„Black Mirror” jest jednym z najoryginalniejszych seriali powstałych w ciągu kilku ostatnich lat. Dziesiątego kwietnia premierę miał siódmy sezon produkcji. Z tej okazji postanowiłem stworzyć subiektywną recenzję każdego z odcinków.
Odcinek 1
Cena za ludzkie życie
Pierwszy odcinek porusza kwestie: Ile warte jest ludzkie życie i jaką cenę można za nie zapłacić? Epizod opowiada o przeciętnym małżeństwie w średnim wieku. Mike i Amanda od dłuższego czasu starają się o dziecko – bezskutecznie. Ich życie zmienia się diametralnie w momencie, gdy kobieta niespodziewanie traci przytomność, a powikłania powstałe w mózgu mogą doprowadzić do jej śmierci. W szpitalu Mike dostaje tajemniczą ofertę, dzięki której za jedyne 300 funtów miesięcznie, Amanda będzie mogła skorzystać z nowej usługi „Rivermind”, która przywróci funkcjonowanie jej mózgu.

Choć z początku jedynym problemem wydają się być kwestie finansowe, z czasem usługa wszczepiona w mózg kobiety zaczyna płatać figle, a usunięcie wadliwych elementów wiąże się z wykupieniem droższej subskrybcji. Żeby Amanda mogła funkcjonować normalnie, bohaterowie zmuszeni są płacić coraz więcej za kolejne „super” opcje. Małżeństwo staje się niewolnikami usługi, z której uciec można tylko w jeden sposób. W tle epizodu widzimy popularny (szczególnie w internecie) motyw, co dziwnego i niebezpiecznego są w stanie/są zmuszeni zrobić ludzie dla pieniędzy.
Mocne rozpoczęcie sezonu i naprawdę świetny odcinek.
9/10
Odcinek 2
Demony z przeszłości
Akcja drugiego odcinka rozgrywa się w agencji reklamowej. Idealne życie i prosperująca kariera Marii zmienia się w jednym momencie, gdy w jej pracy pojawia się dawna znajoma Verity. Bohaterki przed laty uczęszczały do tej samej szkoły, ale różnił je status finansowych i społeczny. Maria była w gronie popularnych nastolatek, a Verity miała opinie dziwaczki, będąc nieustanie wyśmiewana na szkolnych korytarzach.
Odcinek fabułą i klimatem przypomina thrillery z lat dziewięćdziesiątych w stylu „Sublokatorka”, „Język ciała”, w połączeniu z motywem zemsty po latach. Nic odkrywczego ani zapadającego na dłużej w pamięć. Jedynie końcówka podnosi trochę moją ocenę, choć zahacza ona w swoim wydźwięku o absurd.
5,5/10
Odcinek 3
Remake
Brandy mająca dość otrzymywania ciągle tych samych propozycji aktorskich, decyduje się przyjąć główną rolę w remake’u hitu z lat czterdziestych. Szkopuł w tym, że pierwowzorem postaci, w którą ma się wcielić Brandy, był biały mężczyzna w średnim wieku. Ostatecznie produkcja postanawia dać aktorce szansę i za pomocą nowej technologii przenieść ją na czarno-biały plan filmowy z lat czterdziestych. Z czasem główna oś odcinka oscyluje wokół historii miłosnej pomiędzy dwoma bohaterkami filmu. Epizod może przypaść do gustu fanom „San Junipero”.
7/10
Odcinek 4
WTF
Ciężko mi jest jednoznacznie/obiektywnie ocenić ten odcinek. Zupełnie nie zrozumiałem jego sensu i przekazu. Nie mój klimat.
3/10
Odcinek 5
Jeden
Piąty odcinek sezonu dobrze ilustruje, jak jedna niedopowiedziana sytuacja, jeden niewłaściwy moment i jedno przeoczenie, może zmienić bieg życia wielu osób. Przekonuje się o tym główny bohater epizodu, któremu pomaga wygenerowana przez aplikację pomocniczka. Jej tożsamość z czasem okazuje się być sporym zaskoczeniem. Mocno nostalgiczny, melancholijny odcinek. Fani bardziej obyczajowej wersji „Black Mirror” powinni być zadowoleni. Ciekawy koncept przenoszenia się w czasie za pomocą analogowej fotografii.
7/10

Odcinek 6
Sequel
Ostatni i najdłuższy odcinek z całego sezonu. „USS Callister: Into Infinity” jest sequelem pierwszego epizodu z czwartej serii. „USS Callister” był aktorskim popisem Jessego Piemonsa, dlatego miło zobaczyć go ponownie w „USS Callister: Into Infinity”, nawet jeśli jest obecny jedynie na drugim planie. Osobiście wolałbym jednak żeby twórcy zaproponowali nowy pomysł, a nie powielali dawne historie. Solidny epizod, ale w porównaniu z pierwszą częścią, nie porwał mnie zupełnie.
6/10
Jak widać po moich ocenach, siódmy sezon uważam za solidny, z jednym mocnym przebłyskiem i jedną małą katastrofą. Dajcie znać w komentarzach, który epizod przypadł wam do gustu najbardziej, a który najmniej.
Średnia sezonu: 6,25/10
[…] formułą „Czarnego lustra” (którego to naszą recenzję najnowszego sezonu znajdziecie tutaj). I choć, siłą rzeczy, nie są one zbyt rozbudowane (średnią liczą zaledwie kilka stron), w […]