Szeroko rozumiana tułaczka to temat stary jak świat. Popkultura pełna jest historii, w których główni bohaterowie, niczym mitologiczny Odyseusz, udają się w bezkresną wędrówkę, często służącą im przy tym jako metafora głębszego poznania siebie samych. Co więc sprawia, że opowieści te po dziś dzień czyta się tak dobrze? Czy chodzi tylko to, jak są uniwersalne i możliwe do wpasowania w szereg światotwórczych kontekstów? A może każda historia drogi jest tak dobra, jak nieprzenikniony jest jej bohater i jak atrakcyjny jest świat przez niego przemierzany? Powieść Macieja Głowackiego, zatytułowana tajemniczo po prostu „Dróżnik”, nie tylko romansuje z tymi tropami, ale oferuje też sporo więcej, w tym niezwykle barwne opisaną wizję świata po katastrofie oraz interesującą ideę konsolacji. Bo choć, jak zapowiada sam autor, jest to historia o radzeniu sobie (z dosłownie i niedosłownie rozumianym) chłodem, dążenie do ciepła – i liczne na drodze ku temu przystanki – są równie istotne, co stopniowe odmrażanie światowórczych sopli lodu.

Głównym bohaterem książki jest Artem Jadow – tytułowy dróżnik z miasta Magnetańsk, którego codzienność upływa na przemierzaniu setek kilometrów w lodowych pustkowiach. Wyludniałe, zasypane śniegiem wsie i dążące donikąd tory to ostatnie znane światu pamiątki po rządach wielkiej Federacji, owianej tajemnicą organizacji, po dziś dzień pozostającej w pamięci wybranych albo jako największe przekleństwo, albo błogosławieństwo cywilizacji. Artem, doświadczony w swoim fachu, podejmuje pewnego dnia przesyłkę, od której pomyślnego dostarczenia zależy los wszystkich jego bliskich z dążącego do zagłady miasta. Wędrówka, która go czeka, pełna będzie nie tylko wielu niespodziewanych interakcji z przedstawicielami nieokiełznanego, zewnętrznego świata, ale poprowadzi go również przez tereny z dużym ryzykiem wystąpienia nadnaturalnych anomalii. Aby przetrwać, Artem będzie zmuszony utorować sobie drogę przez mroźne do szpiku kości warunki. Przyświecać będzie mu przy tym nadrzędny cel każdego dróżnika: dostarczenie przesyłki za wszelką cenę.

Z początku „Dróżnik” potrafi nieco przytłoczyć. Świat przedstawiony jawi się jako nieprzyjazny i pozbawiony nadziei, główny bohater – będący, jak to w jego fachu bywa, sporym outsiderem – to tajemniczy mruk, a sceneria i atmosfera są na tyle nieprzeniknione, że jeśli nie ofiarujemy początkowym stronom trochę cierpliwości, istnieje ryzyko, że dosyć łatwo odbijemy się od lektury. Przyczyna jest dosyć prosta: autor wyraźnie nigdzie się nie śpieszy i snuje swoją historię nieśpiesznie, stopniowo odsłaniając przed czytelnikiem kolejne karty. Pod tym kątem „Dróżnik” zbudowany jest nieco jak gra – wiedzę o świecie poszerzamy wraz z głównym bohaterem na bazie interakcji z innymi postaciami. Łatwo poczuć tu się, jakbyśmy grali w „Stalkera” osadzonego w zimowej scenerii. Ekspozycja jest dzięki temu ograniczona do minimum, a wspomniane interakcje – za sprawą przebłysków żywego, polskiego humoru – przyswaja się z dużą przyjemnością.

Podobnie jest zresztą z samym Artemem. Choć to milczek, łatwo nabrać do niego sympatii i kibicować mu w podróży. Świat przedstawiony, choć złożony głównie ze strzępów informacji, jawi się jako przemyślany i logiczny. Nic zresztą dziwnego, bo autor nie konstruuje go w próżni, a sprawnie opiera swoją wizję o wyraźne podstawy socjologiczne, podejmując przy tym polemikę z m.in. z ustrojem totalitarnym. Jednocześnie narracja nigdy nie traci skupienia, którym jest doświadczenie nieustannej wędrówki. A podróż ta, będąca lwią osią fabularną całości, będzie równie klimatyczna, co wymagająca.

„Dróżnik” Macieja Głowackiego w pełnej krasie

Doceniam, jak dużą pieczołowitość autor przyłożył do zbudowania realistycznego i rozbudowanego obrazu ciężkiej podróży. „Dróżnik” to jedna z tych powieści, gdzie łatwo odczuć wraz z bohaterem ciężar każdego kilometra, co wyraźnie odróżnia powieść na tle podobnych historii postapokaliptycznych. Artem porusza się skuterem, który nie tylko potrafi szwankować, ale również raz za razem napotyka trudności w pokonaniu kolejnych odcinków terenu, co często zmusza bohatera do improwizacji. Sama historia zręcznie uchyla się dzięki temu przed zbytnią jednostajnością, jaką moglibyśmy się spodziewać po klasycznej powieści drogi. Jednocześnie autor konsekwentnie utrzymuje atmosferę wszechogarniającego, odbierającego nadzieję chłodu, rozbudowując przy tym mitologię przestrzeni o nadnaturalne zjawiska. Tym samym przystanek w wędrówce wiąże się nie tylko zakłóceniem jestestwa dróżnika, który najlepiej czuje się w drodze, ale może również prowadzić do stopniowego doświadczenia obłędu. No i, co za tym idzie z racji nieustępującego chłodu, do dysocjacji z własną cielesnością, pozwalając podatnemu na sugestię umysłowi na niebezpieczne spacery. Pod tym względem pierwsze ⅓ lektury, gdy jeszcze uczymy się nieco zasad panujących w świecie, przypomina momentami nieoczywisty i przerażający horror psychologiczny. 

No dobrze, a co z samą fabułą? Narracja „Dróżnika” jest w dużej mierze fragmentaryczna. Każdy z ośmiu rozdziałów oferuje konkretny, w gruncie rzeczy odrębny wycinek historii, niejako dzieląc ją na wyraźne odcinki. Oczywiście, doświadczenie wędrówki pomiędzy nimi cały czas pozostaje spójne, lecz poszczególne wydarzenia i wątki wiążące się z napotykanymi w danym rozdziale bohaterami, poza tymi bezpośrednio dotyczących Artema, raczej nie przenoszą się na następne. Doskonale rozumiem, dlaczego autor zdecydował się na ten zabieg – powieść skupiona na wędrówce aż prosi się o podporządkowanie jej atrakcyjnej dla czytelników epizodyczności. Niemniej były w „Dróżniku” momenty, w których żałowałem, że główny bohater zdaje się nie obejmować swoimi przemyśleniami ogółu doświadczeń, jakie spotkały go w powieści, a raczej wybrane fragmenty. Powodowało to, że coś, co, dajmy na to, wydarzyło się w rozdziale piątym, w szóstym traciło już na oddźwięku, bo bohater… po prostu ruszył dalej. Ciężko nie dostrzec jednak, że ma to wyraźne uzasadnienie charakterologiczne – Artem do samego końca pozostaje nieprzenikniony nie tylko dla czytelnika, ale również dla samego siebie, z czym też wiąże się waga i cel odbywanej przez niego tułaczki. To bohater zmęczony, utrapiony i znajdujący komfort w nieustannym dążeniu naprzód. Czy tego typu protagonista ma jakąkolwiek szansę na dostąpienie ukojenia? Cóż, o tym będziecie musieli przekonać się już sami.

„Dróżnik” to naprawdę zręcznie napisana historia o tym, jak oswoić chłód – i to nie tylko ten atmosferyczny, ale również ten płynący bezpośrednio z naszego wnętrza. Polecam lekturę zwłaszcza tym, którzy w historiach apokaliptycznych cenią sobie przede wszystkim czynnik ludzkości oraz nieoczywistą, konsekwentnie nieprzyjazną kreację świata przedstawionego. Ja sam, będąc osobiście miłośnikiem tropu metaforycznej i faktycznej wędrówki, odnalazłem w powieści Głowackiego sporo satysfakcji i nieoczywistej refleksji. A nawet, jeśli tego typu historie zazwyczaj was nie grzeją, sama warstwa językowa w opisywaniu doświadczenia przeprawy przez mroźne bezkresy stanowi tu sporą wartość samą w sobie.

Powieść dostępna jest do zakupu lub darmowego pobrania wersji elektronicznej na stronie autora. I nie, nie jest to żadna współpraca komercyjna, a jedynie wzmianka uprzejmościowa z racji, że sam twórczość Macieja śledzę już od wielu lat i z pewnością warta jest ona szerszej uwagi. Tym bardziej, że „Dróżnik” to jego najbardziej dotychczas spełniona historia.

Przeczytaj również: George R. R. Martin: „To przekleństwo mojego życia. Wichry Zimy są spóźnione o 13 lat

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

O Autorze

Picture of Robert Solski

Robert Solski

Student czwartego roku polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i eskapista, który tak samo jak filmy pożera książki, a ostatnio też coraz częściej gra – i wirtualnie, i planoszowo. Stara się oglądać jak najwięcej kina niezależnego, usilnie jednak przeszkadza mu w tym słabość do blockbusterów i seriali. Lubi pisać o wszystkim, co go otacza – zwłaszcza o popkulturze.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy