Jeśli chodzi o jesień i Canal Plus Online, skojarzenie od kilku lat jest dla mnie jedno: nowy sezon znakomitego „The Office PL”. W oczekiwaniu jednak na powrót ekipy z Kropliczanki, platforma przygotowała w tym roku również kolejną, mocną niespodziankę ze swojego polskiego repertuaru, czyli właśnie premierę długo oczekiwanego, 2. sezonu „Minuty ciszy”. Serial Jacka Lusińskiego i Szymona Augustyniaka, którego oryginalne 6 odcinków 1. sezonu wyemitowano aż trzy lata temu, zdążył zdobyć sporą rzeszę fanów, w tym również mnie. Czarnokomediowe perypetie właścicieli zakładów pogrzebowych w Bożej Woli to, oprócz „Rojsta”, mój ulubiony polski serial dramatyczny ostatnich lat, dlatego do seansu nowych odcinków zasiadłem ze sporym entuzjazmem. I wiecie co? Słusznie, bo „Minuta ciszy” w nowej odsłonie nie tylko utrzymała poziom, ale i otworzyła serial na zupełnie nowe możliwości, przełamując kolejne, warte uwagi tabu. A co najważniejsze – nadal po prostu wyśmienicie się to ogląda.
(Poza)grobowe porachunki
2 seria kontynuuje historię Mietka Zasady (Robert Więckiewicz), którego żona, niepełnosprawna Celina (Katarzyna Konieczna) uległa w finale sezonu tragicznemu wypadkowi, na skutek którego straciła pamięć. Sprawia to, że Zasada siłą rzeczy wycofuje się nieco z rozwoju pogrzebowego biznesu – lecz, jak się okazuje, nie mógł wybrać sobie na to gorszego momentu. Sytuację bowiem momentalnie wykorzystuje Pazera (Grzegorz Wolf), konkurent z Kielc, mający chrapkę na zajęcie terenu zarówno po Zasadzie, jak i wiecznie zwaśnionym z nim Wiecznym (Piotr Rogucki). Na pierwsze ruchy nowego gracza nie trzeba długo czekać; okazuje się bowiem, że nowym wikarym w okolicznej parafii zostaje ksiądz Łukasz Wieczór (Kamil Szeptycki), pasierb wspomnianego Pazery i syn Wandy (Dorota Segda), właścicielki jedynego w okolicy krematorium. Zasada i Wieczny zostają zmuszeni więc zakopać topór wojenny, aby uchronić swoje biznesy w okolicznej „grze o pogrzeb”. W tym samym czasie Nuta (Łukasz Bobik) próbuje przewartościować swoje dotychczasowe życie, a Kasia (Karolina Bruchnicka) odnawia kontakt z przyjaciółką z dzieciństwa, Żanetą (Kinga Jasik) i usiłuje zażegnać konflikt z matką (Aleksandra Popławska), co prowadzi ją do podjęcia niespodziewanych decyzji.

Co w Bożej Woli piszczy?
2 sezon, podobnie jak pierwszy, składa się z zaledwie 6 odcinków, ale nie dajcie się zwieść – akcji tu więcej, niż w wielu dłuższych produkcjach. Twórcy „Minuty ciszy” po raz kolejny dają świetny popis skuteczności swoich scenariuszy – każdy odcinek wypełniony jest interesującą treścią dotyczącą niemalże wszystkich bohaterów, czas antenowy mija więc niemal błyskawicznie. Pochwalić należy tu przede wszystkim wyraźną strukturę – podczas gdy pierwsze dwa odcinki w dużej mierze domykają wątki rozpoczęte jeszcze w pierwszym sezonie, pozostałe cztery stawiają indywidualne historie na wielu świeżych torach. I mimo że całościowej treści jest zaledwie ok. 6 godzin, nie musimy obawiać się o uczucie sytości. Historia, utrzymana w charakterystycznym duchu pierwowzoru, naturalnie kontynuuje losy Mietka i jego starań o utrzymanie niełatwego biznesu pogrzebowego, główny bohater lwią część trwania seansu (oprócz dwóch pierwszych odcinków, w dużej mierze skupionych na jego relacji z żoną) zostaje jednak odsunięty nieco w cień, aby wzbogacić perspektywę widza również o wiele nowych perspektyw. Swoją agendę stopniowo realizuje tu Madzia (Popławska), gotowa ruszyć dalej po traumatycznej śmierci męża, wspomniana wyżej Kasia (pseudonim „Synek”) ma okazję rozwinąć skrzydła jako bohaterka nieuwiązana wyłącznie do wątku Więckiewicza, a najjaśniejszy punkt aktorski – czyli oczywiście, Piotr Rogucki – odkrywa przed widzami kolejne warstwy swojego Jacka Wiecznego, którego na tym etapie śmiało możemy nazwać już antybohaterem. Całość jest spięta fabularną klamrą dzięki zwiększeniu roli Pazery, który co prawda w 1 sezonie już pojawił się na ekranie, ale aktor dopiero teraz otrzymał szersze pole do popisu. I, naruszając status quo w życiu bohaterów, robi to w naprawdę wielkim stylu.

Nowe, stare zagrożenia
Bardzo ceniłem pierwszą serię „Minuty ciszy” za oryginalne podejście do niełatwego tematu, jakim jest branża pogrzebowa. Doprawdy nie było jeszcze na naszym rodzimym rynku serialu, który nie tylko poruszyłby to zagadnienie, ale również uczynił z niego punkt wyjścia do wciągającej, obyczajowej intrygi. W 2 sezonie twórcy rozwijają tę tematykę, zaczepiając o takie wątki jak eutanazja, pogrzeb dziecięcy czy nawet zasadność chowania zwierząt domowych. Po raz kolejny jednak nie idą na łatwiznę i nie ogrywają tych kwestii pod kluczem religii czy jej braku, a subtelnie odwołując się do naszego własnego poczucia moralności. Trup ściele się gęsto, a wątki proceduralne zgrabnie łączą się z główną fabułą, czyli pojedynkiem między trzema, czołowymi „grzebaczami” – Zasadą, Wiecznym i Pazerą.
Nie byłyby one z pewnością tak interesujące w śledzeniu, gdyby nie charyzmatyczna obsada. Wspomniany już wcześniej Piotr Rogucki bez wątpienia tu bryluje, ale również Więckiewicz udowadnia, że został wręcz stworzony do swojej roli. Choć Zasada nie jest tak rozmowny jak bohaterowie, w których Robert zwykł wcielać na przestrzeni lat, jego chłodny (grobowy?) spokój i sprawczość sprawdzają się tu doskonale. Nie znaczy to, że jego wątek zupełnie pozbawiony jest emocjonalności – trudności w dotarciu do żony po utracie pamięci również mocniej tu wybrzmiewają, a sam wątek relacji bohaterów Więckiewicza i Koniecznej zyskuje na niewidzianej wcześniej namiętności. Grzegorz Wolf z kolei nadaje zupełnie nowe odcienie swojemu Jerzemu Pazerze, stając się przy tym „love to hate” antagonistą, a partnerująca mu, bezwzględna i inteligentna żona Wanda (Dorota Segda) sprawia, że poczynania tej dwójki stają się realnym zagrożeniem dla głównych bohaterów. Warto pochwalić również nowe nabytki do obsady, czyli m.in. Kamila Szeptyckiego (księdza Łukasza) czy Kingę Jasik (Żanetę). Wątek tego pierwszego pozwala rzucić zupełnie nowe światło na mechanizmy, jakimi rządzi się lokalna społeczność wiernych, a obecność Żanety świetnie dopełnia ekranowo wątek Kasi (Bruchnickiej), pozwalając jej na samostanowienie o sobie we własnych, w dużej mierze oderwanych od głównego wątku losach. Nieco bardziej w scenariuszu gubi się Nuta (Adam Bobik), który po odejściu od Wiecznego próbuje swoich sił w parafii nowego księdza – to super aktor z naprawdę dużym komediowym potencjałem, ale czuć nieco, że w 2. sezonie wpisany jest w fabułę zwyczajnie na siłę.

Podsumowanie
Oczywiście drobnych wad znajdzie się tu więcej. Dialogom momentami nie udaje się uchronić od cienkiej granicy między ciętym żartem a żenadą, a reżyseria pojedynczych scen – nawet jeśli składają się w dobrą całość – sprawia czasem wrażenie realizowanej nieco po macoszemu. Nie zmienia to wszystko jednak faktu, że „Minuta ciszy” w swoim drugim sezonie po raz kolejny wciąga oryginalnością i „polskością”, która realizuje się nie tylko poprzez szarobury świat przedstawiony, ale przede wszystkim dzięki naprawdę zręcznemu połączeniu komedii z tragedią. A co najważniejsze: to po prostu naprawdę dobrze napisany i szanujący czas widza serial. Choć zakończenie 2 serii w dużej mierze stanowi ładną klamrę dla całości, nie ukrywam, że w przyszłości chętnie znowu odwiedziłbym Bożą Wolę i jej mieszkańców.
2 sezon „Minuty ciszy” jest dostępny w Canal+ Online; finałowy odcinek zostanie udostępniony jutro.
Przeczytaj również: „Glina. Nowy rozdział”, odc 1-2. Szarobure dziedzictwo [RECENZJA]