„Batman: Łowy” to tom zawierający w sobie dwie kultowe historie o mrocznym rycerzu – „Batman: Prey” oraz „Batman: Terror”. Ta druga została wydana ponad dekadę po ukazaniu się tej pierwszej. Czy oba komiksy są sobie równe i tworzą wspólnie satysfakcjonującą całość?

„Batman: Prey” to klasyczna opowieść o mrocznym rycerzu z przełomu lat 80′ i 90′. Ciężki i mroczny klimat oraz Batman na początku swojej kariery, który musi polegać przede wszystkim na swoim intelekcie. W tej historii niemalże wszytko działa i każdy fan komiksów o Batmanie z tamtego okresu powinien być ukontentowany. Bardzo podoba przedstawienie dopiero raczkującej relacji Batmana i Jima Gordona, którzy są zmuszeni do wzajemnego zaufania. Moment, w którym ta relacja przeradza się w końcu w partnerstwo jest świetny i podoba mi się jak Doug Moench dobrze wyczuł obie te postacie. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również to w jaki sposób Moench przedstawił tutejszego antagonistę Batmana – Doktora Hugo Strange’a. Podoba mi się, że tak naprawdę przez większą część komiksu ich starcie opierało się na „intelektualnym” pojedynku, a nie fizycznym zwarciu. Sam Hugo Strange jest tutaj po prostu kapitalną postacią…przez większość komiksu. Niestety w finale Doug Moench zrobił z Hugo Strange’a kompletnego szaleńca i wtedy całość przestała być już tak bardzo interesująca. Generalnie całe rozwiązanie konfliktu wydało mi się trochę zbyt banalne, a zakończenie dość niezapamiętywalne. Niemniej „Batman: Prey” to nadal kawał dobrego komiksu i zawsze miałem ogromną słabość do tego typu historii.

„Batman: Terror” to wydana ponad dekadę później kontynuacja kultowego „Batman: Prey”. Niestety ta historia nie porwała mnie już tak bardzo jak zrobił to oryginał. Odniosłem wrażenie, że całość wydaje się być dość naiwna, a powracający tutaj Hugo Strange jest aż zbyt karykaturalny, przez co trudno jest go brać jakkolwiek na poważnie. Ogólna intryga też nie wydaje się być jakoś szczególnie interesująca. Na plus zdecydowanie wypada tutaj świetne sportretowanie Stracha na wróble, który wprowadza kolorytu do całej historii, a jego relacja z Hugo Strangem wypada bardzo dobrze. „Batman: Terror” w ogólnym rozrachunku wypada po prostu dobrze, ale niestety odstaje od rewelacyjnego „Batman: Prey” za równo w kwestii fabularnej jak i graficznej.

Pomimo nierównego poziomu obu historii szczerze polecam „Batman: Łowy”. Znajdziecie w tym tomie to czego każdy fan Batmana oczekuje, czyli wciągającej i cholernie klimatycznej opowieści. Może i nie jest perfekcyjnie, jednakże poziom jest na tyle wysoki, że zdecydowanie warto się z tym komiksem zapoznać.
Egzemplarz do recenzji otrzymaliśmy od wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękujemy. Link do omawianego komiksu znajdziecie tutaj.
Przeczytaj również: „Amazing Spider-Man. Spisek Kameleona” – tom 14
[…] Przeczytaj również: „Batman: Łowy [RECENZJA] […]