„Eskapada” to trzecia już część serii o losach Malcolma i Stomila, pociesznych, wplątujących się w wiele perypetii kumpli, których perypetie po raz kolejny rozpracowują od poszewki polską (i nie tylko) mentalność. Tym razem bohaterowie wezmą się do tzw. „uczciwej pracy”, dołączając do firmy audytorskiej biorącej pod lupę spółki korzystające z Funduszy Europejskich. Cyniczna komedia czy trafna obserwacja rzeczywistości? Jak to u Malcolma XD bywa, wszystkiego po trochu. I choć nie każda tułaczka porywa w równym stopniu, całości trudno odmówić charakterystycznego dla tego autora gawędziarstwa, dzięki któremu do “Eskapady” nie podchodzimy jak do książki, a raczej jak do historii opowiadanych na schodkach czy pawilonach przy czasem wygazowanym, ale nadal całkiem wykręcającym mordę ze śmiechu piwie.

Dookoła Europy z Malcolmem XD

Punkt wyjścia „Eskapady” jest bardzo wdzięczny. Główni bohaterowie, jako świeżo zatrudnieni pracownicy Audit International, na przestrzeni nieco ponad 200 stron powieści przemierzają nie tylko zakamarki Warszawy (będąc na wolskiej melinie odwiedzą m.in. znanego z pierwszego tomu Kleja), ale również sporo zakątków Europy, w tym Kraków (CRACOV VERY BEAUTIFUL, chciałoby się rzecz, wtórując rozentuzjazmowanym turystom), Włochy, Belgię i kilka innych. Malcolm i Stolim, podchodząc poważnie do swoich nowych ról, bez mrugnięcia okiem decydują się założyć jednoosobowe działalności gospodarcze (bo w końcu tak pracują w Polsce profesjonaliści – są sami sobie szefem), po czym wędrują od jednej konferencji do drugiej, aby skontrolować potencjalną defraudację środków unijnych. Tanie linie lotnicze (i umilane wiśniówką z colą odprawy na lotniskach) skrzyżują ich losy m.in. z tajemniczym, wpływowym prezesem Jean-Lukiem czy licznymi, zagranicznymi biznesmenami, co – jak to już w przypadku tej serii bywa – ponownie będzie zapalnikiem wielu komediowych… no, eskapad właśnie. 

Kadr z serialu "Emigracja XD"
Zdjęcie z „Emigracji XD”, ekranizacji pierwszego tomu serii o Malcolmie i Stolimie. W 2025 roku na Canal+ światło ujrzy druga odsłona, „Edukacja XD”

Taka a nie inna struktura fabularna sprawia, że w trakcie lektury ciężko się nudzić. Całość ponownie podzielona jest na odcinkowe rozdziały wzbogacone „pastową” narracją Malcolma, przez co „Eskpada” – nawet, jeśli z początku wydała mi się nieco pozbawiona ikry i komediowego zacięcia znanego z poprzednich dzieł autora – bardzo szybko odzyskuje status udanej komedii obyczajowej. Co więcej, obecny tu humor nie polega tylko na absurdzie, lecz jest, posługując się zasadnym w tym wypadku truizmem, w udany sposób „z życia wzięty”. Audytorska kariera Malcolma i Stolima w satyryczny, ale celny sposób wymierza policzek szwindlom i przekłamaniom towarzyszącym realizacji projektów unijnych, jednocześnie nigdy nie rezygnując z hiperbolizacji i prostoty narracji. Poruszane wątki pozostają przy tym przyjemnie na czasie (nie brakuje tu m.in. spółek trwoniących grube tysiące w myśl dążenia do neutralności klimatycznej), co sprawia, że w eskapady głównego duetu łatwo uwierzyć, a gdy autor zdecyduje się podkręcić śrubę – łatwo jest oddać się konwencji i raz czy drugi prychnąć. Im bliżej końca, tym częściej moje policzki unosiły się w górę, ale rzadko był to śmiech bezrefleksyjny. Malcolm XD konsekwentnie nie wpada bowiem w najczęstszą pułapkę komedii absurdu, jaką jest infantylizacja swoich bohaterów. 

Dobre chłopaki

Malcolm i Stolim do samego końca pozostają w charakterystyczny dla tych bohaterów sposób pocieszni i przekonujący, co w przypadku „Eskapady” zostaje dodatkowo zniuansowane dzięki dobrze wplecionej warstwie obyczajowej. Dowiadujemy się m.in. więcej o Stolimie i jego beztroskiej relacji z alkoholem, co nie służy tylko jako punkt wyjścia do wybitnego gagu z udziałem wyznawców tzw. stolimizmu (nie pytajcie, tylko czytajcie), ale również rzuca na tego bohatera nowe światło. Podobnie jest z wspomnianym wcześniej wątkiem odwiedzanych przez bohaterów raz za razem konferencji, gdzie nie tylko liczą oni liczbę wydawanych gościom notesów i kubków, ale coraz sprawniej rozumieją podstołowe układy i mechanizmy ukrywania zdefraudowanych kosztów (to, że uczą się tego przez przyłożenie do tego precedensu ręki, nie jest istotne). Humor Malcolma X – mimo że nosi wybitnie polskie znamiona – nie polega wyłącznie na wulgarności (choć ona również bywa rozbrajająca), lecz poza wywodzeniem się ze wspomnianego „życia wziętego”, bardzo mocno polega na swoich postaciach, których przygody – co tu dużo mówić – to sprawdzona już formuła na dobrą komedię. Są w „Eskapadzie” momenty wtórności i zmęczenia materiału, ale to nadal tak samo lekka i kreatywna książka, jak poprzednie, a każde powinięcie nogi szybko zostaje wynagrodzone świeżym pomysłem, nawet jeśli nie każdy z nich zmierza do satysfakcjonującej konkluzji.

„Eskapada” to więcej tego samego w bardzo dobrej formie. Jeśli polubiliście poprzednie książki Malcolma XD, to tutaj najpewniej również odnajdziecie sporo dla siebie. Jak to w tej serii bywa, jest ona cały czas otwarta dla nowych odbiorców, więc równie dobrze możecie właśnie od „Eskapady” rozpocząć swoją przygodę z Malcolmem i Stolimem. Ominie was co prawda kilka nawiązań, ale sedno komediowe pozostanie tak samo atrakcyjne i wciągające. Polecam szczególnie miłośnikom literackiej swojskości czy osobom, którym na co dzień na bakier ze słowem pisanym – jakby się nad tym zastanowić, to „Eskapada” może stanowić bardzo udany świąteczny prezent, który pomoże lekko odczarować „poważną i ciężką” literaturę. A jeśli nie, to zagwarantuje choć kilka szerszych, beztroskich uśmiechów.

Książkę do recenzji otrzymaliśmy od Wydawnictwa W.A.B., za co serdecznie dziękujemy.

Zobacz również: Podcastex. Polskie milenium. Co zapamiętaliśmy z lat 1999-2005 [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

O Autorze

Picture of Robert Solski

Robert Solski

Student czwartego roku polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i eskapista, który tak samo jak filmy pożera książki, a ostatnio też coraz częściej gra – i wirtualnie, i planoszowo. Stara się oglądać jak najwięcej kina niezależnego, usilnie jednak przeszkadza mu w tym słabość do blockbusterów i seriali. Lubi pisać o wszystkim, co go otacza – zwłaszcza o popkulturze.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy