To już koniec, nie ma już nic. Jesteśmy wolni, kończy się run Spencera. Tak sobie nuciłam, czytając ostatni tom wieńczący bardzo nierówną i spadającą poziomem serię „Amazing Spider-Man”. Czy „Złowieszcza wojna” choć przez chwilę była lepsza niż pozostałe tomy? Ehh… niestety nie.
Z racji tego, że Spencer nie zamknął wszystkich wątków przed finałowym tomem, w tym ostatnim mamy pomieszanie z poplątaniem – pojawiają się wszyscy możliwi złoczyńcy, z którymi Spider-Man musi sobie poradzić. Mamy także do czynienia ze Złowieszczą Szóstką Doctora Octopusa i Straszliwą Szóstką Vulture’a. Do tego dochodzą Boomerang czy Foreigner. Mało? W ostatnim tomie pojawiają się także Kindred i Mephisto. Ktoś tam mocno przeszarżował.

W ostatnim tomie na wierzch wychodzą problemy Spencera z tą serią, albowiem nie rozłożył on równomiernie wszystkich wątków. Zamiast zakończyć kilka z nich kilka zeszytów wcześniej, pojawiają się one w ostatnim tomie, co absolutnie wywołuje ból głowy u czytelnika. Ja sama mieszałam się w tym runie Spencera przy kilku złoczyńcach, wyobraźcie sobie zatem, co działo się w mojej głowie, czytając „Złowieszczą wojnę”… Zmęczył mnie ten komiks niemiłosiernie. Rozumiem, że Spencer chciał spektakularnego finału. Niestety, zamiast tego otrzymaliśmy chaotyczną parodię komiksu superbohaterskiego.
Wielka szkoda, że tak kończy się run Nicka Spencera. Pierwsze tomy naprawdę mi się podobały, jednak później było już tylko gorzej. Niepotrzebne decyzje, otwieranie mnóstwa wątków i powracanie do niepotrzebnych historii — to wszystko składa się na to, że tego „Amazing Spider-Mana” zapamiętam źle i chętnie pozbędę się go z pamięci. Tęsknię za tym zwykłym, przyjaznym Spider-Manem z sąsiedztwa i jego zwykłymi przygodami, a nie za przekombinowanym superhero, w którą stronę ewidentnie poszedł Nick Spencer.
Niestety, na dobrego Spider-Mana wydawanego przez Egmont będziemy musieli jeszcze chwilę zaczekać. Przed nami nowy run Zeba Wellsa, o którym mało słychać dobrych opinii.
Egzemplarz do recenzji otrzymaliśmy od wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękujemy. Link do omawianego komiksu znajdziecie tutaj.
Przeczytaj również: „Superman. Supercorp” – Tom 1 [RECENZJA]
[…] Przeczytaj również: „Złowieszcza wojna” [RECENZJA] […]