Ah, jak dobrze być fanem Daredevila w tym roku! Nie dość, że na Disney+ możemy oglądać zmagania diabła z Hell’s Kitchen, to wydawnictwo Egmont wydało długo oczekiwany run Chipa Zdarsky’ego! „Daredevil”, zgodnie z oczekiwaniami, jest komiksem jakiego wszyscy fani zamaskowanych superbohaterów potrzebowali. Pierwszy tom kapitalnie wprowadza nas w fabułę oraz brutalnie oddaje realia Nowego Jorku.
Po bliskim spotkaniu ze śmiercią Matt Murdock musi na nowo ułożyć sobie życie – a to oznacza, że Daredevil wraca do akcji! Jednak lata trudnych doświadczeń zrobiły swoje i ponowne wejście w rolę strażnika Hell’s Kitchen nie będzie dla Matta bułką z masłem. Po drodze czeka go sporo wpadek, a jedna z nich może się okazać ostatnią. Kiedy Daredevil zostanie oskarżony o spowodowanie czyjejś śmierci, Matt spróbuje oczyścić swoje imię… ale nawet on nie może uciekać przed sprawiedliwością w nieskończoność. Tymczasem w Hell’s Kitchen pod nieobecność Daredevila harcują prawdziwe diabły… A największy z nich ma dość i jest gotów zawalczyć o jeszcze wyższą stawkę!
Już od pierwszych stron czuć tu nową jakość. Matt wraca do działania po traumatycznych przeżyciach, a jego relacja z przeszłością i Bogiem, jego wątpliwości moralne i fizyczne ograniczenia, tworzą fascynujący portret człowieka, który chce dobrze – ale nie zawsze wie, jak to zrobić. Zdarsky nie boi się trudnych tematów, balansując między superheroiczną akcją a dramatem psychologicznym. Do tego nie stroni od brutalnych wątków, które wspaniale obrazują w swoich kadrach Marco Checchetto, Lalit Kumar Sharma i Francesco Mobili.

Zdarsky redefiniujemy w tym komiksie postać Daredevila. To już nie tylko człowiek w czerwonym kostiumie z pałką – to tragiczna postać, która poprzez swoje poczynania rozdarta jest między prawem a sprawiedliwością. Jego czyny prowadzą do tego, że postanawia odwiesić superbohaterski „buty na kołku”. Nękają go wyrzutu sumienia i duchy przeszłości. Prowadzą do tego, że postanawia pozostać jedynie Mattem Murdockiem. fabułą komiksu jest bardzo podobna do serialu, który obecnie możemy oglądać na Disney+. Tam również tragiczne wydarzenia prowadzą do tego, że Murdock (na jakiś czas) kończy z Daredevilem. Jednak jak to w życiu bohaterów bywa: nie da się w pełni porzucić swojego przeznaczenia.
Wspomniałam już o rysunkach, ale napiszę jeszcze kilka słów. Niezwykle pasują do scenariusza Zdarsky’ego. Są niezwykle dynamiczne, z bardzo realistycznym scenami walk. Rysownicy wspaniale współgrają z wizją scenarzysty i oddają brutalizm i tragizm zawarty w „Daredevilu”.
Tom pierwszy „Daredevila” to solidne otwarcie serii, o której słyszałam wiele dobrego. Tyle lat czekania na polskie wydanie tego runu się opłaciło i niecierpliwie czekam na kolejne tomy!
Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękujemy. Recenzowany komiks znajdziecie tutaj.
Przeczytaj również: „Ostatni Ronin: Nieznane lata” [RECENZJA]