Jerzy Kulej to nazwisko, które ma specjalne miejsce w historii polskiego boksu i sportu. Do dziś popisy wielkiego mistrza wspominane są przez fanów i przywołują niesamowite emocje. Nic więc dziwnego, że w końcu doczekaliśmy się filmu, który przybliża sylwetkę dwukrotnego złotego medalisty olimpijskiego i opowiada o towarzyszących temu wydarzeniach. „Kulej. Dwie strony medalu” to produkcja, która jest równie nieprzewidywalna oraz ekscytująca co życie i przebieg walk ikony boksu. 

Nie jest to typowa biografia sportowca. Twórcy, na czele z reżyserem i współscenarzystą Xawerym Żuławskim postanowili opowiedzieć o Jerzym Kuleju z prawdopodobnie najbardziej intensywnego okresu jego życia. Chodzi oczywiście o lata 1964-1968, w których to dwukrotnie sięgnął po złoto olimpijskie, pracował w Milicji Obywatelskiej, imprezował na całego ze swoimi przyjaciółmi i znalazł się w sytuacji, która mogła go pogrążyć i pozbawić życia. Na podstawie tego okresu z życia mamy okazję poznać mistrza dosłownie z każdej strony.

Tomasz Włosok i Michalina Olszańska w filmie "Kulej. Dwie strony medalu"

Xawery Żuławski potrafi zaskoczyć i podzielić widownię swoimi pomysłami. W tym przypadku również nie wybrał drogi na skróty, a mimo to realizacyjnie i technicznie produkcja stoi na bardzo wysokim poziomie. „Kulej. Dwie strony medalu” to bardzo dobrze zagospodarowane 140 minut, w których trakcie oglądamy intensywne pojedynki na ringu, popisy taneczne (w tym absolutnie zaskakującą scenę tańca grupowego) i charyzmatyczną obsadę. Ten film ma charakter i serducho. Potrafi mocno uderzyć, nie tracąc przy tym luzu i gibkości.

Wspomniana obsada nie posiada słabych punktów. W roli żony głównego bohatera – Heleny Kulej – błyszczy Michalina Olszańska. Pojawia się sporo głosów, że to ona jest tutaj głównym bohaterem. Nie powinno to dziwić, Helena Kulej odegrała kluczową rolę we wszystkich sukcesach męża Jerzego. Wielokrotnie powtarzał: „nie byłoby mnie tu, gdyby nie ona”. Olszańska stanęła na wysokości zadania, obrazując wielowymiarowość i znaczenie odgrywanej przez nią postaci. W pułkownika Sikorskiego wciela się Tomasz Kot, który jest doskonałym uzupełnieniem szalejących na pierwszym planie postaci. Charyzma, spokój i wartości ówczesnej władzy wylewają się z ekranu, gdy tylko się na nim pojawia. „Papa” Stamm, mimo że był postacią znaczącą w życiu Jerzego Kuleja, w filmie odgrywa dość marginalną rolę. Wcielający się w niego Andrzej Chyra jest momentami narratorem przedstawiający fenomen mistrza ze swojej perspektywy. Mimo ograniczonego czasu ekranowego jest to występ naprawdę dobry i odznaczający się. Nie można również zapomnieć o komediowym aspekcie produkcji. Wituś i Aluś, w których wcielają się kolejno Bartosz Gelner i Konrad Eleryk wnoszą do filmu pozytywną energię i dużo dawki humoru. Praktycznie każda scena z ich udziałem wywołuje na twarzy uśmiech, a panowie w swoich rolach świetnie się bawią, jednocześnie dzieląc się tym z widownią.

Osobny akapit chciałbym poświęcić Tomaszowi Włosokowi, który zalicza nieustanny progres na swojej aktorskiej ścieżce i film „Kulej. Dwie strony medalu”  jest kolejnym tego dowodem. Bardzo dobrze przygotowany fizycznie do swojej roli. Przyjemnie się go ogląda w akcji, gdy wręcz bawi się na ekranie i czerpie ogromną radość z wykonywanej na wysokim poziomie pracy. Jest to widoczne w każdej scenie, a Włosok sprawia wrażenie, jakby nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Idealnie wręcz sprzedaje połączenie sportowej złości i motywacji do osiągnięcia sukcesu z dystansem do życia i poczuciem humoru. Ten film pokazuje Jerzego Kuleja w chwilach chwały, jak i momentach, gdy był pod ścianą. Tomasz Włosok doskonale sprawdza się w każdej z tych sytuacji.

Andrzej Chyra jako Papa Stamm w filmie "Kulej. Dwie strony medalu"

Twórcy znaleźli doskonały balans podczas opowiadania tej historii. W głównej mierze chodzi o człowieka, relacje między ludźmi i życie, którego dla Jerzego Kuleja potrafiło być większym wyzwaniem niż wygranie kolejnej walki. Postać wyjątkowa na ringu i poza nim zasługuje, by film był równie nieoczywisty. Mamy tu mieszankę wszystkiego, czego Kulej w życiu doświadczył. Dzięki tej produkcji możemy przyjrzeć się nie tylko drodze do dwóch olimpijskich zwycięstw, ale również czasy, w których to miało miejsce, mentalność charakterystyczna dla tego okresu i czyhające na każdym kroku przeszkody. W natłoku wszystkich poruszonych wątków Xawery Żuławski utrzymuje dobre tempo, które nie pozwala się widzowi nudzić.

Nie boję się stwierdzenia, że mamy tu do czynienia z kinem na bardzo wysokim poziomie. To produkcja, z której możemy być naprawdę dumni. Doskonały casting i mądra wizja twórców daje zadowalający efekt. „Kulej. Dwie strony medalu” jest filmem godnym wielkiego mistrza jakim bez wątpienia jest Jerzy Kulej, który nigdy nie został znokautowany przez przeciwnika. Film również wybroni się przed każdym mocniejszym ciosem.

Polecamy również: Joker: Folie à Deux – mnie się podobało! [OPINIA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
4.5 2 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Mateusz
Mateusz
1 rok temu

Film ładnie zrobiony,reżyseria dobra,scenografia ok,kostiumy bardzo dobre.
Scenariusz ciekawy.
Ale!!! Długość meczu ! 2,5 godz. Zadluuuugi!
Pamiętający pięściarza-będą mieli problem z wysiedzeniem w kinie.
Młodzi znudzą się.
Może warto pomyśleć o mini serialu albo o skróceniu fabuły.

Katarzyna
Katarzyna
1 rok temu

Polecam bardzo bo to było coś pięknego dwie strony medalu o o Jerzy Kulej

trackback
10 miesiące temu

[…] Uroczysko”). Autorem zdjęć jest Marian Prokop, pracujący ostatnio m.in. przy filmie „Kulej. Dwie strony medalu„. Powieść „Langer” to bez wątpienia jedna z najbardziej chwalonych medialnie […]

trackback
10 miesiące temu

[…] Nasza recenzja: Film na medal. „Kulej. Dwie strony medalu” [RECENZJA] […]

O Autorze

Picture of Wiktor Paczkowski

Wiktor Paczkowski

Miłośnik kina, w szczególności współczesnego oraz autor bloga "Filmowy Vibe". Nie lubię słowotoku i uważam, że film jest dla każdego. Poza siedzeniem w kinie często bywam na koszykarskim parkiecie ale inne dyscypliny sportowe również mnie interesują zarówno czynnie jak i w roli kibica.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy