Lata dziewięćdziesiąte były szalonym okresem dla amerykańskiej telewizji. Znudzona dawnymi wzorcami generacja X odrzucała dotychczasowe bardziej konserwatywne programy. MTV jeszcze w latach osiemdziesiątych w 95% skupiała się na muzyce: teledyski, wywiady z artystami, koncerty, listy przebojów. W kolejne dekadzie włodarze stacji zaczęli rozglądać się za nowymi możliwościami, o czym wspomniałem już przy okazji tekstu dotyczącego „The Real World”. Na początku roku 1990 przysłowiowe pięć minut na antenie MTV otrzymał Ben Stiller.  21 stycznia zadebiutował program „The Ben Stiller Show’, który momentami oferował absurdalne, irracjonalne, krzykliwe poczucie humoru. Zapraszam was na kolejną podróż po odmętach historii amerykańskiej popkultury. 

Początki Bena

Ben Stiller miłość do kinematografii wyniósł z domu rodzinnego. Zarówno jego mama (Anne Meara), jak i tata (Jerry Stiller) byli uznanymi aktorami. Odkąd Stiller skończył sześć lat rodzice zabierali Bena na plany filmowe i deski teatrów. Od początku interesowało go kręcenie filmów, już jako dziecko za pomocą kamery Super 8 tworzył amatorskie produkcje z udziałem swojej siostry i przyjaciół. W czasie szkoły średniej Stiller odkrył, że tak naprawdę fascynuje go komedia i satyra. Nakręcił kilka krótkometrażowych parodii filmowych, między innymi sparodiował „Kolor pieniędzy” Martina Scorsese, gdzie sam wcielił się w postać odgrywaną pierwotnie przez Toma Cruise’a. 10-minutowy skecz zainteresował twórców kultowego „Saturday Night Live”, którzy zdecydowali się wyemitować go w jednym z odcinków programu.

Jako aktor Stiller pierwszą poważną rolę otrzymał w filmie „Świeże konie” z 1988 roku, gdzie zagrał beztroskiego Tiptona. W międzyczasie wystąpił również w jednym z odcinków „Policjantów z Miami”. W 1989 roku aktor nakręcił „Elvis Stories”, absurdalną krótkometrażową komedię o tabloidowych plotkach na temat Elvisa Presleya. Rok później Stiller nawiązał współpracę z innym komikiem Colinem Quinnem, tworząc wspólnie specjalną parodię teledysku „Gonig back to Cali” LL Cool J’a przemianowaną na „Going back to Brooklyn”, przy okazji parodiując również film „Rób, co należy” Spike’a Lee. Komediowe popisy Bena spodobały się szefostwu MTV, które na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęło otwierać się na bardziej rozrywkowe formaty.

„The Ben Stiller Show” – wersja MTV

UWAGA! Teraz czas na chwilę szczerości. Kto z was widział „The Ben Stiller Show”? Podejrzewam, że zbyt wiele odpowiedzi „Tak” bym nie usłyszał ale może kilka osób podniosłoby przysłowiowego kciuka w górę. Natomiast jeśli zapytałbym: Kto z was widział oryginalne „The Ben Stiller Show” emitowane na MTV? W tym przypadku zero pozytywnych odpowiedzi nie byłoby dla mnie większym zaskoczeniem. Jak wspomniałem na wstępie: w latach osiemdziesiątych MTV stawiało przede wszystkim na muzykę. Zdarzały się pojedyncze przypadki, jak chociażby „Andy Warhol’s Fifteen Minutes”. Jednak był to program emitowany nieregularnie (w latach 1985-87 doczekał się zaledwie pięciu epizodów) i wciąż zahaczający o tematy muzyczne. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych MTV starało się kreować modę wśród młodych ludzi, a osoba Warhola była idealna do połączenia świata sztuki, filmu, muzyki i show-biznesu. Na marginesie był to dość szalony program łączący estetykę undergroundowych produkcji The Factory z kolorowymi latami osiemdziesiątymi. Ben Stiller nie miał być drugim Warholem, za to szefostwo stacji widziało w nim gościa, który będzie umiał trafić do młodych przedstawicieli generacji X. Czy to się udało? Raczej nie. „The Ben Stiller Show” zadebiutowało 21 stycznia 1990 i doczekało się zaledwie sześciu epizodów, ukazując się regularnie w niedzielne wieczory. 

Oryginalna wersja show Stillera zastanowi dziś swoiste „lost media”. Udało mi się w końcu dotrzeć do dwóch odcinków, ale nie było to łatwe. Pierwsze „The Ben Stiller Show” przypominało zajawkowy pomysł grupy znajomych, którzy za pomocą kamery VHS nagrali kilka skeczów. Pomiędzy kolejnymi gagami pojawiały się teledyski muzyczne, program był również przerywany reklamami. W jednym z odcinków do którego dotarłem, Stiller parodiuje modnych ówcześnie artystów (m.in. Milli Vanilli), próbując zrobić karierę w branży muzycznej – oczywiście wszystko podane jest w formie żartu. W innym skeczu Ben wciela się m.in. w telewizyjnego guru, hochsztaplera, który poprzez odbiornik próbuje przekazać energię widzowi, a sam odcinek jest zdecydowanie bliższy kierunkowi, który zostanie obrany przez twórcę, gdy przejdzie on do Foxa. Oryginalny „The Ben Stiller Show” po latach został zupełnie zapominany, niedostępny, nawet na amerykańskich stronach o popkulturze wątek wersji z 1990 roku jest przemilczany. 

Fox stawia na skecze 

Włodarze Foxa próbując przeciwstawić się wielkiej trójce (NBC, CBS, ABC) pragnęli trafiać do innej, młodszej widowni. „21 Jump Street”, „Świat według Bundych”, „Simpsonowie” i wiele innych programów, które albo były kierowane stricte do nastolatków albo burzyły dotychczasowe normy i wartości. W pieszych latach działalności Foxa na antenie stacji mogliśmy oglądać wiele programów opierających się na skeczach. „The Tracey Ullman Show”, udane „In Living Color”, zupełna klapa „The Chevy Chase Show”, a w 1992 na ekranach zadebiutowało druga wersja ‚The Ben Stiller Show” i „The Edge” (wspomniałem o nim w artykule o Przyjaciołach). Początkowe sukcesy „The Tracey Ulman Show” i „In Living Color” dawało poczucie, że w tej kwestii Fox jest w stanie konkurować z „Saturday Night Live” NBC, nic bardziej mylnego. W 1993 roku po odejściu rodziny Wayans z „In Living Color”, show chyliło się ku upadkowi, „The Ben Stiller Show” i „The Edge” zostało skasowane po jednym sezonie, „The Chevy Chase Show” wytrwał na antenie ledwie miesiąc, ostatni z programów typu sketch show „Townsend Television” poszedł do kasacji po czterech miesiącach. W rok 1994 Fox wchodził już jedynie z ostatnim sezonem „In Living Color”, a włodarze zrozumieli, ze era skeczów parodiujących popkulturę powoli odchodziła do lamusa. Choć „In Living Color”, „The Ben Stiller Show” i „The Edge” skierowani byli do innego widza, wszystkie programy opierały się głównie na parodii popkultury, były kolorowe, „luzackie”, zbuntowane, ale umiejscowienie w ramówce kilku podobnych programów było ze strony Foxa ryzykowne i w dużej mierze skazane na porażkę.

„The Ben Stiller Show” – wersja Foxa

Już od pierwszego odcinka „The Ben Stiller Show” dla Foxa widać, że Stiller z ekipą mieli zdecydowanie większy budżet na realizację swoich szalonych pomysłów, aniżeli w MTV. Wszystko wygląda profesjonalne, choć Ben starał się przemycać do poszczególnych epizodów nutkę dawnego underground. Show Stillera opierało się przede wszystkim na wyśmiewaniu telewizji, seriali, filmów, reklam i celebrytów. Mogliśmy zobaczyć m.in. świetne parodie „Trzech mężczyzn i starszy mężczyzna” (osobiście moja ulubiona), „Melrose Heights” (znakomita parodia „Beverly Hills 90210”),  „Szklanej pułapki”, „Przylądka strachu”, czy telewizyjnego programu „American Most Wanted”. Szczególnie popularny, a zarazem kontrowersyjny były skecz dotyczący Charlesa Mansona, będący parodią rodzinnego filmu pt. „Lassie”. W owym skeczu ten seryjny morderca przedstawiany jest jako „przyjaciel” rodzinny, który chroni dziecko. Postać Manson w którego wcielał się Bob Odenkrik, przewijała się w poszczególnych odcinkach kilkukrotnie. Stiller i reszta obsady nie bali się żartować z naprawdę kontrowersyjnych tematów. Mieliśmy w programie dużą dawkę czarnego humoru, który momentami mógł razić, jak w przypadku skeczów z Mansonem, czy serii. „Skank” (już sama nazwa jest kontrowersyjna). „Skank” był parodią familijnych seriali, a głównym bohaterem rodzinny była w tym przypadku wulgarna skarpeta, przy której nawet Al Bundy wydawał się być miłym i rodzinnym gościem. W programie mieliśmy również wiele prostych i zabawnych skeczów, jak chociażby ten ze strzałą złośliwego amora (odcinek 13), skecz z „Do It’ (odcinek 5) powracająca historia nieudolnego agenta gwiazd Michaela, kapitalna parodia największego hitu „N.W.A.” (odcinek 4) i samego ich wizerunku. 

W części odcinków pomiędzy skeczami ukazywały się krótkie rozmowy Bena Stillera z gwiazdami m.in. Sarah Jessica Parker, Rob Morrow czy Bobcat Goldthwait. 

Obsada

Oprócz Bena Stillera głównym motorem napędowym show była trójka komików: Andy Dick, Janeane Garofalo, Bob Odenkirk.  Stiller został gwiazdą kina, Odenkirk telewizji, a Dick stał się z czasem jedną z najbardziej znienawidzonych osób w Hollywood. Nadużywanie alkoholu, narkotyków, brak samokontroli, zahamowań, przemoc to tylko kilka z występków Andy’ego. Dick miał nawet swoje show pt. „The Andy Dick Show” (o ironio na MTV), które pomimo pochlebnych recenzji zostało zdjęte po trzech sezonach, za sprawą nieprzewidywalnego zachowania komika i zbyt dużej dozy czarnego humoru. Po skończeniu „The Ben Stiller Show” Garofalo marzyła o karierze aktorskiej w Hollywood. Stiller powierzył jej ważną rolę w swoim reżyserskim debiucie „Orbitowanie bez cukru” (świetny film) i przez kilka kolejnych lat Janeane zagrała w kilku dochodowych produkcjach m.in. „Prawda o kotach i psach”, „Swatka”, „Spotkanie absolwentów Romy i Michelle”. W XXI wieku jednak kariera Garofalo ucichła, choć wciąż grywa w filmach jednak są to najczęściej drugoplanowe kreacje albo produkcje klasy „B”.  Życiorysu Stillera i Odenkirka chyba nie ma sensu tu przytaczać, gdyż obaj mają na koncie wiele sukcesów i zdobytych nagród. 

Koniec

Druga wersja „The Ben Stiller Show” doczekała się trzynastu odcinków, z czego Foxa wyemitował ich dwanaście, a po dwóch latach od kasacji, Comedy Central pokazało ostatni epizod. Recenzenci byli przychylnie nastawieni do programu Stillera, ale oglądalność była dla włodarzy stacji niezadowalająca. Przyciągniecie nowych widzów byłoby raczej trudne, gdyż ekipa nie chciała zrezygnować z dotychczasowego humoru, który nie trafiał do przeciętnego Amerykanina z pilotem w ręku. Po latach Ben przyznawał, ze program był kamieniem milowym dla jego kariery. To właśnie dzięki „The Ben Stiller Show” dostał szansę na wyreżyserowanie pełnometrażowego filmu. Aktor podkreślał, że była to świetna przygoda i bardzo ważna klisza z czasów młodości. Warto nadmienić, że w 1993 roku twórcy show otrzymali prestiżową nagrodę Emmy za scenariusz. 

„The Ben Stiller Show” to ciekawa historia, zapomnianego dziś programu. Zaczęło się od szalonego pomysłu włodarzy MTV, którego potencjał nie został nigdy w pełni wykorzystany.

15 najdziwniejszych programów w historii MTV

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

O Autorze

Picture of Damian Kaźmierczak

Damian Kaźmierczak

Od dziecka zafascynowany popkulturą, w szczególności kinematografią, muzyką, literaturą i sztuką. Wciąż nie może zdecydować się, czy jego ulubionym filmem jest „Wolny dzień Ferrisa Buellera” czy „Ludzie honoru”. W tekstach stara się łączyć różne elementy popkultury i analizować je pod kątem historycznym, socjologicznym. Montażysta, scenarzysta, człowiek renesansu. Nie wyobraża sobie życia bez aktywności fizycznej, ostatnio szczególnie pochłania go koszykówka i tenis.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy