Kącik Popkultury

Dawno, dawno temu… Gwiezdne wojny były lepsze. Obi-Wan Kenobi [RECENZJA]

Uwaga Spoiler! Recenzja serialu zawiera treści zdradzające fabułę.

Na tę ekranizację czekali wszyscy fani uniwersum „Star Wars”. Wątek Anakina Skywalkera, a raczej Dartha Vadera ze swoim starym mistrzem Obi–Wanem, można nazwać etykietką tego uniwersum. Nic dziwnego, że oczekiwania względem serialu Obi-Wan Kenobi były tak ogromne i wymagające. Przecież od premiery „Zemsty Sithów” minęło 17 lat. W między czasie powstała masa teorii oraz pomówień wśród fanów odnośnie do losów wielkiego mistrza i byłego ucznia. Oczywiście, książki, gry i komiksy nieco tę wiedzę sprostowały. Mimo to, każdy fan chciał zobaczyć to wszystko na ekranie. Serial miał rozwiać wszystkie dociekliwości, uzupełnić całą wiedzę oraz wzbogacić relację dwóch największych rycerzy zakonu Jedi. Serial animowany „Clone Wars” pokazał jak wielką przyjaźnią, zaufaniem oraz szacunkiem darzył się Obi -Wan z Anakinem. Zarysowana tam więź wywołuje jeszcze większe emocje związane z przejściem młodego Skywalkera na ciemną stronę mocy. Niestety, po seansie Obi-Wan Kenobi jedyne co poczułem to zawód i niedosyt. Tak niezwykle emocjonalna relacja bohaterów, plus aktorska chemia pomiędzy Haydenem Christensenem a Ewanem McGregorem nie została maksymalnie wyczerpana. Szkoda.

Zalety

  • Sentymentalna relacja mistrza i padawana
  • Finałowy pojedynek
  • Karta Dartha Vadera
  • Przedstawienie postaci Lei Organy

Wady

  • Logiczne dziury w fabule
  • Duża monotonność wydarzeń w pierwszych odcinkach
  • Prowadzenie postaci Revy
  • Za mało Haydena Christensena na ekranie

O czym opowiada serial Obi-Wan Kenobi?

Obi-Wan Kenobi 10 lat po pokonaniu Anakina Skywalkera na planecie Mustafar, musi znów stawić czoła dawnemu uczniowi i jego inkwizytorom. Dokładnie taki opis zarysował się w głowie fanom po objerzeniu pierwszego zwiastuna i właśnie na taki przebieg akcji czekali. Rzeczywistość okazała się trochę inna. Głównym motywem tego serialu nie była akcja i walka, tylko pokazanie co się stało z Kenobim po wydaniu rozkazu 66.

Wprowadzenie, które dostajemy w pierwszym odcinku jest zbyt monotonne, długie i nudne. Nie było konieczności tak dogłębnie przedstawiać zaniku mocy u emerytowanego mistrza Jedi. Owszem jest to bardzo ciekawy i bardzo dosadny zabieg. Pokazał nam w zasadzie upadłego już rycerza, który ma jedno zadanie, chronić młodego Luke’a Skywalkera. Jest oddany w pełni swojej misji, wie jak bardzo ważna jest przyszłość małego chłopca. Obi-Wan Kenobi prowadzi spokojne i rutynowe życie, zmienia się ono, kiedy o pomoc prosi go stary przyjaciel z czasów wojen klonów, senator Organa. Krótko podsumowując, trzy pierwsze „pustynne” odcinki mogłyby być trochę bardziej dynamiczne.

Obi-Wan Kenobi i Leia

Cała historia została poprowadzona przy pomocy postaci Lei Organy, którą Obi-Wan Kenobi ma za zadanie uratować. To akurat było dla mnie na plus. Fani dostali rozbudowaną odpowiedź skąd Leia tak dobrze znała Kenobiego w „Nowej nadziei”. Ciekawe i moim zdaniem, także potrzebne było przedstawienie świata planety Alderaan. Tylko tak, dostajemy obraz bardzo zaawansowanej cywilizacji, chroniony pałac jednego z najważniejszych senatorów i nagle pojawiają się łowcy nagród, którzy przy ogrodzie obserwują beztrosko biegającą 10 – letnią księżniczkę. Nie do końca mi się to podobało, ponieważ porwanie Lei odbyło się bez żadnego wysiłku. Scena ucieczki w lesie, była tragicznie wykonana. Czterech łowców nagród nie potrafiło dogonić dziecka. Rozumiem, że celem było przedstawienie Lei jako zaradnej i sprytnej księżniczki, ale można było to przedstawić w nieco lepszy sposób.

Inkwizytorzy, po co oni byli?

W serialu pojawiają się inkwizytorzy, czyli słudzy Dartha Vadera, których zadaniem jest tropienie i zabijanie rycerzy Jedi, ukrytych po całej galaktyce. Na pierwszy plan wysuwa się postać Revy. Młodej i impulsywnej „trzeciej siostry”, która chce dokonać zemsty na Lordzie Vaderze. Stara się zdobyć jego jak największe zaufanie, żeby potem wbić mu nóż w plecy. Jej obsesją jest schwytanie Obi-Wana Kenobiego, bo wie, że wtedy będzie mogła zmierzyć się z Lordem Sithów. Gdy już otrzymujemy to starcie, nie do końca wiadomo o co w nim chodzi. Reva pomimo obrażeń zadanych mieczem świetlnym przeżyła i nadal chce dopiąć swego. Tym razem zabijając syna Anakina. Jak się okazało i to się jej nie udało. Ja wnioskuję, że taka postać jest po prostu źle poprowadzona. Wszystko co planowała przez tyle lat, nie powiodło się. W takim razie po co taka bohaterka? Jej działania są bardzo czytelne i przewidywalne. W efekcie wprowadza więcej chaosu na ekranie niż pożytku. Gry aktorskiej nie oceniam, ponieważ postać przez swój zagmatwany scenariusz była ciężka do odegrania.

Obi-Wan Kenobi

Wejście do twierdzy inkwizytorów to łatwizna!

Druga część pierwszego sezonu, czyli m.in. odcinek czwarty chyba nie został dwa razy przemyślany. Wejście Obi-Wana w pojedynkę do najbardziej strzeżonej fortecy inkwizytorów w całym imperium, przecież nie jest niczym trudnym. A jeszcze łatwiejsze okazuje się uwolnienie i wyprowadzenie Lei pod swoim płaszczem, idąc wśród wszystkich szturmowców na platformie. Co mogło pójść nie tak? Takie właśnie dziury logiczne psują urok tego sentymentalnego serialu. Fabuła mogłaby być jakakolwiek, fanom i tak kręciłaby się łezka w oku, że Obi-Wan ponownie walczy przeciwko Imperium. Dla mnie brak jakiekolwiek sensu logicznego w takich scenach jak ta na platformie, zabija przywołany wcześniej sentyment. Przejdę do pozytywnych momentów w tym odcinku. Bardzo mi się podobało, kiedy Obi-Wan przechodząc jednym z korytarzy widział zabitych rycerzy Jedi. Wtedy Kenobi zrozumiał jak ważna jest misja podtrzymania ducha ruchu Rebelii.

Obi-Wan Kenobi - Recenzja

Karta Vadera

Cały sezon uratowało wprowadzenie Dartha Vadera. Nie ma go na ekranie bardzo dużo, ale jak już dostaje swoje pięć minut to wykorzystuje je w zupełności. W serialu została pokazana jego prawdziwa potęga i siła. Imponujące są ujęcia z planety Mustafar, gdzie Vader wybudował swoją twierdzę. Pojedynek ze swoim starym mistrzem został świetnie przedstawiony. Walka miała przede wszystkim pokazać, jaką drogę przeszedł Vader od czasu swojej porażki na Mustafar. Widać było w nim ogromną zmianę. Przez 10 lat analizował pamiętną potyczkę, która zmieniła jego los. Dlatego jego jedynym priorytetem była zemsta na swoim dawnym mistrzu. Zapowiedzią była scena w trzecim odcinku, kiedy mroczny Lord, chciał spalić Obi-Wana żywcem, aby ten poczuł to samo cierpienie. W jego głowie nie liczyło się nic więcej. Determinacja zabicia swojego dawnego przyjaciela, aż wylewała się z ekranu.

Obi-Wan Kenobi - Recenzja

Aktorstwo Ewana McGregora i Haydena Christensena było bardzo emocjonalne. Scena, w której Vader stracił połowę maski to mistrzostwo świata. Darth wyznał swojemu mistrzowi, że to on sam zabił w sobie Anakina Skywalkera. Wtedy Obi-Wan poczuł ulgę i odnalazł w sobie moc i siłę. Zdecydowanie najlepszy moment całego serialu. Jedyne czego mi zabrakło to zbyt mało minut Haydena na ekranie, skoro miał do zaoferowania tak dużo to czemu było go tak mało.

Czy serial był potrzebny?

Tak, uważam że był potrzebny. Pokazał fanom jak wyglądały wydarzenia, których nigdzie w żadnej ekranizacji jeszcze nie widzieliśmy. Relacja na linii Obi-Wan – Darth Vader nabrała jeszcze większego sensu odnoście wydarzeń z oryginalnej trylogii. Dowiedzieliśmy się, dlaczego Leia wezwała właśnie Obi-Wana na pomoc, a także jak Luke poznał Bena Kenobiego jeszcze na Tatooine. Fabularnie serial wniósł dość sporo do całego uniwersum. Natomiast jego wykonanie jest po prostu średnie. Jest wiele dziur logicznych w fabule, których można było uniknąć, wiele ujęć jest także źle zmontowanych. Nie są to błędy twórców, a jedynie moje indywidualne niezadowolenie tym co zobaczyłem na ekranie. Gdyby to był serial z zupełnie innymi bohaterami, pewnie nikt by się tak nie czepiał różnych niedociągnięć. Jednak takie postacie jak Obi-Wan czy Darth Vader to najwyższy poziom uniwersum „Star Wars”. W takiego typu produkcjach nie ma miejsca na błędy. Pozostaje tylko czekać na drugi sezon i liczyć, że zostanie on zrealizowany lepiej.

Ocena: 6/10

Przeczytaj też o serialu Ahsoka z tego samego uniwersum.

Podabał ci się artykuł? Udostępnij

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Dawid Micał

Dawid Micał

Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Redaktor studenckiego magazynu „Nowy Akapit”. Uwielbia oglądać postmodernistyczne, fantastyczne oraz polskie kino. Jego ulubione uniwersum to Star Wars. Interesuje się filmoznawstwem, czytaniem biografii oraz historią. W wolnej chwili lubi oglądać każdy sport.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy