Fani serialu „The Boys” wyczekują piątego, finałowego sezonu, którego premiera zaplanowana jest na przyszły rok. W międzyczasie, 17 września, zadebiutuje drugi sezon „Gen V” – spin-offu skupiającego się na młodym pokoleniu superbohaterów. Jak wiemy z „The Boys”, konflikt między supkami a ludźmi się zaostrza, więc przekonajmy się, jak wygląda to z perspektywy młodzieży wzmocnionej Związkiem V.
Świeży powiew w znanym uniwersum
Bardzo lubię pierwszy sezon „Gen V”. Ukazał się w idealnym momencie, gdy główna seria zaczyna łapać zadyszkę z powodu przeciągania akcji. Nie zrozumcie mnie źle, „The Boys” to wciąż świetna produkcja, jednak ileż można czekać, aż Butcher w końcu dopadnie Homelandera lub ten drugi przestanie się certolić i zakończy krucjatę Rzeźnika. Dlatego „Gen V” było miłą i potrzebną odskocznią: nowi, charyzmatyczni bohaterowie, luźniejszy ton i szkolna intryga, która przynajmniej przez chwilę nie sprawiała wrażenia zagrożenia dla całego świata. Wszystko to oczywiście podane w sosie „The Boys”, czyli z parodiowaniem gatunku superhero oraz jawnymi komentarzami do otaczającej nas rzeczywistości.

Podzieleni bohaterowie i gra pozorów
W głównej mierze drugi sezon „Gen V” to powtórka z rozrywki. Po wydarzeniach z finału pierwszej serii bohaterowie wracają na uniwersytet Godolkina. Tym razem największym problemem nie są już szkolne rozterki, a walka z korporacją Vought, która trzęsie całym krajem, a niedługo być może i światem. Emma (Lizze Broadway), Marie (Jaz Sinclair) i Jordan (London Thor / Derek Luh) po ujawnieniu badań nad morderczym wirusem atakującym supków zostali oczyszczeni z zarzutów, pod warunkiem, że zatańczą tak, jak Vought im zagra. Świadomi, do czego zdolna jest korporacja, stają przed dylematem: udawać posłusznych studentów czy przyłączyć się do Starlight w walce o obalenie Vought. Tymczasem Sam (Asa Germann) i Cate (Maddie Phillips) stali się pełnoprawnymi superbohaterami, ponieważ w pełni opowiedzieli się po stronie Homelandera. Jak na razie doczekali się tylko filmu z zamianą ciał, ale Homelander z pewnością znajdzie dla nich w przyszłości godne zadanie.
Tajemniczy dziekan i nowy wróg?
Po ponownym rozstawieniu pionków na planszy dowiadujemy się, że głównym „złoczyńcą” tego sezonu jest nowy dziekan uniwersytetu, Dean Cipher, grany przez Hamisha Linklatera. Jego postać od razu wprowadza nutę tajemniczości – mimo że w swoich działaniach jest bardzo radykalny, jego prawdziwe motywacje pozostają niejasne. Postać ta pojawiła się już w pierwszym sezonie jako jeden z lekarzy w sekretnym laboratorium. Teraz, razem z uczniami, musimy zastanawiać się, dlaczego to on objął to stanowisko i czy uczelnia znów nie prowadzi jakichś podejrzanych badań. Cipher zaprasza wybranych studentów na specjalne seminarium, gdzie mają wydobyć prawdziwy potencjał swych mocy. Ten wątek interesuje mnie szczególnie, ponieważ, jak pewnie wiecie, fizjonomia działania supermocy w świecie „The Boys” stawia na realizm, więc ciekaw jestem, jak ten potencjał zostanie ukazany.

W hołdzie dla Chance’a Perdomo
W nowym sezonie nie ujrzymy niestety świetnego Chance’a Perdomo, który zmarł tragicznie przed rozpoczęciem zdjęć. Przyczyną śmierci 27-letniego artysty był wypadek motocyklowy. Na początku pierwszego odcinka pojawia się plansza z hołdem dla aktora. Jego postać, Andre Anderson, była jedną z ważniejszych w serialu. Z uwagi na te tragiczne okoliczności twórcy zdecydowali się uśmiercić go poza ekranem. W świecie serialu Andre poświęcił się, ratując swoich przyjaciół, co staje się głównym motorem napędowym do działania i ponownego zjednoczenia dla pozostałych bohaterów.
Obiecujący początek
Podsumowując, jeśli podobał Wam się pierwszy sezon „Gen V”, to początek drugiego z pewnością Was nie rozczaruje. Te dwa premierowe odcinki bardzo dobrze ukazują relacje między postaciami i szczerze przyznam, że nie spodziewałem się, jak bardzo za nimi tęskniłem. Oczywiście nie jest tak, że serial zanudzi Was dialogami. Jest tu mnóstwo scen akcji, zarówno z użyciem supermocy, jak i zwykłej, motelowej szarpaniny. Produkcja nie zapomina również, że dzieje się w uniwersum „The Boys” – pełno tu nawiązań czy gościnnych występów, jak te Firecracker (Valorie Curry) czy The Deepa (Chace Crawford), które idealnie uzupełniają tę wulgarną komedię. Ciekaw jestem, co przyniosą kolejne odcinki. 17 września otrzymamy epizody 1-3, a następne będą ukazywać się co tydzień, aż do 22 października.
Dziękuję polskiemu oddziałowi Prime Video za zaproszenie na pokaz, a także za buraczkowy napój „Compound V”. Bardzo smaczny.