„Superman Action Comics” autorstwa Phillipa Kennedy’ego Joghnsona to seria zachwalana przez całą rzeszę fanów eSa oraz fanów komiksów w ogóle. Jako osoba, która nie miała do czynienia z poprzednimi komiksami tego scenarzysty i jego poprzednim „Action Comics”, muszę powiedzieć, że niestety jestem nieco rozczarowany. Prawdę powiedziawszy, nigdy nie śledziłem żadnej serii „Action Comics”, do czego naprawdę wstyd mi się przed wami przyznawać jako ogromny fan Supermana. Z reguły zaczytywałem się w serię o tytule „Superman”, a „Action Comics” odkładałem gdzieś na dalszy plan. Podobnie wyglądała u mnie sytuacja z „Batmanem” i z „Detective Comics”. Liczyłem, że najnowsze „Action Comics” zmieni moje podejście i będę śledził dwie serie o Supermanie jednocześnie, a trzeba przyznać, że główna seria, za którą odpowiada Joshua Williamson zapowiada się bardzo dobrze, o czym możecie poczytać tutaj. Po lekturze „Superman Action Comics. Powrót Metallo” mam dość sporo rezerwy do tego komiksu. Podoba mi się skupienie się na rodzinie Supermana i postaciach z jego otoczenia, to dało bazę pod parę świetnych scenek rodzajowych, jednakże nikną one pod balastem dość nieangażującej i często niezrozumiałej akcji. „Superman Action Comics. Powrót Metallo” powiela wadę wielu superbohaterskich komiksów, a mianowicie fakt, że nie sposób cieszyć się lekturą bez znajomości wielu zupełnie innych komiksów. Jeśli dopiero poznajecie komiksowego Supermana, to polecam wam przeczytać „Superman. Supercorp”, ponieważ jest to o wiele przystępniejsza lektura dla osób, które nie mają w małym palcu całego uniwersum DC.
Superman Action Comics (2023)#1055
Fabularnie jest różnie. Nie kupuję i nie lubię pomysłu Superblizniąt, Metallo ma najbardziej sztampową motywację, jaką tylko można mieć i jest chodzącą kliszą, a cała konstrukcja i szkielet tej historii wydaje się być bardzo monotonny i niezbyt angażujący. Johnson niby wprowadza jakieś zmiany, ale w gruncie rzeczy nic ciekawego z nich nie wynika. Podoba mi się za to obecność pewnego bękarta szalonych lat 90’, jakim niewątpliwie jest Cyborg Superman. Całość czyta się zwarcie i względnie przyjemnie, ale już podczas lektury czułem, że następnego dnia kompletnie zapomnę o tym komiksie, a to nigdy nie jest dobry znak. Jest tutaj trochę klasycznego „supermanowego uroku” i bardzo dobrych momentów, jednak dla mnie to jednak jest trochę zbyt mało by z czystym sumieniem polecić wam lekturę. Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękujemy. Recenzowany komiks znajdziecie tutaj.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze