Przyznam szczerze, że nigdy nie byłem fanem ani świata Transformers, ani świata G.I Joe. Nie zmienia to faktu, że naprawdę podoba mi się cały projekt energon universe. Może nie jestem aż tak pozytywnie nastawiony jak większość, jednakże serie, takie jak np. „Transformers” czy „Void Rivals” zaskarbiły sobie moją sympatię.
Do „Cora Commander” byłem nastawiony bardzo pozytywnie, ponieważ nazwisko scenarzysty, jakim jest Joshua Williamson jest już na tym etapie pewną gwarancją bardzo przyzwoitego poziomu. Czy Williamsonowi udało się stworzyć komiks, który będzie atrakcyjny dla kogoś, kto nie jest fanem G.I Joe? Jak najbardziej, aczkolwiek mam parę uwag.

Pozwolę sobie zacząć od tego, co mi przeszkadzało, żebym mógł później z czystym sumieniem opowiedzieć o zaletach komiksu pana Williamsona. Najgorszym elementem „Cobra Commander” jest zbyt szybkie tempo, jakie narzucił nam Joshua Williamson. Przez pierwsze minuty czytania nie miałem pojęcia o co właściwie tutaj chodzi. Williamson od samego początku wrzuca nas w szalony wir jeszcze bardziej szalonych wydarzeń i początkowo trudno było mi się w tym połapać. Na szczęście później scenarzyście udaje się znaleźć odpowiedni rytm i chociaż akcja dalej pędzi, to całość jest o wiele bardziej klarowna i angażująca.

Podoba mi się, że wszystko w tym komiksie jest dokładnie tak bardzo kiczowate jak powinno. Williamson pokazał, że ma ogromny dystans do siebie i swoich dzieł i każdy element „Cobra Commander” jest strasznie uroczy i przerysowane, co sprawia, że czyta się to kapitalnie! Oczywiście pod warunkiem, że tego typu konwencja wam odpowiada. Ja osobiście bardzo lubię tego typu niezbyt poważne historie wypełnione po brzegi brutalnością i czarnym humorem.

Całości dopełnia świetna oprawa graficzna. Kolory i rysunki stoją na bardzo wysokim poziomie, przez co każda strona cieszy oko. Przede wszystkim urzekł mnie sposób, w jakim Andrea Milana portretuje przemoc, a trzeba przyznać, że przemocy w „Cobra Commander” jest… sporo. Posoka leje się nieustanie, jednakże jest zaprezentowana w bardzo groteskowy i obrazowy sposób, a fantastyczne kolory świetnie dopełniają całą warstwę wizualną komiksu.
Czekam na dalsze historie osadzone w energon universe, ponieważ ten świat ma naprawdę ogromny potencjał i teraz dzięki odpowiednim ludziom na odpowiednich miejscach, może w pełni rozwinąć swoje skrzydła. Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od Nagle Comics, za co serdecznie dziękujemy. Recenzowany komiks znajdziecie tutaj.