Dokładnie dwadzieścia pięć lat temu kinową premierę miał „Straszny film”. Produkcja przyciągnęła miliony widzów już podczas weekendowego otwarcia. Kultowy okrzyk: Whassup?/Wazzup?/Wassup? trafił najpierw do młodzieżowego slangu, a potem stał się elementem mowy potocznej. „Straszny film” to również  jedno z najważniejszych dzieł znacznej części familii Wayansów. 

Rodzina Wayansów

O początkach kariery Keenena Ivora Wayansa pisałem już przy okazji artykułu o „In Living Color”. Program stanowił przepustkę do wielkiej kariery znacznej części rodziny Wayansów. Po konflikcie na linii telewizja FOX a Keenen, Wayans przestał angażować się w rozwój show po zakończeniu trzeciego sezonu. Po chwilowej przerwie Keenen powrócił do świata filmu. Wyreżyserował, napisał i zagrał główną rolę w produkcji „Szalony detektyw” z 1994 roku. „Szalony detektyw” odniósł komercyjny sukces, ale spotkał się z negatywnymi opiniami krytyków. Dwa lata później Keenen był jednym z producentów „Chłopaczków z sąsiedztwa”, do którego debiutancki scenariusz napisali jego dwaj najmłodsi bracia: Shawn i Marlon. Film był parodią modnych w tamtym okresie „hood movie”. Amerykański tytuł „Don’t Be a Menace to South Central While Drinking Your Juice in the Hood” zawierał kilka pomieszanych nazw najważniejszych produkcji z tamtego gatunku. Polskie tłumaczenie „Chłopaczki z sąsiedztwa” jednogłośnie odwoływało się do „Chłopaków z sąsiedztwa”, czyli głośnego dzieła z Ice Cubem i Cubą Gooding Jr. W 1997 roku Keenen Ivory Wayans zagrał główną rolę i napisał scenariusz do filmu akcji pt. „Poszukiwany”. Produkcja zebrała raczej negatywne oceny, a przychody z filmu okazały się dwa razy mniejsze niż jego budżet. Wydawało się, że kariera Keenena może chylić się ku upadkowi, ale wtedy z pomocą przyszli mu młodsi bracia.

Straszy „śmieszny” film

Nie wiele osób jest świadomych, że hitowy „Krzyk” miał pierwotnie nazywać się właśnie „Straszny film” i posiadać bardziej komediowy charakter. Ostatecznie dzieło wyreżyserowane przez Wesa Cravena i napisane przez Kevina Williamsona utrzymane było w typowym slasherowym klimacie. Natomiast tytuł „Scary movie” został przejęty przez rodzinę Wayansów, którzy oparli swój scenariusz głównie na parodii „Krzyku” i drugiego popularnego filmu napisanego przez Williamsona – „Koszmar minionego lata”. „Straszny film” wyśmiewał, naigrywał się bezlitośnie ze wszystkich i ze wszystkiego. Momentami ukazany tam absurd sięgał naprawdę wysokiego poziomu. To właśnie dzięki tej produkcji Anna Faris (wcielająca się tu w główną bohaterkę Cindy Campbell) po raz pierwszy otrzymała szansę zaprezentowania swoich umiejętności. Faris od dziecka marzyła, żeby zostać aktorką, ale dotąd występowała jedynie w małych epizodach. Aktorskie niepowodzenia sprawiły, że myślała nawet nad przeprowadzką do Londynu, gdzie miała pracować jako recepcjonistka w agencji reklamowe, ale podjęła ryzyko i wyruszyła w podróż do Los Angeles. Ryzyko jak widać się opłaciło, gdyż aktorka po sukcesie „Strasznego filmu” nie musiała już martwic się o kolejne role. Nie ujmując nic Faris, w mojej opinii to reszta obsady kradnie momentami show dla siebie. Przezabawny ziomalski duet: Bobby (Jon Abrahams) i Ray (Shawn Wayans), słodka w swojej głupocie Buffy (Shannon Elizabeth), a także momentami lekko irytująca Brenda (Regina Hall). Nie można zapomnieć oczywiście o przebiegłym Doofym (Dave Sheridan) i wiecznie wychillowanym Shortym (Marlon Wayans).

Główna obsada filmu

Zmiana u sterów i nieudane kontynuacje  

Seria „Scary movie” doczekała się pięciu części. W mojej opinii jedynka jest zdecydowanie najlepsza: humor, gry słowne, dobrze skompletowana obsada. Po latach posuchy w kwestii filmowych parodii „Straszny film” był sporym odświeżeniem na rynku. Drugą część również można uznać za udane dzieło, trochę mniej zabawne, ale wciąż trzymające poziom. W 2002 roku doszło do konfliktu pomiędzy braćmi Wayans a wytwórnią Miramax. Ostatecznie Kennen, Shawn i Marlon zrezygnowali z projektu, a stworzenie kolejnej części powierzono Davidowi Zuckerowi, który w latach osiemdziesiątych był uznawany za jednego z mistrzów parodii – wspólnie z bratem stworzył m.in. „Czy leci z nami pilot?” czy trylogię „Nagiej broni”. Zucker do pomocy przy scenariuszu zaprosił dawnych kompanów: Jima Abrahamsa i Pata Profita. Wydaje się, że starsi twórcy nie do końca rozumieli młodzieżową konwencję pierwszych dwóch „Strasznych filmów”. Przez co lawirowali pomiędzy humorem rodem z „Nagiej broni” (a raczej resztkami tego humoru), a próbą znalezienia wspólnego języka z młodym widzem. Nawet zaproszenie do ponownej współpracy Lesliego Nielsena nie pomogło, choć momenty z Nielsenem były jedynymi naprawdę zabawnymi scenami. Trzecia część „Strasznego filmu” była w miarę przyzwoita, ale kolejne dwie wpisywały się w kanon tragicznych parodii w stylu: „Wielkie kino” czy „Totalny kataklizm”. Filmów, które na dobre wykończyły ten gatunek, odstraszając widzów oraz przede wszystkim duże wytwórnie do inwestowania w tego typu produkcje. 

PS. Kto z was planuje dzisiejszy seans ze „Strasznym filmem” z okazji 25-lecia?

Czytaj także: POV: siedzisz w bolidzie. „F1: Film″ [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
4.7 3 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

O Autorze

Picture of Damian Kaźmierczak

Damian Kaźmierczak

Od dziecka zafascynowany popkulturą, w szczególności kinematografią, muzyką, literaturą i sztuką. Wciąż nie może zdecydować się, czy jego ulubionym filmem jest „Wolny dzień Ferrisa Buellera” czy „Ludzie honoru”. W tekstach stara się łączyć różne elementy popkultury i analizować je pod kątem historycznym, socjologicznym. Montażysta, scenarzysta, człowiek renesansu. Nie wyobraża sobie życia bez aktywności fizycznej, ostatnio szczególnie pochłania go koszykówka i tenis.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy