Choć rozbudowane gry, których zasady wytłumaczymy znajomym w dwie godziny niewątpliwie dostarczają wielu emocjj, każdy planszówkarz zna ten ból, gdy po skończonej partii słyszy to jedno, zdanie: „fajne, ale drugi raz bym nie zagrał”. A bo za dużo zasad, a bo rozkładanie trwa sto lat, a bo co rundę trzeba pamiętać o innych rzeczach i generalnie – no Robert, spoko, ale wyciągnij coś lżejszego. Wspomniane lżejsze gry, w które możemy zagrać w grupie, również mają sporo plusów (zerknijcie chociażby na „Bohemę” czy „Babilon”), ale czasem człowiek nieco tęskni za tę głębszą, angażującą rozgrywką, w której nie ma miejsca na najmniejszy błąd, a nad ruchem można rozmyślać zarówno pięć minut, jak i pięć kwadransów, kalkulując ruchy niby Alan w „Kac Vegas”. I właśnie w takich przypadkach cały na biało wchodzi (nomen omen) „Biały Zamek Duel” – tytuł Portal Games, który bierze tron rozgrywki ze swojego większego brata i skaluje ją na potrzeby mniejszej planszy, przystosowanej wyłącznie dla dwóch graczy. W ten sposób, gdy wrócimy od znudzonych wymagającymi tytułami znajomych i zechcemy z partnerką, rodzicem, dzieckiem czy bratem/siostrą zagrać jeszcze w coś bardziej wymagającego przed snem, wystarczy nam zaledwie to jedno, niepozorne pudełko, aby skutecznie spędzić nieco snu z powiek. Zaintrygowani? 

„Biały Zamek Duel” w pigułce

Walka o wpływu w zamku Himeji

Jeśli blisko wam do klimatu rodem z „Shōguna”, poczujecie się tu jak w domu. „Biały Zamek Duel” przenosi nas bowiem do Japonii okresu Nanban (1543-1614) na Dwór Białej Czapli, gdzie wcielamy się w dwa, walczące ze sobą o dominację i wpływy klany. Gdy na wyspę Tanegashima przypadkowo docierają Portugalczycy wraz z obcymi dla mieszkańców kontynentu muszkietami, społeczeństwo Japonii dynamicznie się rozwija, co ma swoje przełożenie przede wszystkim na politykę i gospodarkę. Na przestrzeni 12 rund gracze mogą m.in. wysłać swoje wojska na poligon, zdobywać kapitał polityczny w zamku Himeji, handlować z Portugalią czy pozyskiwać kolejne z podstawowych zasobów – monety, pieczęcie, żelazo, żywność i perły. Choć każdemu daimyo w ramach jednej rundy przysługuje zaledwie jeden ruch, kluczowe jest planowanie ich z odpowiednim wyprzedzeniem – nie tylko, aby wyprzedzić wroga w zdobyciu konkretnych części silniczka zasobów (w tym przypadku: kart latarnii), ale również, aby silniczek też cały czas usprawniać i lawinowo uruchamiać kolejne sekwencje ruchów. Dążymy więc do tego, aby nasze pojedyncze ruchy pozwoliły nam błyskawicznie wykonać kolejne, co przy odpowiedniej optymalizacji zaowocuje strategiczną przewagą nad nad przeciwnikiem.  Sedno w tym, że gra podzielona jest na dwie fazy – pierwszą, w której umieszczamy na planszy latarnie swojego klanu (6 tur) i drugą (6 tur), w trakcie której zabieramy je z powrotem – przez co niemal każde posunięcie, nawet te z początku gry, może mieć swoje owocne lub nieubłagane konsekwencje w dalszej rozgrywce. A wszystko to, choć pełne tak wielu możliwości i niuansów, zamyka się w zaledwie… 30 minutowym posiedzeniu przy stole. No, może 45-minutowym, gdy gracie pierwszy raz i jeszcze orientujecie się, co gdzie i jak rozmieszczono na planszy. 

Mnogość zasad nie przytłacza – wręcz przeciwnie

Brzmi zbyt dobrze, by było prawdziwie? Cóż, „Biały Zamek Duel’ z pewnością idzie na pewne ustępstwa – tak interesujący setting aż prosi się o dodatkowe rozszerzenie w postaci fragmentów lore, tematycznych kart czy może nadania odpowiedniego klimatu przez elementy lekkiego storytellingu, który mógłby zdynamizować poszczególne fazy rozgrywki. Gra, stworzona przez Shei S. i Isrę C., doskonale jednak robi to, co obiecuje: przenosi rozbudowaną rozgrywkę z oryginalnego „Białego Zamku” do mniejszego, niemalże kompaktowego formatu. Postawiono tu więc przede wszystkim na czytelny system oznaczeń ikon oraz klarowny projekt i podział pól, dzięki któremu zasady – choć zniuansowane i pełne mniejszych lub większych “nadzasad” i “podzasad” – poznaje się bezproblemowo i dosyć intuicyjnie. Mimo wszystko gwarantuję Wam, że z pewnością jest tu miejsce na większe rozkminy, a to dlatego, że droga do zwycięstwa w „Biały Zamek Duel” tylko wydaje sie być oczywista. Strategie, polegające na skupieniu się wyłącznie na dominacji jednego lub dwóch pól bez zważania na poczynania przeciwnika, tutaj zawodzą. Tytuł został skonstruowany w taki sposób, aby zmusić nas do reagowania na ruchy drugiego gracza i optymalizowania poszczególnych poczynań na planszy w oparciu o dostępne możliwości lub ich brak. Nie ma tu więc może negatywnej interakcji „per se”, ale już udaremnienie starań przeciwnika w zdobyciu np. konkretnych, punktowanych na koniec gry pieczęci, jest jak najbardziej możliwe i wręcz zalecane. Dzięki temu w trakcie szybciej, ale satysfakcjonującej rozgrywki możemy nie tylko skupić się na realizowaniu założonych celów, ale również dać sobie dodatkowe wyzwanie w postaci sprawnego, subtelnego sabotażu działań przeciwnika tura po turze. 

Kluczowe na drodze do zwycięstwa będzie odpowiednie rozmieszczanie swoich latarni wpływów

Kompaktowe euro

Jednocześnie gra unika bolączki wielu większych euro, czyli słabszego skalowania się na mniejszą liczbę graczy lub konieczności korzystania z „bota przeszkadzajki”. Całość mechanicznie zaprojektowana jest wyłącznie pod dwójkę, przez co niemożliwe jest ciągłe korzystanie z tej samej strategii; wystarczy więc zaledwie kilka rozgrywek, aby bliżej zapoznać się ze specyfiką i strategiczną wartością każdego z pól. Gdy już więc opanujecie zasady, „Biały Zamek Duel” – z uwagi na skupienie na ikonografii i ograniczoną ilość słowa pisanego na planszy – bardziej niż euro przypominać będzie zażartą partię szachów. Ma to również swoje praktyczne zastosowanie; rozgrywkę przygotowuje się prawie że błyskawicznie, a kompaktowe, kwadratowe pudełko pozwala na łatwy i poręczny transport. 

Cały setup, czyli pudełko i jakość komponentów są bardzo okej, ale… no szkoda, że nie pokuszono się tu na fabrycznie jakikolwiek insert. Tytuł składa się niemalże wyłącznie z plansz i znaczników zasobów – karty występują w śladowej ilości – niemniej szkoda, że pudełko po opróżnieniu to w zasadzie… pusty karton, w którym nie przewidziano żadnego podziału przestrzeni czy nawet prostych wyzłobień na wspomniane karty i planszetki. Niby to czepianie się dziury w całym, lecz po tak ładnie przygotowanym tytule spodziewałbym się nieco więcej. Uznanie należy się jednak czytelnie przygotowanej, 20-stronicowej instrukcji, która krok po kroku omawia wszystkie mechaniki na klarownych przykładach i z zachowaniem przyjaznej dla oka czcionki. Nieraz zdarzało mi się obcować z grami, które, mimo znacznie prostszych od „Duelu” założeń rozgrywki, sprawiały wrażenie niepotrzebnie skomplikowanych przez zagmatwane opisy czy nawet błędy w przekładzie. Tutaj na szczęście zadbano o to, by zasady od samego początku były czytelne, dzięki czemu raczej unikniemy większych sporów nad stołem.

Jak grać w „Biały Zamek Duel”, to tylko w odpowiednim anturażu…

„Biały Zamek Duel” od Portal Games to bardzo pozytywne zaskoczenie. Tytuł, choć niepozorny, skrywa w sobie sporo głębi i zachęca do eksperymentowania z synergiami, nie wymuszając na nas przy tym inwestycji dużej ilości czasu. To idealny tytuł dla przyjaciół czy pary, którzy pragną odpocząć od ciężkich pudeł, nie rezygnując przy tym ze zniuansowanej, nieoczywistej rozgrywki. Świetna rzecz i jeszcze lepszy prezent, którego kompaktowe pudełko pozwoli z łatwością wsunąć „Biały Zamek Duel” niepozornie pod choinkę.

Tekst powstał na bazie egzemplarza recenzenckiego, który otrzymaliśmy od Portal Games. Nie miało to jednak wpływu na jego treść. „Biały Zamek Duel” zakupicie m.in. w oficjalnym sklepie wydawcy.

Przeczytaj również: „Redwall: Mariel Nieposkromiona”. Klątwa zmęczenia materiału [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

O Autorze

Picture of Robert Solski

Robert Solski

Student czwartego roku polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i eskapista, który tak samo jak filmy pożera książki, a ostatnio też coraz częściej gra – i wirtualnie, i planoszowo. Stara się oglądać jak najwięcej kina niezależnego, usilnie jednak przeszkadza mu w tym słabość do blockbusterów i seriali. Lubi pisać o wszystkim, co go otacza – zwłaszcza o popkulturze.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy