Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Flash: Najszybszy człowiek na Ziemi” [RECENZJA]

Już tylko kilka dni dzieli nas od premiery nowego filmu spod szyldu DC, czyli „Flasha” z kontrowersyjnym Ezrą Millerem w roli głównej. Pierwsze opinie na temat produkcji są raczej pozytywne, także być może czeka nas jeden z ważniejszych filmów superhero w tym roku. Z okazji premiery wydawnictwo Egmont postanowiło wydać na naszym rynku komiks „Flash: Najszybszy człowiek na Ziemi”, które sygnowane jest oficjalnym wprowadzeniem do filmu. Jednak czy ta opowieść o Barrym Allenie jest tym czego potrzebujemy, by lepiej zrozumieć wydarzenia, które niebawem ujrzymy na ekranie?

Jestem raczej osobą, która z przyłożonym pistoletem do skroni i nakazem wyboru między DC albo Marvelem bez wahania wybrałaby to drugie uniwersum. Nie mam aż tak wielkiego komiksowego doświadczenia z bohaterami z Gotham czy Central City. Nie oznacza to jednak, że nie chcę poszerzać swojej wiedzy w tym zakresie i poznawać to co dotychczas było przeze mnie nie do końca odkryte. Wręcz przeciwnie! Dlatego tak chętnie sięgnęłam po komiks, który miałby mnie wprowadzić do nowego „Flasha”. I choć nie można odmówić mu tego, że trochę zaciekawił mnie postacią tego bohatera to w ostatecznym rozrachunku okazał się  taką trochę zapchajdziurą, która tak jak szybko została przeczytana, tak równie szybko wyleciała mi już z głowy.

Flash

Sam album jest preludium do historii młodego Barry’ego Allena, który dopiero uczy się funkcjonować w nowej rzeczywistości, która go otacza. Ma bardzo dużo na swojej głowie. Przede wszystkim martwi się swoim ojcem, który znalazł się we więzieniu. Robi wszystko co w jego mocy, by go stamtąd uwolnić. Ponadto ma problemy z pracą, ponieważ natłok obowiązków sprawia, że nie może w pełni poświęcić się tej dziedzinie życia.  Przede wszystkim Barry musi nauczyć się tego jak być dobrym superbohaterem, a to wydaje się spędzać mu sen z powiek. I na tym polega w głównej mierze fabuła tego komiksu. Skupia się na wprowadzeniu postaci Flasha. Choć sam pomysł takiej genezy jest pomysłem trafionym, tak myślę, że można było wykorzystać inną historię z innych zeszytów o tym superbohaterze. Bo nie wiem na ile ta ukazana w „Najszybszym człowieku na Ziemi” cokolwiek wnosi do tego by dowiedzieć się kim właściwie jest Flash.

Największym problemem tego komiksu jest jego całkowity brak fabuły. Mamy tutaj trzy zeszyty, które w ogólnym rozrachunku wydają się do siebie zupełnie nie pasować. To trzy odrębne historie, które złączone w całość są po prostu bez sensu. Jedynym aspektem tego co je łączy jest to, że obserwujemy jak Barry próbuje pogodzić różne rzeczy w swoim życiu. Co więcej, odnoszę wrażenie, że to co ukazane w komiksie w żaden sposób nie łączy się z fabułą filmu „The Flash”, a przecież o to właśnie miało chodzić w tym wprowadzeniu.  Zeszyty wydają się nudne i mało angażujące. Jedynym plusem jest to, że czyta się je naprawdę szybko. Tak szybko jak szybkim człowiekiem jest Flash.

Flash

Żeby jednak nie masakrować w pełni tego komiksu wskażę niewielki plusik, a jest nim warta graficzna. Całą nudę i znużenie fabułą raz po raz wynagradzały mi rysunki. Za duży plus uważam również to, że wykonali je różni ilustratorzy dzięki czemu każdy zeszyt różni się od poprzednika kreską. To tak mało, ale w tym przypadku tak wiele. Taka odskocznia pozwoliła mi przebrnąć do końca.

Czy więc warto sięgnąć po ten komiks? To ciężkie pytanie. Choć moja wiedza na temat DC jest zdecydowanie mniejsza niż na temat Marvela to co nieco już o Flashu wiedziałam, więc oczekiwałam głębszej i złożonej historii, która pozwoliłaby mi lepiej poznać jego genezę. Jednak jeśli ktoś absolutnie nie miał wcześniej styczności z tą postacią to może nawet i uzna ten komiks za wartościowy. Wartościowy pod kątem poznania Barry’ego. Jednak trzeba mieć na uwadze, że niestety nie jest to dobra historia a komiksy o trykociarzach mogą być naprawdę po stokroć razy lepsze jakościowo i merytorycznie.

Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawnictwa Egmont i nie miało to wpływu na moją ocenę.

Przeczytaj także: STAR WARS: Szkarłatne rządy [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback
10 miesięcy temu

[…] PrevPoprzedni„Flash: Najszybszy człowiek na Ziemi” [RECENZJA] PrevPoprzedni […]

trackback
9 miesięcy temu

[…] Przeczytaj także: „Flash: Najszybszy człowiek na Ziemi” [RECENZJA] […]

O Autorze

Martyna Kucybała

Martyna Kucybała

Dziecko Marvela, które nosi w sobie ogromne pokłady miłości do Spider-Mana oraz innych bohaterów i złoczyńców z Nowego Jorku. Z wielką chęcią wypiłaby szklaneczkę whisky w towarzystwie Jessici Jones i pobujała się po mieście z Milesem Moralesem. Miłośniczka kina, zwłaszcza tego bliskowschodniego. Uzależniona od kupowania Funko Popów i kart kolekcjonerskich a prywatnie ogromna fanka basketu i piłki nożnej.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy