Komiksowe horrory biorę w ciemno! Zwłaszcza, gdy są tak świetnie napisane, jak „Diabeł o mojej twarzy” Davida Pepose’a. Ta wciągająca historia, dziejąca się w czasach XVIII-wiecznej inkwizycji zaskoczyła mnie wciągającą akcją i niespodziewanym zakończeniem.
Jest rok 1740 i w Watykanie panuje zamęt. Ojciec Franco Vieri, egzorcysta zmagający się z głębokim kryzysem wiary, zostaje wysłany z niezwykle ważną misją – ma uratować syna hiszpańskiego szlachcica, opętanego przez okrutnego demona, zwanego Legionem. Egzorcyzmy kończą się jednak katastrofą: Vieri odkrywa, że został uwięziony w obcym ciele… i dowiaduje się, do jakich okrucieństw może się posunąć diabeł, który przywdział jego twarz.
Można odnieść wrażenie, że temat egzorcyzmów został już tak bardzo przewałkowany w kulturze popularnej, że ciężko jest opowiedzieć w tym temacie coś nowego i wyjątkowego. A jednak! David Pepose wyciąga z tej historii coś innego, coś całkowicie autorskiego i innowacyjnego, tworząc z komiksu zupełnie inną opowieść o diabłach i egzorcystach. To przede wszystkim bardzo osobista historia księdza Vieri’ego, który odbywa podróż w głąb siebie. Podróż pełną mroku i zaskakujących momentów.

Co więcej. „Diabeł o mojej twarzy” jest także opowieścią o moralnym upadku Kościoła Katolickiego. Upadku, który znalazłby odzwierciedlenie we współczesnych czasach. To właśnie w Watykanie, Stolicy Apostolskiej, księża prowadzą podwójne życie. Za dnia prowadzą msze i spowiedź, nocami zaś znikają w obskurnych ulicach pełnych alkoholu i prostytutek. Demon przyjmujący postać ojca Vieri’ego jest synonimem upadku i zgnilizny Kościoła, która przejawia się hipokryzją.
Skupmy się przez chwile na postaci Legiona – demona, który sieje chaos i zniszczenie wewnątrz Watykanu. Jest on niezwykle silnym przeciwnikiem, z którym ciężko jest się mierzyć głównym bohaterom. Jego siła skupiona jest przede wszystkim wokół jego inteligencji, dzięki której prowadzi bardzo psychologiczną grę i raz za razem prowadzi z Vierim intelektualne potyczki słowne.
Mroczny klimat komiksu świetnie uzupełniają ilustracje Alexa Cormacka, który idealnie zobrazował zło wewnątrz Stolicy Apostolskiej. Jego rysunki są ciemne, złowrogie oraz ekspresyjnie ukazują brutalne sceny. W połączeniu ze świetnym scenariuszem naprawdę sprawiają, że komiks czyta się bardzo dobrze.
Jeśli jesteście fanami horrorów, to „Diabeł o mojej twarzy” jest dla was pozycją obowiązkową. To wciągająca pozycja, gwarantującą dobrą zabawę i mnóstwo krwi – wszystko to, czego oczekujemy od dobrej grozy i egzorcyzmów!
Egzemplarz do recenzji otrzymaliśmy od wydawnictwa Shock Comics, za co serdecznie dziękujemy. Link do omawianego komiksu znajdziecie tutaj.
Przeczytaj również: Batman. Przygody rodziny Wayne’ów – Tom 2 [RECENZJA]