Dan Reynolds kilka dni tem świętował 38. urodziny. Choć umknęła mi ta data, to nie umknie mi koncert, który w najbliższy weekend da jego Imagine Dragons na PGE Narodowym. Kiedy zespół ogłosił trasę, w planach był jeden koncert nad Wisłą – 18 lipca. Jednak bardzo szybko Live Nation podjęło decyzję o zorganizowaniu drugiego widowiska dzień później.

Imagine Dragons to zespół, z którym moje pokolenie może bardzo łatwo się utożsamiać. Choć na co dzień wolę mocniejsze brzmienia, to nie ulega wątpliwości, że wychowywałem się z zespołem Imagine Dragons. Ich debiutancki album pojawił się w momencie, w którym wchodziłem w nastoletnie życie.

Muzyka i teksty grupy często były dla mnie inspiracją i wskazówką. Pozytywny, pełen miłości i akceptacji przekaz czasami ułatwiaj codzienność, a w najtrudniejszych chwilach stanowił podparcie. Z kolei w chwilach radości zachęcał do tańca i eksplozji euforii.

Utwory zespołu od pierwszego krążka były pełne energii. Łączyły pop z wyrazistą perkusją, a to dopełnione zróżnicowanym brzmieniem gitary. W zarówno tych piosenkach, jak i balladach zespół poruszał tematy problemów ze zdrowiem psychicznym i szukaniem własnej tożsamości.

Nie zgodzę się z osobami, które zarzucają smokom niepotrzebne złagodzenie swojego brzmienia. A to dlatego, że grupa zawsze była łagodna. Była i jest tak samo blisko zarówno rocka, jak i popu. To nie tak, że grali rock, a później przerzucili się na pop. To ogromne uproszczenie, które, pewnie zespołowi nie szkodzi, ale tworzy fałszywy obraz.

W 2019 roku Corey Taylor (Slipknot) zaatakował grupę, nazywając ich „okropnymi”, z satysfakcją dodając, że przejęli oni pałeczkę od Nickelback jako najbardziej znienawidzony zespół w rocku. Już wtedy dopatrywałem się w tych słowach dużych pokładów zwykłej niechęci legendy metalu do Dana Reynoldsa i reszty. Jak można zestawić Nickelback, typowo rockową grupę, z Imagine Dragons, które od początku swojej działalności łączy w sobie wiele gatunków, a rock nigdy nie był dominujący.

Imagine Dragons to nie rock, to nie pop, to nie edm, to nie hip-hop. To zespół, który, jak każdy inny, raz wyda coś wybitnego, a innym razem nie dowiezie względem oczekiwań. Jednak cała dyskografia smoków jest wyjątkowa. Jest inna i jest ich. Imagine Dragons to Imagine Dragons.

Do zobaczenia 19 lipca na koncercie.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze