„Maratończyk” Williama Goldmana to pozycja kultowa, na podstawie której John Schlesinger nakręcił w 1976 roku film o tym samym tytule. Filmu jeszcze nie widziałam, ale książkę już przeczytałam — i lektura zdecydowanie zachęciła mnie do obejrzenia ekranizacji!
Głównym bohaterem jest Babe, student historii i biegacz długodystansowy. Jego ojciec popełnił samobójstwo po tym, jak został niesłusznie oskarżony o działalność komunistyczną. Babe jakoś pogodził się z rodzinną tragedią, ale jego względny spokój zostaje zakłócony, gdy przypadkiem zostaje wciągnięty w intrygę z udziałem byłych nazistów i amerykańskiego wywiadu.
To powieść-zagadka, powieść-niespodzianka. Absolutnie nie spodziewałam się tak ciekawej i wciągającej fabuły z tyloma zaskakującymi zwrotami akcji! Dzięki temu książkę Goldmana czyta się bardzo szybko — zupełnie tak, jakbyśmy sami biegli w maratonie. Mimo to nie łapiemy podczas lektury zadyszki, bo akcja prowadzona jest naprawdę kapitalnie. Napięcie budowane jest powoli, ale bardzo solidnie, przez co niejednokrotnie można się szczerze zaskoczyć.
Goldman obnaża brudne sekrety Ameryki: powojenne układy, wykorzystywanie zbrodniarzy wojennych w imię „większego dobra”, cynizm struktur władzy. I czyta się to naprawdę świetnie!
„Maratończyk” to nie tylko świetnie skonstruowany thriller, ale też opowieść o traumie, zaufaniu i granicach ludzkiej wytrzymałości. Przede wszystkim to książka z bardzo wyrazistym i ciekawym głównym bohaterem. Absolutnie rozumiem, czemu przez wielu uważana jest za wybitny przykład literatury doskonałej.
Książkę „Maratończyk” Williama Goldmana zrecenzowaliśmy we współpracy z Wydawnictwem Replika, któremu serdecznie dziękujemy za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego!
Przeczytaj również: Annie Ernaux – Życie zewnętrzne. Książka o przemijaniu [RECENZJA]