Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Star Wars. Darth Vader: Szkarłatne rządy [RECENZJA]

Dopiero co chwaliłem rewelacyjne moim zdaniem Szkarłatne rządy w głównej serii Star Wars, a tu takie coś… Ten tom to zbiór wszystkiego czego w komiksach o tym uniwersum nienawidzę. Scenariuszowy chaos, zmienione charaktery postaci, próba zaskakiwania na siłę i sceny akcji dla samych scen akcji. Jednak zawsze staram się doszukać jakichś pozytywów i tak też było w tym przypadków. Niestety jest ich mniej niż wad.

 

Szkarłatne rządy ruszają na podbój

Lady Qi’ra jako przywódca syndykatu Szkarłatny świt nie tylko rzuciła wyzwanie Imperium, ale i je znieważyła. Wzbudza to wściekłość w Vaderze, który postanawia wytropić i pozbyć się każdego, kto może być powiązany z tą organizacją. Także komiks ten jest jednym wielkim opisem łowów Vadera, który postanawia doprowadzić do ładu i porządku w galaktyce.

Ten krótki opis może się wydawać zachęcający, ale niestety. To wszystko widzieliśmy już wcześniej i to w o wiele lepszym wydaniu.

Teoria Chaosu

Moim głównym i jednocześnie największym zarzutem co do tego komiksu jest panujący w nim chaos. W tym krótkim tomie znajduje się masa wątków, spora ilość postaci i naprawdę dużo zwrotów akcji. Nieraz się zdarzało, że po prostu się w tej zawiłej historii gubiłem. Trudno było mi się zorientować, kto z kim pracuje i dlaczego. A jak się okazało, że co druga postać jest podwójnym czy potrójnym agentem, to już kompletnie nie wiedziałem, o co chodzi. Tak naprawdę to przeczytałem ten tom dwukrotnie, bo często musiałem się wracać, żeby się upewnić, czy aby na pewno wszystko zrozumiałem. Nie wspominając już o przeskokach czasowych, które nie pomagają zrozumieć gdzie oraz kiedy się znajdujemy.

Sporo chaosu, a co za tym idzie też akcji. W Szkarłatnych rządach dzieje się sporo i trzeba nieźle się skupić, bo momentami akcja pędzi na łeb, na szyję. Tylko szkoda, że bardzo często nie wiem po co. Czułem się trochę, jakbym oglądał kolejną część Szybkich i wściekłych gdzie bardzo często sceny akcji, nie mają żadnego uzasadnienia. Przynajmniej jest ładnie.

Dysonans poznawczy

Drugim problemem tego komiksu jest zmieniony charakter postaci, a raczej zmieniony charakter Vadera, bo to z nim mam największy problem. Jego zachowanie do niego nie pasuje i nie klei się, z tym, co widzieliśmy w poprzednich komiksach, czy filmach. Na jednej stronie bez skrupułów morduje całą masę ludzi, również niewinnych. Tymczasem już kilkanaście stron dalej daruje życie Sabe, a byłem pewny, że pozbawi ją życia. Twórcy starają się wyjaśnić, dlaczego tak się nie stało, ale jak dla mnie średnio trzyma się to kupy.

Rozbawiły mnie też bardzo te częste zwroty akcji, gdzie sojusznicy Vadera byli przyłapywani na zdradzie, a tu nagle się okazywało, że są nie podwójnymi, a potrójnymi agentami. Niedorzeczne, raziło w oczy, ale przynajmniej było zabawne.

Szata graficzna

Złego słowa już za to nie mogę powiedzieć o samym wydaniu, jak i szacie graficznej Szkarłatnych rządów. Wydanie jak zwykle jakościowe, ale skupię się tu na samej oprawie graficznej, bo ta naprawdę daje radę.

Tom ten znacząco różni się, od tego jak wyglądał ten poświęcony głównej serii Star Wars. Tam królowały szarości, niskie nasycenie barw i było po prostu smutno. Tutaj jest całkowicie na odwrót. Chociaż sceny akcji wydają się tu być dla samego istnienia, to prezentują się naprawdę zacnie. Mają rozmach, wiele się na nich dzieje, a przy tam przedstawione są szczegółowo i kolorowo.  W tym przypadku czuć, że to wszystko jest żywe. Jednocześnie twórcy eksperymentują, bo można zauważyć, jak nasycenie barw zmienia się wraz z planetami, które akurat odwiedzamy. Gdyby tylko dało się tak przyłożyć do wszystkiego innego…

Może będzie lepiej

Podsumowując,  jest to komiks połowicznie udany. Graficznie nie mam do niego żadnych zarzutów, ale pod względem scenariuszowym… No szkoda gadać. Dzieje się wiele, przewija się cała masa postaci, ale w sumie to po nic tak naprawdę. Nie czuję, żeby ta historia wniosła cokolwiek do mojego postrzegania uniwersum i równie dobrze mogłoby jej nie być. Szczerze mówiąc, gdybym miał wybierać, to wolałbym, żeby to scenariusz był lepszą stroną tej historii, ale najwidoczniej nie można mieć wszystkiego. No cóż. Może następnym razem będzie dużo lepiej. To zdecydowanie nie są Szkarłatne rządy na jakie liczyłem.

Komiks do zakupu znajdziecie tutaj, a nasze inne teksty o komiksach tam.

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA. Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawnictwa i nie miało to wpływu na naszą opinię]

 

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Szymon Dędek

Szymon Dędek

Student kulturoznawstwa z zapałem do wszystkiego co związane z popkulturą. Nałogowo pochłania filmy, seriale, gry, książki i komiksy, a w szczególności te z uniwersum Star Wars. Hobbystycznie zdobywa osiągnięcia w grach gdzie może się pochwalić niemałymi wynikami. Od 10 lat czynny członek Związku Harcerstwa Polskiego.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy