Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Niewiniątka [RECENZJA]. Przekleństwo dziecięcej (nie)winności

„Niewiniątka” (De Uskyldige) to najnowsza filmowa propozycja od norweskiego reżysera, Eskila Vogta („Thelma”), która premierowała w sekcji Un Certain Regard podczas zeszłorocznego festiwalu w Cannes. Film zdobył aż dziesięć nominacji do norweskich Oscarów, nagród Amanda (w tym za najlepszą reżyserię, scenariusz i zdjęcia), został również doceniony przez prestiżowe Europejskie Nagrody Filmowe, które nagrodziły pracujących przy „Niewiniątkach” dźwiękowców, Gisle’ego Tveito i Gustafa Bergera. Ponad rok po światowej premierze na ekrany polskich kin sprowadził dystrybutor M2 Films, reklamując produkcję jako mroczny thriller psychologiczny z elementami paranormalnymi, który wdziera się głęboko pod skórę. Czy tak jest w istocie? Oceniam jeden z najbardziej szalonych i oryginalnych filmów, jakie trafiły do repertuaru polskich kin nie tylko w tegoroczne wakacje, ale i w całym 2022 dotychczas. Co jednak ważne – „Niewiniątka” z pewnością nie są odpowiednim seansem dla każdego, co doskonale udowadniają polaryzujące reakcje widowni.

Główną bohaterką „De usklyldige” jest Ida – dziewięciolatka, która przeprowadza się z rodzicami i chorą na autyzm siostrą Anną do nowego miasta z powodu awansu ojca. Perspektywa wakacji nie rysuje się jednak przed Idą szczególnie różowo; okolica w okresie wakacyjnym świeci pustkami, a ona sama – zamiast wyjechać na wywczas jak z obrazka – zmuszona jest tkwić w blokowisku i pomagać przy wymagającej uwagi siostrze. Niedługo później Ida poznaje Bena i Aishę, rówieśników, którzy, podobnie jak ona i z braku lepszych rozrywek, zabijają czas przy miejscowym placu zabaw. „Niewinna” zabawa dzieci szybko zostaje jednak zakłócona w momencie, gdy zdają sobie sprawę z drzemiących w nich nadnaturalnych zdolności. Odkrycie to doprowadzi do rozpoczęcia niebezpiecznej gry, którą dzieci będą rozgrywać między sobą w wszechogarniającym, pełnym słońcu na norweskich przedmieściach.

Sam Ashraf jako Ben

Film o dzieciach skierowany dla dorosłych

Zapowiedzi dystrybutora zdecydowanie nie były przesadzone – „Niewiniątka” to oniryczny thriller testujący cierpliwość widza już od samego początku. Co warto podkreślić (i co powinno w jakiś sposób zostać zawarte w zapowiedziach w formie trigger warningu; liczę, że w przyszłości stanie się to standardem) – film posiada sceny znęcania się nad zwierzętami, co jest nie tylko wysoce niekomfortowe w oglądaniu (co z pewnością było zamiarem), ale dla wielu może wręcz okazać się przeszkodą niemożliwą do przeskoczenia dla ich wrażliwości; zwłaszcza, jeśli dany widz nie ma na co dzień styczności z kinem europejskim, a do obejrzenia „De Uskyldige” skusiła go ala X-Menowa, superbohaterska tematyka. Śpieszę więc z niezbędnymi wyjaśnieniami – film nie ma nic wspólnego z familijnym kinem w stylu Marvela i przeznaczony jest tylko dla widzów dorosłych (i to najlepiej takich z mocnymi nerwami), nie warto więc naginać tej kategorii i wybierać „Niewiniątka” w charakterze rodzinnego, niedzielnego seansu. Reżyser oddziela swoją produkcję od popularnego kina science-fiction głównego prądu tak grubą kreską, jak tylko może; warto obejrzeć co najmniej zwiastun, by przekonać się, czy pociąga nas taki klimat, opis jest bowiem w tym przypadku bardzo mylący.

Reżyserowi bardzo zależy, by już na samym początku zapoznać widza z panującym w jego świecie okrucieństwem. Okrucieństwem, którego źródłem są znudzone otaczającą ich rzeczywistością dzieci. Co ważne – dzieci w wieku około dziewięciu-dziesięciu lat, czyli w tym ciekawym wieku, w którym nabierają już świadomości, ale jeszcze nie wkroczyły pełnoprawnie w dojrzewanie. Drzemiące w tytułowych „niewiniątkach” zło nigdy nie zostaje wyjaśnione, ale jest na tyle dosadne i obrazowe, że zdobycie przez nie fantastycznych zdolności zdaje się go nie zmetaforyzowanym uwypukleniem, co brawurowym ukoronowaniem. Ale o czym w zasadzie jest to film? Cóż, na to pytanie trudno odpowiedzieć – mam też poczucie, że nie jest to specjalnie konieczne.

Zbrodnia w świetle dnia

„Niewiniątka” to przede wszystkim brawurowa formalnie antybaśń, w której bohaterami są nie tylko postaci, ale również fenomenalny obraz i dźwięk. Gdy akcja zostaje już zarysowana, widzowie wciągnięci zostają w senny trans, gdzie miejsce ma bitwa – podniosła potyczka między figurami dziecięctwa, której metafizyczność przywodzi na myśl wkroczenie w inny wymiar. Jako film, „Niewiniątka” mają nieco przywarów, zwłaszcza dotyczących tempa rozwoju wydarzeń i przydługich pojedynczych scen, lecz jako seans – obrazowi Vogta udaje się osiągnąć tak niepokojącą atmosferę, że próżno szukać drugiego tak unikalnego doświadczenia. Wrażenie potęguje doskonały casting i reżyseria młodych aktorów – chyba od czasów premiery „Florida Project” nie miałem tak realnego poczucia immersji wynikającego z obserwowania faktycznych dzieci. Zwłaszcza na wyróżnienie zasługuje Alva Brynsmo Ramstad, której kreacja wybija się z całej obsady najbardziej.

Alva Brynsmo Ramstad jako Anna, autystyczna siostra głównej bohaterki

Seans „Niewiniątek” można rozpatrywać pod kątem wielu kontekstów – nie bez znaczenia są chociażby szczątkowe informacje, jakie otrzymujemy o rodzicach głównych bohaterów (zwłaszcza zachowanie matki Bena, najbardziej „zawinionego” z „niewiniątek”) czy różnorodność rasowa głównych postaci – nie jest to jednak konieczne, gdyż to przede wszystkim wytrącające ze strefy komfortu kino, które w piekielnie dobry sposób nie daje o sobie zapomnieć. M2 Films udowadnia, że warto śledzić ich niebanalną ofertę, a wy powinniście wybrać się na „Niewiniątka” jeśli lubicie, jak filmy od czasu do czasu wywołują w was poczucie obcości we własnej skórze.

Ocena: 8/10

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Robert Solski

Robert Solski

Student czwartego roku polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i eskapista, który tak samo jak filmy pożera książki, a ostatnio też coraz częściej gra – i wirtualnie, i planoszowo. Stara się oglądać jak najwięcej kina niezależnego, usilnie jednak przeszkadza mu w tym słabość do blockbusterów i seriali. Lubi pisać o wszystkim, co go otacza – zwłaszcza o popkulturze.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy