Po premierze pierwszego tomu doczekaliśmy się kontynuacji „Batman/Superman: World’s Finest”! Drugi tom jest potwierdzeniem tego, jak świetny komiks napisał Mark Waid. W „Dziwnym przybyszu” dzieje się wszystko, co oczekuję od wciągającego komiksu superhero i nie mogę doczekać się kolejnych tomów.
Mroczny Rycerz i Człowiek ze Stali co prawda odnieśli zwycięstwo w walce z przerażającym Diabłem Nezhą, ale w tym całym zamieszaniu o kimś zapomnieli… Dick Grayson, pierwszy Robin, Cudowny Chłopiec, zagubił się w czasie. Aby go odnaleźć, Batman i Superman będą musieli wykazać się niezwykłą kreatywnością!
Poznamy także nieprzedstawianą wcześniej historię pomocnika Supermana. Nikt nie się spodziewa, jak jego historia łączy się z jedną z najbardziej ponadczasowych opowieści w dziejach DC Comics.
Drugi tom jest teoretycznie kontynuacją wydarzeń zawartych w „Diable Nezha”, w praktyce jest to jednak zbiór nieco innych przygód, które świetnie sprawują się jako osobne historie. Przede wszystkim wstęp powraca raz jeszcze do wydarzeń pierwszego tomu, rozwiązując tym samym jeden z wątków Robina, w którym bohater nieco gubi się w czasie i zostaje wreszcie odnaleziony przez swoich wspólników w szeregach cyrkowej trupy. Po pierwszym tomie myślałam, że trochę dłużej potrwa szukanie Robina. Ba! Spodziewałam się tego, że będzie to jeden z głównych wątków fabularnych tego runu. Mark Waid postanowił jednak inaczej i bardzo szybko kończy się zagadka zaginięcia jednego z superbohaterów. Można było nieco pociągnąć jeszcze ten wątek, chociaż delikatnie, żeby czytelnik nie został zostawiony z poczuciem szybko zakończonej, ciekawie zapowiadającej się historii. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło! Ekspresowe domknięcie wątku z poprzedniego tomu daje większe pole do działania przy okazji głównej historii fabularnej!

Główni bohaterzy odnajdują pewnego młodego przybysza z innej planety, który okazuje się dzieckiem naukowców, którzy cudem ocalili go przez zagładą. Przybywa zatem na Ziemię, pełni świadomy tego, że jego lud (wraz z ukochaną rodziną) przepadł i musi od teraz sam stawiać czoła niebezpiecznemu światu. Pod swoje skrzydła bierze go Superman, który w jego historii widzi poniekąd swoje genezis. Jego moce są jednak na tyle nieokiełznane, a przeszłość jest tak zawiła i podejrzana, że szybko okazuje się, iż pomoc przybyszowi nie będzie taką bułką z masłem jak myśleli bohaterowie.
Zarówno jak w przypadku pierwszego tomu, tak i „Dziwny przybysz” jest kapitalnie napisanym komiksem superbohaterski, który czyta się z niebywałą przyjemnością. Mark Waid jak na razie spisuje się na solidną piątkę z plusem, czyniąc z „World’s Finest” jeden z najlepszych komiksów superhero ostatnich lat. Zarówno wciągająca akcja, świetnie napisane postacie czy genialne i wpadające w oko rysunki sprawiają, że ciężko jest się od tego komiksu oderwać. Czytając ten run, w tym najnowszy tom, nie mam poczucia przesytu tymi bohaterami, jaki pojawia się gdy czasem czytam inne historie DC Comics. Czuć, że Mark Waid wie co chce swoim komiksem przekazać i nie gubi się w gąszczu wątków i nieprzemyślanych pomysłów.
Egzemplarz do recenzji otrzymaliśmy od wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękujemy. Link do omawianego komiksu znajdziecie tutaj.
Przeczytaj również: „Złowieszcza wojna” [RECENZJA]
[…] Przeczytaj również: „Batman/Superman: World’s Finest” – tom 2 [RECENZJA] […]