Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Niezniszczalni 4”, czyli Jason Statham w formie… ale tylko on [RECENZJA]

Niezniszczalni to marka, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Sylvester Stallone, Jason Statham, Dolph Lundgren czy Megan Fox to nazwiska, których przedstawiać nikomu nie trzeba. Jednak tak jak wcześniej seria dawała sobie nieźle radę (zwłaszcza dwie pierwsze części), tak już z czwórką jest znacznie gorzej. Jeśli lubicie dynamiczne i efekciarskie kino akcji z Jasonem Stathamem, to będziecie ukontentowani, natomiast jeśli oczekujecie czegoś znacznie więcej od produkcji za 100 mln, to będziecie rozczarowani.

Fajnie

  • Dynamiczna akcja
  • Ciekawe efekty wizualne
  • Dużo Jasona Stathama

Niefajne

  • Realizacja scen akcji
  • Słaby scenariusz
  • Kiepska gra aktorska

Niezniszczalni 4 to kino akcji z krwi i kości

Bijatyka, wybuchy, strzelanina i chyba tyle. Niczego więcej w tym filmie nie ma, a nie przepraszam, czasem wkradł się też lekki humor. Poza tymi elementami produkcja leży i kwiczy. Oczywiście ja jako widz, nie wymagam wielkiego scenariuszu od prostego kina akcji. Jednak czasem fajnie zobaczyć, że aktorzy faktycznie wczuwają się w rolę i okazują jakieś emocje. W Niezniszczalnych 4 czegoś takiego nie zobaczycie. Przez to cała fabuła jest niezwykle banalna, schematyczna i przewidywalna. Chyba ani razu nie byłem zaskoczony podczas seansu. Szkoda, ponieważ sam jestem fanem marki i liczyłem na coś trochę lepszego.

Co do samych efektów specjalnych, to nie mam większych zastrzeżeń. Ewidentnie widać na ekranie te 100 baniek. Czasami jedynie jest gorzej z realizacją pewnych sekwencji, jednak finalnie można się fajnie wczuć akcję. Ta natomiast jest bardzo dynamiczna w całym filmie. Przez półtorej godziny praktycznie się nie nudziłem, nawet jeśli przez kilka minut było spowolnienie akcji, to dosłownie za moment znowu zaczynała się kolejna krwawa jatka. Wybierając się na tego typu gatunek, w większej mierze oczekuję właśnie takich scen, aniżeli rozbudowanych tarantinowskich dialogów.

Film nie stoi umiejętnościami aktorskimi

Najgorzej z całej obsady poradziła sobie Megan Fox. Rozumiem, że twórcy podczas castingu sugerowali się jedynie jej urodą, natomiast umiejętności aktorskie też gdzieś na samym końcu powinny być brane pod uwagę. Najmniej przekonująco Megan wypadła w jednej z otwierających scen, ale to już sami ocenicie, jeśli się wybierzecie na film. Jason jak to Jason zagrał po Jasonowemu – czyli klasycznie. Komu się dało, to skopał d*pę. Głupotek było bardzo dużo, jak chociażby to, że nic go nawet nie drasnęło, jednak to jest w zupełności normalne dla kina akcji, jeszcze tak bardzo naszpikowanego wybuchami i strzelaniną jak Niezniszczalni. Mimo to, w ogólnym rozrachunku zabrakło mi realizmu w pewnych scenach. Wtedy na pewno odbiór całego filmu były ciekawszy.

Podsumowując, jeśli chcecie się rozerwać i odmóżdżyć przy takiej produkcji, to warto się wybrać do kina. Natomiast jeżeli oczekujecie dobrego filmu na wielu płaszczyznach, a nie tylko pod kątem wybuchów i efektów specjalnych, to lepiej zaoszczędźcie pieniądze na inną produkcję. Chyba że jesteście fanami marki i w szczególności Jasona Stathama to wycieczka do kina obowiązkowa.

Moja ocena: 5/10.

Wpadajcie także na nasz kanał na YouTube, gdzie razem z redaktorem Przemkiem, rozpoczęliśmy nową serię pt. Pierwsze Wrażenia. W materiałach będziemy się dzielili opiniami po seansie prosto z kina.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Dawid Micał

Dawid Micał

Młody żurnalista z Rzeszowa. Redaktor naczelny studenckiego magazynu Nowy Akapit. Uwielbia oglądać postmodernistyczne, fantastyczne oraz polskie kino. Natomiast jego ulubione uniwersum to Star Wars. Interesuje się filmoznawstwem, czytaniem biografii oraz historią. W wolnej chwili lubi oglądać każdy sport. Dlatego tworzy podcast „Rozmowy Na Pół Gwizdka”, który możecie znaleźć na Spotify.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy