez co podczas lektury nie odczuwałem aż tak wielkiej stawki.

„Superman. Supercorp” – kadr z pierwszego tomu

Podsumowując, „Superman. Supercorp” to kapitalna pozycja dla wszystkich fanów człowieka ze stali. Jeśli poszukujecie hybrydy czegoś nowego z czymś klasycznym, to ten komiks będzie w sam raz dla was.

Egzemplarz do recenzji otrzymaliśmy od wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękujemy. Link do omawianego komiksu znajdziecie tutaj.

Przeczytaj również: „Batman/Superman: World’s Finest” – tom 1 [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
trackback
10 miesiące temu

[…] PrevPoprzedni„Superman. Supercorp” – Tom 1 [RECENZJA] PrevPoprzedni […]

trackback
9 miesiące temu

[…] Prawdę powiedziawszy, nigdy nie śledziłem żadnej serii „Action Comics”, do czego naprawdę wstyd mi się przed wami przyznawać jako ogromny fan Supermana. Z reguły zaczytywałem się w serię o tytule „Superman”, a „Action Comics” odkładałem gdzieś na dalszy plan. Podobnie wyglądała u mnie sytuacja z „Batmanem” i z „Detective Comics”. Liczyłem, że najnowsze „Action Comics” zmieni moje podejście i będę śledził dwie serie o Supermanie jednocześnie, a trzeba przyznać, że główna seria, za którą odpowiada Joshua Williamson zapowiada się bardzo dobrze, o czym możecie poczytać tutaj. […]