Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Panowanie Smoka. Ilustrowana historia dynastii Targaryenów, tom I” [RECENZJA]

Od dawna wiemy, że George R. R. Martin robi wszystko, aby tylko nie pisać kolejnego tomu „Pieśni lodu i ognia”. Na szczęście jednak wśród licznych rozproszeń uwagi pisarza znajdują się nie tylko projekty całkowicie poboczne (takie jak współpraca przy kreacji świata w „Elden Ringu” czy objęcie roli producenta licznych nadchodzących seriali powstających m.in. dla AMC, Peacock czy HBO), ale też i te silnie związane ze światem Westeros. Martin w ostatniej dekadzie był autorem lub współautorem masy publikacji rozwijających świat znany z „Gry o Tron”, wśród których znalazły się m.in. opowiadaniowe spin-offy o byłym królu Westeros, Aegonie „Eggu” w latach młodzieńczych i jego towarzyszu Dunku, rozbudowana kronika rodu Targaryenów „Ogień i krew” (na podstawie której realizowany jest serial „Ród smoka”) czy encyklopedyczny „Świat lodu i ognia”, będący próbą uporządkowania wszystkich informacji na temat fikcyjnej krainy Westeros w formie książki-przewodnika. Do tego licznego grona dołącza właśnie „Panowanie smoka” („Rise of the Dragon”), okazała księga okraszona podtytułem „Ilustrowana historia dynastii Targeryenów”. Publikacja dwutomowa (w Polsce na ten moment ukazał się jedynie tom pierwszy) zawiera ponad 150 nowych kolorowych ilustracji i służy jako swoiste vademecum losów rodziny Targeryenów począwszy od ich przybycia do Westeros ze starej Valyrii.

Pytanie zasadnicze brzmi: czy pozycja ta jest w ogóle atrakcyjna w momencie, gdy Martin dosyć obszernie rozwinął temat smoczej rodziny w „Ogniu i krwi” (który, nawiasem, też doczeka się drugiego tomu) i wydał już bogaty w treść „Świat lodu i ognia”, gdzie wszyscy zainteresowani mogą od lat zgłębić tajniki świata przedstawionego? O dziwo, jak najbardziej – „Panowanie smoka”, będące bardziej encyklopedyczne niż kronikarsko-gawędziarski „Ogień i krew”, to świetna pozycja dla nowych czytelników, którzy na fali popularności „Rodu smoka” chcieliby bliżej zapoznać się z dziejami Targeryenów w formie monumentalnej, biblio-podobnej, bogato ilustrowanej książki. Jest to jednak interesująca propozycja również dla wieloletnich fanów uniwersum „Gry o tron”, gdyż Martin wchodzi w dialog ze swoimi poprzednio napisanymi fragmentami, chociażby na łamach „Świata lodu i ognia”, i znacząco je rozwija, umieszczając znane czytelnikom wydarzenia w nowych kontekstach oraz szerszej perspektywie, niż dotychczas. Zapraszam do recenzji książki „Panowanie smoka. Ilustrowana historia dynastii Targaryenów, tom I”.

Eyes on the Dragon

Pierwszy tom „Panowania smoka” rozpoczyna się od słynnego Podboju Westeros, a kończy na objęciu tronu przez  „złamanego króla” Aegona III (136 o.p; nasz odpowiednik „naszej ery”, liczonej w świecie Westeros od przybycia Aegona Zwyciężcy). Książka obejmuje więc blisko 150 lat trwania akcji, wliczając w to czasy przed panowaniem Targeryenów, zamyka się więc tym samym w połowie timeline’u dzielącego nas od „Pieśni lodu i ognia” (akcja „Gry o tron” rozpoczyna się w 298 o.p.). Mimo tego, pierwszy tom „Panowania smoka” jest obszerniejszy od „Świata lodu i ognia” o blisko 50 stron, choć zdawać by się mogło, że skala projektu jest znacznie mniejsza; w końcu mówimy o pozycji skupionej według samych Targeryenów, podczas gdy „Świat…” brał sobie za cel opisania całej mitologii Westeros.

Cóż, nic bardziej mylnego – „Panowanie…” to książka znacznie bardziej dopieszczona i szczegółowa. I co najważniejsze – narracja przybliża czytelnikowi wiele ważnych wydarzeń z dziejów świata Martian, ale nigdy nie traci skupienia na tytułowej dynastii. Dzięki temu osoby, dla których „Panowanie smoka” to pierwsza książka z serii, z łatwością odnajdą się w odmętach Siedmiu Królestw, a wierni fani docenią skonkretyzowany tok opowieści, którzy przywodzi na myśl dobry podręcznik do historii.

„Panowanie smoka” – jedna z ilustracji z książki, opublikowana przedpremierowo na łamach magazynu Empire.

Encyklopedyczna forma

Skoro już wiemy, co, zadajmy sobie pytanie: jak, a dokładniej: jak literacko skonstruowane jest „Panowanie smoka” i czym różni się od swoich poprzedników. Przede wszystkim, w odróżnieniu od „Ognia i krwi”, Martin rezygnuje w swojej nowej książce z figury nierzetelnego narratora na rzecz konkretnego, niczym niezakłóconego, niemal naukowego wywodu. Oznacza to, że „Panowanie smoka” ma formę encyklopedyczną – wszystkie opisane zdarzenia podane są w formie obiektywnych faktów, nie podlegają więc – jak często bywało w „Ogniu…” – wieloznacznym interpretacjom. Autor zyskuje dzięki temu okazję na sumienne uporządkowanie zebranych przez lata faktów na temat Targeryenów, jednocześnie wciąż włączając książkę w szerszy dyskurs gry literackiej – to czytelnikowi przyjdzie ocenić, czy bardziej przekonuje go gawędziarska forma zastosowana w „Ogniu i krwi” (która – jak wiemy po pierwszym sezonie „Rodu smoka” – pozostawia spore pole do interpretacyjnego manewru), czy „fachowa”, pozornie rzetelna próba obiektywizacji westoriańskiej historii. Ta druga, oczywiście, rezygnuje z wartkości kronikarskiej narracji na rzecz prezentacji bardziej rozległego materiału.

Encyklopedyczność „Panowania smoka” ma również ten sam plus, co każda encyklopedia – książki nie trzeba czytać od deski do deski, tylko można robić to fragmentarycznie, w zależności od tego, który moment dziejowy interesuje nas najbardziej. Narracja posiada oczywiście wyraźny ciąg przyczynowo-skutkowy, ale całość podzielona jest na przejrzyste rozdziały i podrozdziały, dzięki czemu łatwo odnaleźć się w tekście w każdym dogodnym momencie. Tym samym czyni to z „Panowania smoka” idealną lekturę uzupełniającą do cyklu „Pieśni lodu i ognia” czy seriali w uniwersum Martina.

„Panowanie smoka” – bogactwo ilustracji

Pozycja zawiera blisko 150 ilustracji, których stężenie jest dosyć spore – nowa grafika występuje średnio co drugą stronę. Plansze wykonane są przez duet Elio M. Garcia Jr.’a oraz Lindy Antonsson, dzięki czemu mamy wrażenie przyjemnej spójności – łatwo odróżnić, co namalował kto, a wzajemny styl rysowników bardzo do siebie pasuje i doskonale zazębia się z tekstem. To, co zwróciło moją uwagę najbardziej, to wysoka kreatywność artystyczna w planszach przedstawiających smoki – zarówno Garcii Jr’owi, jak i Antonsson udało się w ciekawy sposób uwypuklić nie tylko ich majestat, ale i zróżnicowanie barw. Mógłbym się przyczepić do pojedynczych ilustracji, które wyraźnie odstają poziomem od reszty, ale to zaledwie niewarta wspomnienia kropla w morzu doskonałej pod kątem graficznym całości. „Panowanie smoka” to pierwszy oficjalny artbook w świecie Westeros i – trzeba przyznać – naprawdę udany i dopieszczony.

„Panowanie smoka” – jedna z ilustracji przedstawiających potęgę smoków.

Podsumowanie

Pierwszy tom „Panowania smoka” to doskonała propozycja dla wszystkich fanów uniwersum Martina i nie tylko. Pozycja jest dosyć droga (sugerowany detal wynosi 89,99), ale, zważywszy na bogatą zawartość, zdecydowania warta swojej ceny. To nie tylko dobry prezent dla wszystkich zainteresowanych Targaryenami po „Rodzie smoka”, ale i cenna kontrybucja samego Martina w wykreowany zeń świat przedstawiony, która odsłania dodatkowe warstwy Westeros, zbierając materiał z poprzednich publikacji w formie jednego z najładniejszych wydań książkowych roku. Warto na chwilę zaspokoić apetyt na Westeros właśnie „Panowaniem…”, zwłaszcza, że na drugi sezon „Rodu smoka” i „Wichry zimy” przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

Egzemplarz książki do recenzji otrzymaliśmy dzięki uprzejmości polskiego wydawcy, wydawnictwa Zysk i i S-ka, za co serdecznie dziękujemy.

Wszystkich rozkochanych w świecie „Gry o tron” zapraszamy również do naszego podcastu o „Rodzie smoka”. Omówienie każdego odcinka znajdziecie tutaj.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Robert Solski

Robert Solski

Student czwartego roku polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i eskapista, który tak samo jak filmy pożera książki, a ostatnio też coraz częściej gra – i wirtualnie, i planoszowo. Stara się oglądać jak najwięcej kina niezależnego, usilnie jednak przeszkadza mu w tym słabość do blockbusterów i seriali. Lubi pisać o wszystkim, co go otacza – zwłaszcza o popkulturze.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy