Nowy „Koszmar minionego lata” zaskoczył mnie pozytywnie. Powiedziałbym nawet, że oglądało mi się go lepiej niż wersję z 1997 roku. Dlaczego? Zapraszam do recenzji. UWAGA: będą spoilery. 

„Koszmar minionego lata” – trochę historii z XX wieku

Zanim przejdę do recenzji filmu Jennifer Kaytin Robinson, trochę historii związanych z oryginalnym „Koszmarem minionego lata”. 

Na początku lat osiemdziesiątych slashery były najpopularniejszym rodzajem horroru. Takie filmy jak: „Halloween”, „Bal Maturalny” czy „Koszmar z ulicy wiązów” przyciągały do kin tłumy młodych widzów. Jednak w drugiej połowie dekady gatunek ten przygasł i zaczął być kojarzony głównie z B-klasowymi produkcjami przeznaczonymi na rynek video. Ponowne odrodzenie slasherowej konewencji nastąpiło za sprawą „Krzyku” Wesa Cravena. Film momentami bawił się utartymi ścieżkami gatunku, a przy okazji otworzył drzwi dla kolejnych tego typu dzieł m.in. „Koszmaru minionego lata”. 

Oryginalny „Koszmar minionego lata” został napisany przez Kevina Williamsona i oparty na powstałej w latach siedemdziesiątych książce Lois Duncan „I Know What You Did Last Summer”. Williamson na szerokie wody wypłynął właśnie przy okazji stworzenia scenariusza do „Krzyku”. „Koszmar minionego lata” był kolejnym młodzieżowym horrorem, który wyszedł spod jego pióra. Film opowiadał historię czwórki przyjaciół, którzy postanowili hucznie uczcić niedawny koniec szkoły i zdobycie tytułu miss przez jedną z bohaterek. Brawura oraz niefortunny splot okoliczności sprawiły, że w trakcie powrotu do domu, potrącili oni przypadkowego człowieka. Będąc pewni, że potrącona osoba zmarła na miejscu, bohaterowie stanęli przed wyborem: zgłosić sprawę na policję i ponieść konsekwencje albo wrzucić ciało do rzeki i zawrzeć pakt, że nigdy nikomu o tym nie powiedzą i sami postarają się nigdy o sprawie nie wspominać. Wybrali drugą opcję i poza wyrzutami sumienia wydawało im się, że nie poniosą żadnych konsekwencji, aż do czasu, gdy rok później, ktoś zaczął im wysyłać tajemnicze karteczki z napisem „Wiem, co zrobiliście poprzedniego lata”. 

„Koszmar minionego lata” – wersja z XXI wieku

W pierwszych sekwencjach „nowego” filmu ponownie widzimy czwórkę przyjaciół: Ave (Chase Sui Wonders), Danice (Madelyn Cline), Teddy’ego (Tyriq Withers) oraz Milo (Jonah Hauer-King). Każdy z bohaterów reprezentuje charakterystyczny dla slasherów typ postaci. Danice to tzw. „królowa balu”, Ave to typowa „finał girl”, Teddy uosabia pewnego siebie, napakowanego lansera z bogatego domu, a Milo to spokojny i rozważny gość. Na początku filmu zostajemy poinformowani, że Danice i Teddy biorą ślub. Po skończonej ceremonii przyjaciele postanawiają uczcić 4 lipca (Święto Niepodległości w Stanach) wspólną przejażdżką w jedno z niezapomnianych miejsc z ich przeszłości. Kiedy przygotowują się do odjazdu zauważają Stevie (Sarah Pidgeon) – przyjaciółkę z czasów liceum. Zapraszają ją na wspólny wypad, a Stevie pomimo początkowych obaw zgadza się wyruszyć z resztą paczki w stronę klifu. Tym razem bohaterowie po drodze nikogo nie potrącają, tylko nierozważny Teddy zaczyna bawić się na środku jezdni w torreadora, ale zamiast byka prowokuje jadące samochody. Jedno z aut, które próbuje wyminąć Teddy’ego gwałtowanie skręca w bok, łamiąc drewniane barierki i po chwili znajduje się nad przepaścią. Pomimo początkowych prób pomocy, auto wraz z kierowcą leci w dół. Podobnie jak w „jedynce”, przyjaciele zastanawiają się, jak należy postąpić. Ostatecznie Teddy wszystko załatwia ze swoim wpływowym ojcem, który tuszuje sprawę, a bohaterowie pomimo oporów Ave zawierają pakt o wspólnej tajemnicy. 

Tajemnica, krew, humor

Analogicznie jak w oryginale w kolejnej scenie przeskakujemy rok do przodu. W dość osobliwy sposób zostaje wprowadzona kolejna dziewczyna: Tyler (Gabriella Leigh Bechtel) – twórczyni podcastu o prawdziwych zbrodniach, która przyjeżdża do Southport, aby opowiedzieć swoim słuchaczom o makabrycznych zdarzeniach z 1997 roku. Tyler jest całkiem zabawna, wnosi powiew świeżości do produkcji, ale zanim zdążymy się z nią zaprzyjaźnić to już ginie. Podobnie jak kolejny narzeczony Danice. Pierwsze trzy morderstwa dotykają osób pierwotnie niezwiązanych z wydarzeniami z „ostatniego lata”. Z czasem tajemniczy morderca z hakiem dopada Milo, Teddy’ego i jego ojca, który wciąż tuszuje sprawę na wszelkie możliwe sposoby.

Dziewczyny górą oraz powrót dawnych bohaterów

Główna oś fabuły koncentruje się na Ave, Danice i Stevie. Dziewczyny dostały zdecydowanie lepszy materiał do gry, aniżeli koledzy z planu. Teddy to typowy osiłek z bogatego domu. Czasami zdarzy mu się rzucić celny i  zabawny tekst (np. ten o Scoobie Doo), ale raczej nie pałamy do niego sympatią. Milo jest trochę na uboczu, a kiedy zaczyna się rozwijając jego wątek z Ave – od razu ginie.

Bohaterowie pierwszego „Koszmaru minionego lata”: Jennifer Love Hewit jako Julie James i Freddie Prinze Jr. jako Ray Bronson, choć przez większość ekranowego czasu są na drugim planie, w ostatecznym rozrachunku odgrywają tu kluczową rolę. Podczas koszmaru Danice możemy również zobaczyć Sarah Michelle Gellar jako krwawy duch zamordowanej Helen Shivers. Był to na pewno fajny smaczek dla fanów oryginału. 

A więc kto zabija? – zaczynają się spoilery 

Zabija Stevie, ale czy na pewno? Oglądaliście film „Dzikie żądzę” z 1998 roku? Tam co chwila mylono tropy i zmieniano podejrzanego. W „Koszmarze minionego lata” pod koniec seansu zaczyna robić się podobnie. Kiedy policjanci odkrywają powiązania Stevie ze zmarłym kierowcą, dziewczyna jest już na jachcie z Ave i Danice. Oczywiście w tym przypadku musi im wyjaśnić swoją historię i co ją skłoniło do zabijania (w skrócie: po czasie okazało się, że tamten tragicznie zmarły kierowca był jej chłopakiem, dzięki któremu zaczęła wychodzić na prostą), bo przecież w każdym tego typu dziele, przy okazji ostatecznego finału, musi pojawić się przydługi statement mordercy. Po chwili dziewczyny zaczynają się szarpać, a łodzią na pomoc (czy, aby na pewno?) przypływa im Ray. Stevie wbija hak w ciało Danice i wyrzuca ją do wody z dala od brzegu (mimo tego dziewczyna przeżyła, jakimś cudem dopływając w takim stanie do plaży – hmm…), a nasz wybawca Ray zabija (czy, aby na pewno?) Stevie strzelając z pistoletu, po czym bohaterka wzorem Danice wpada do morza. Ostatecznie według końcowych słów Danice, Stevie przeżyła, także wiemy już na bazie czego będą powstawać ew. kolejne kontynuacje „Koszmaru minionego lata”. I koniec? Niezupełnie. Dotąd niechętna w pomocy Julie zauważa powiązania Raya i Stevie (co też nie jest trudne i wszyscy wiedzą, że dziewczyna pracowała dla Bronsona) po czym dzielna James w pośpiechu wyrusza na pomoc Ave. Ave również orientuje się, że to Ray może być głównym mordercą (moja teoria jest taka, że to mężczyzna był odpowiedzialny za wszystkie wcześniejsze zabójstwa), później Ray orientuje się, że Ave wie, że „on-to-on” i zaczyna się kolejna walka na śmierć i życie, do której pod koniec dołącza Julie. Oczywiście Ray nie dobija Ave i zanim zabije dawną przyjaciółkę, postanawia wygłosić przemowę, przez co, jak typowy tego rodzaju bohater – ginie, bodajże dostając strzał z łuku w plecy od konającej Ave. Ciekawe? Logiczne? Zaskakujące?

Czy warto iść do kina?

„Koszmar minionego lata” to przyzwoity/dobry film do jednorazowego obejrzenia. Specjalnie na kolana nie zrzuciło mnie ani aktorstwo ani muzyka ani nawet klimat, ale z drugiej strony nic mnie również nie zaskoczyło negatywnie. Końcowy twist z Rayem? Okej, w porządku, zapewne mało kto się spodziewał takiego rozwiązania. Czy jego motywy są sensowne i wytłumaczalne? Panie i Panowie przecież to slasher, więc nie szukajmy tu większej logiki. Jeśli nie oglądaliście wcześniej horrorów/slaherów to „Koszmar minionego lata” raczej nie sprawi, że nagle zaczniecie je połykać w całości, jeden po drugim. Natomiast jeśli jesteście obeznani w tym gatunku to dobrze wiedzieliście czego możecie się spodziewać. Ładne dziewczyny, przystojni faceci, trochę humoru, więcej krwi i przewidywanie, kto może być złowrogim mordercą. Oczywiście bohaterowie momentami postępują irracjonalnie i w przypadku walki z „Panem Hakiem” nawet będąc ugodzeni kilka razy mają w sobie nadludzką siłę i walczą z nim do upadłego. 

Ja nie żałuję tych prawie dwóch godzin spędzonych w kinie. Natomiast byłbym ostrożny wobec kontynuowania tej serii z losami Ave, Danice i Stevie. 

6,5/10

Czytaj także: „Straszny film” – kultowa parodia horrorów obchodzi ćwierćwiecze

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
CzarciSyn
CzarciSyn
5 miesiące temu

DNO Byłem teraz z nastoletnimi dziećmi. Sam oglądałem w latach ’90. takiego dziadostwa dawno nie widziałem i aż wstyd to pokazywać. fabuła tak głupia ze strach, sceny śmierci to kalka Krzyku i Koszmaru… bohaterowie to dno, z ŻADNYM sie nie identyfikowaliśmy. Żenada ze panna po śmierci narzeczonego zmasakrowanego w jej domu stwierdza ze jest 'piękną wdową’… WTF?? nawet śmierć 'rybaka’ jest absurdalna, bo de facto oni chcą go ratować i bez problemu wybroniliby się w sadzie (o ile bo tata jednego gościa ma w kieszeni policje lokalna)

O Autorze

Picture of Damian Kaźmierczak

Damian Kaźmierczak

Od dziecka zafascynowany popkulturą, w szczególności kinematografią, muzyką, literaturą i sztuką. Wciąż nie może zdecydować się, czy jego ulubionym filmem jest „Wolny dzień Ferrisa Buellera” czy „Ludzie honoru”. W tekstach stara się łączyć różne elementy popkultury i analizować je pod kątem historycznym, socjologicznym. Montażysta, scenarzysta, człowiek renesansu. Nie wyobraża sobie życia bez aktywności fizycznej, ostatnio szczególnie pochłania go koszykówka i tenis.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy