Serial oparty głównie na rozmowach bohaterów o codziennych błahostkach i często banalnych problemach. Taka produkcja mogła odnieść sukces jedynie w latach dziewięćdziesiątych. „Seinfeld” stworzony przez Jerry’ego Seinfelda i Larry’ego Davida zadebiutował w telewizji NBC 5 lipca 1989 roku. Droga sitcomu do wielkiego sukcesu była naprawdę wyboista i mało kto spodziewał się, że ten niepozorny serial stanie się bardzo ważnym elementem amerykańskiej popkultury.

„Seinfeld” – serial z pozoru o niczym

Na czym polegał, więc fenomen „Seinfelda”? Jednoznacznie trudno jest na to pytanie odpowiedzieć. Zabawne gagi i cięty dowcip – na pewno. Dobrze przeprowadzony casting do głównych ról – zgadza się. Jednak jest jeszcze coś, sitcom trafił idealnie na swój czas. Zagubieni w szybko zmieniającym się świecie dwudziestolatkowie i trzydziestolatkowie szukali w telewizji czegoś nieskomplikowanego, pozbawionego zbędnego moralizatorstwa. Bohaterów „Seinfelda” określano jako uosobienie nihilizmu i upadku dawnych, rodzinnych wartości. O ile Jerry jest gwiazdą stand-upu, to George, Krammer i Elaine są na pozór zwyczajnymi Amerykanami po trzydziestym roku życia. Szczególnie George’a trudno uznać za człowieka sukcesu, który swoim zachowaniem wzbudzałby sympatię. Konstrukcja „Seinfelda” przypomina zebranie kilku zwykłych dni i stworzenie na ich podstawie sitcomu.

„Seinfeld” – twórcy: Jerry i Larry 

Urodzony w 1954 roku Jerry Seinfeld pierwsze telewizyjne szlify zbierał grając epizodyczną postać w popularnym sitcomie „Benson”. Jerry pojawił się w trzech odcinkach serialu i z dnia na dzień został zwolniony. Przez resztę dekady budował swoją pozycję jako stand-uper i szeroko pojęty twórca komediowy. Szło mu to na tyle dobrze, że pod koniec lat osiemdziesiątych NBC zaoferowało Seinfeldowi stworzenie własnego show. Pierwotnie planowano nakręcić jeden specjalny materiał, który miał trwać około dziewięćdziesięciu minut. Jerry do współpracy zaprosił Larry’ego Davida. David swoją karierę rozpoczynał jako scenarzysta „Fridays” (gdzie współpracował z Michaelem Richardsem – późniejszym Krammerem w „Seinfeldzie”). „Fridays” było programem wzorowanym na „Saturday Night Live”. W samym „SNL” Davids również zakotwiczył na chwilę. Na planie zetknał się z Julią Louis-Dreyfus – późniejszą Elaine. Jerry i Larry spotkali się w 1988 roku i rozpoczęli przygotowania do powierzonego im zadania. Z pierwotnej koncepcji jednorazowego 90-minutowego show, zrodził się plan na stworzenie sitcomu.

„Seinfeld” – długa droga do sukcesu

Pomysł na serial nie przypadł do gustu prominentom NBC. W ich głowach pojawiła się myśl: Sitcom pozbawiony większej fabuły, o bohaterach, których trudno polubić – panowie to się nie może udać. Recenzje pilota również nie napawały optymizm. Większość widzów zaproszonych na specjalny pokaz uznało serial za co najwyżej przeciętny, a postać George’a  została określana przez wielu za nieporozumienie. Przypomnijmy, że miało to miejsce jeszcze w schyłkowej fazie ery prezydentury Ronalda Regana i wszelakich „wilków” z Wall Street, którzy chętnie eksponowali swoje udane życie i wielkie majątki. Przeciętny George Constanza kreowany na życiowego nieudacznika, w dodatku daleki od kanonów piękna – to nie było uosobienie „American Dream’.  Na marginesie, rok później Jason Alexander, który wcielił się w rolę George, zagrał w kultowej komedii „Pretty Woman”, gdzie sportretował postać typowego Yuppie. 

Ostatecznie bardziej przychylna część kierownictwa NBC dała zielone światło pilotowi, którego premiera odbyła się 5 lipca 1989 roku. Data znamienia, gdyż w miesiącach lipiec/sierpień debiut mają najczęściej produkcje, z którymi stacje nie wiążą wielkiej przyszłości i 3/4 z nich kończy swój żywot na pierwszym a zarazem ostatnim odcinku. Tak też miało być z „Seinfeldem”. Pomimo przyzwoitej oglądalności (ponad 15 milionów) serial miał trafić na półkę, z której nigdy by już się nie wydostał. Jednak Rick Ludwin – ówczesny dyrektor wykonawczy NBC, przekonał swoich włodarzy, aby dali serialowi jeszcze jedną szansę. Udało się to, choć połowicznie, gdyż „Seinfeld” otrzymał od NBC tylko cztery dodatkowe epizody, przez co zapisał się w annałach, jako serial z najmniejszą liczbą zamówionych odcinków w sezonie – było ich zaledwie pięć. 

„Seinfeld” wchodzi do pierwszej ligi

Po wyemitowaniu pozostałych czterech odcinków pierwszej serii, Jerry i Larry otrzymali zamówienie na napisanej kolejnego sezonu, ale po czterech odcinkach drugiej serii emisja sitcomu została wstrzymana. Słabe recenzje i niższa oglądalność epizodu „The Phone Message”, sprawiły że „Seinfeld” powrócił na antenę dopiero po dwóch miesiącach w czwartkowym paśmie obok hitowych „Cheers” i „LA Law”. Pomogło, piąty odcinek oglądało rekordowe 24 miliony widzów, a i krytycy spojrzeli przychylniej na dzieło Jerry’ego i Larry’ego. Przez kolejne dwa lata oglądalność „Seinfelda” wynosiła średnio 17-18 milionów. Powyżej dwudziestu milionów osiągały najczęściej odcinki drugiej serii emitowanej w czwartkowym paśmie. Natomiast cały trzeci sezon i połowa czwartego ponownie wróciły do środowego prime time’u. W wyniku kolejnych zmian i perturbacji „Seinfeld” od szesnastego odcinka czwartego sezonu, wyemitowanego 4 lutego 1993 roku, powrócił do czwartkowego pasma i pozostał tam aż do końca. Szesnasty epizod „The Shoes” przyciągnął prawie 27 milionów widzów, a z czasem było jeszcze lepiej, gdyż od piątej serii sitcom przejął miejsce w ramówce od „Cheers” (które zakończyło swój żywot po 11 sezonach) i stał się jednym z najchętniej oglądanych programów w amerykańskiej telewizji. Teksty z serialu zaczęły przechodzić do mowy potocznej, a główni aktorzy stali sie srogo opłacanymi gwiazdorami.

Seinfeld kontra Friends 

W 1994 roku czwórce znajomych z Nowego Jorku niespodziewanie wyrosła konkurencja w postaci sześciu przyjaciół z tego samego miasta. „Friends” choć podobnie jak „Seinfeld” nie byli od początku kreowani na megahit, to zdecydowanie szybciej wyrobili sobie renomę i bezpieczeństwo w ramówce NBC. To był ogółem bardzo dobry czas dla stacji NBC. Emitowali na swojej antenie trzy wielkie hity: „Seinfeld”, „Friends” i „ER” znany w Polsce jako „Ostry dyżur”. Każda z tych produkcji zbierała regularnie przynajmniej po trzydzieści milionów widzów tygodniowo. „Przyjaciele” stanowi kontrę do „Kronik Seinfelda”. Serial Davida Crane i Marty Kauffmann był zdecydowanie „cieplejszy”, rodzinny (szczególnie od 4 sezonu) aniżeli nihilistyczni bohaterowie Jerry’ego i Larry’ego. W „Seinfeldzie” nigdy nie silono się na morały, ckliwe historie i romantyczne sceny. Amerykanie pokochali zarówno „Seinfelda”, jak i „Friends”, ale z minimalną przewagą tej pierwszej produkcji. Natomiast reszta świata zdecydowanie bardziej utożsamiała się z grupką przyjaciół z Central Perk. W końcu była to uniwersalna historia o miłości, przyjaźni, wchodzeniu w dorosłość. A „Seinfeld” hmm? Na pewno łatwiej było „łapać” poszczególnie dialogi, gdy było się dwudziestolatkiem lub trzydziestolatkiem mieszkającym w nie do końca luksusowych dzielnicach Nowego Jorku, z dala od blichtru. Oglądało się „przegadane” filmy Richarda Linklatera i obserwowało zmiany, które zachodziły w tej wielkiej metropolii. W jednym z programów dotyczącym kultowości lat dziewięćdziesiątych, komentujący stwierdził, że „Seinfeld” to Nowy Jork przez erą burmistrza Rudy’ego Giulainiego, a „Friends” to wizja czasów, gdy Giuliani sprawował już władzę. Wiązało się to z tym, że Giuliani stoponiowo „oczyścił” Nowy Jork z przestępczości. O ile bohaterowie pierwszych sezonów „Seinfelda” wciąż mogli w środku dnia zostać napadnięci w złej dzielnicy, to w „Friends” było to już niespodziewanie złym splotem okoliczności. 

Ostatni odcinek „Seinfelda” (wyemitowany 14 maja 1998 roku) oglądało 76 milionów widzów…  

… a to wszystko zaczęło się 5 lipca 1989 roku.

PS. Polecam parodię „Seinfelda” z programu „In Living Color”. Jim Carrey jako Seinfeld jest genialny, ale to aktor naśladujący George’a kradnie show dla siebie.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

O Autorze

Picture of Damian Kaźmierczak

Damian Kaźmierczak

Od dziecka zafascynowany popkulturą, w szczególności kinematografią, muzyką, literaturą i sztuką. Wciąż nie może zdecydować się, czy jego ulubionym filmem jest „Wolny dzień Ferrisa Buellera” czy „Ludzie honoru”. W tekstach stara się łączyć różne elementy popkultury i analizować je pod kątem historycznym, socjologicznym. Montażysta, scenarzysta, człowiek renesansu. Nie wyobraża sobie życia bez aktywności fizycznej, ostatnio szczególnie pochłania go koszykówka i tenis.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy