Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku wszedł właśnie na ekrany kin. Mgła tajemniczości i ekscytacji, skrzętnie tłoczona wokół filmu, właśnie opada. Jaki jest Joker: Folie à Deux?

Odkąd w 2022 roku reżyser Todd Phillips opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie scenariusza sequela najbardziej dochodowego filmu z wysoką kategorią wiekową R, balonik oczekiwań zaczął rosnąć. Angaż supergwiazdy Lady Gagi do roli Harley Quinn wywołał oczekiwane ożywienie. Choć informacja o musicalowym zacięciu nadchodzącej produkcji wywołała wśród wielu popłoch, nawet ci najbardziej zajadli antyfani tego gatunku zadeklarowali zamiar obejrzenia kontynuacji.

(Kadr z filmu „Joker: Folie à Deux” (reż. Todd Phillips, 2024). Źródło: materiały prasowe Warner Bros. Pictures.)

Joker: Folie à Deux otwiera się kilkuminutową animacją w stylu Hanna-Barbera z lat 60. o klaunie i jego osobowościowym dualizmie, ukazaną jako walka z rysunkowym cieniem w krótkiej historyjce. Jest to otwarcie najlepsze z możliwych. Wygrywana humoreska od pierwszych chwil wysyła sygnał: to nie będzie powtórka z rozrywki. Dodatkowo kreskówkowy styl nadaje też ton całemu filmowi, który bawi się retro estetyką. To działa.

Zdjęcia Lawrenca Shera są wysmakowanym pejzażem świata ponurego, oziębiającego ramy ekranu strugami deszczu i brutalistycznymi murami Arkham. Wyprane, niebieskie niebo i wyprane szpitalne łachmany grają do tej samej wizualnej bramki. Czuć to zatęchłe i nawilgłe powietrze, którym oddycha całe apatyczne miasto Gotham. Czuć, że przechadzając się po zmartwiałych korytarzach szpitala, jednocześnie wędrujemy po dziwnych zaułkach ludzkiej psychiki Arthura Flecka. Joaquin Phoenix udowodnił już swoją wielkość w pierwszej części. Jednak jak na ambitnego aktora przystało, chce przeskakiwać samego siebie. I oczywiście to robi. Phoenix gra każdym mięśniem i każdym porem na twarzy. On sam jest filmem. Nieważne, czy w danej chwili śpiewa jazzowe standardy, czy otępiale patrzy w kamerę. To hipnotyzer.

Lady Gaga ma duże szczęście w swojej aktorskiej przygodzie. Niejedna piosenkarka robiąca transfer w świat kina może pozazdrościć partnerujących jej mężczyzn z pierwszej aktorskiej ligi. Po Bradleyu Cooperze, przy którym objawiła się jako filmowa gwiazda, i po Adamie Driverze, który naznaczył ją warsztatową jakością, to przy Joaquim Phoenixie stąpa już bardzo mocno na aktorskich nogach. Rola partnerki w szaleństwach Jokera brzmi jak pisana dla niej. Przy czym, ostatecznie, można odczuć niedosyt Gagi na ekranie. Potężny udział w kampanii promocyjnej filmu wcale nie przekłada się na zaznaczenie jej obecności w filmie. Cyklicznie pojawia się, żeby za moment zniknąć.

Joker: Folie à Deux dzieje się na dwóch płaszczyznach. Tej realnej – gorzkiej i ponurej, oraz tej wyobrażonej w głowie bohaterów – kolorowej i musicalowej. Joker, jako niespełniony komik-artysta, w swoich fantazjach jest na scenie. W skrojonym garniturze i perfekcyjnym makijażu śpiewa, konferansjeruje i stepuje. Muzycznych scen jest sporo, choć odczuwam, że musicalowy potencjał nie został w pełni wykorzystany. Oniryczna scena na dachu Hotelu Arkham wydaje się być samotną wyspą. Są jeszcze występy w telewizji i sądzie, ale brak im fantasmagorycznych iluzji. Zwichrowana psychika szalonego klauna nie zrodziła spodziewanego przeze mnie szaleństwa. Obłęd został wzięty w karby. Czy ci, których uznajemy za szalonych, są w istocie mniej szaleni od normików? Żal, bo brakuje też tutaj scen z zwiastunu. Gdzie triumfalny kopniak Jokera i Harley sprzed sądu? Postać Jokera wydaje się być pogubiona – nie tyle przez swoje wewnętrzne problemy, ile przez scenariusz. Nie wie, dokąd zmierza i czego chce. To utrudnia próbę zrozumienia niezrozumianej postaci. Nie do końca wiadomo, co film chce nam przekazać jego ustami.

Ocena: 6,5/10

 

Przeczytaj także: Co słychać w WestView ? „To zawsze Agatha” [recenzja połowy sezonu]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

O Autorze

Picture of Adrian Matuszkiewicz

Adrian Matuszkiewicz

Absolwent dziennikarstwa i katowickiej szkoły filmowej. Autor podcastu „popwiadomienie”. Stały w uczuciach do Coppolowskiej Marii Antoniny, mięsnej sukienki Lady Gagi i zaklęć niewybaczalnych.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy