Dzisiaj premierę na Netflixie ma „The Electric State”. To kolejny po „The Grey Man” z 2022 roku film Braci Russo dla tej platformy. Film kosztował krocie, a zbiera słabe recenzje od krytyków. Czy rozchwytywany przez platformy streamingowe duet nadaje się tylko do kręcenia kina superbohaterskiego?
W rolach głównych występują Chris Pratt i Millie Bobby Brown. W rolach drugoplanowych pojawiają się: Brian Cox, Jenny Slate, Ke Huy Quan i Stanęły Tuci. Scenariusz napisał duet, który współpracował z Braćmi Russo (Anthony i Joe) przy kilku innych produkcjach. Między innymi „Avengers: Infinity War” i „Avengers: Endgame”.
Produkcja zbiera słabe oceny od krytyków. Na Rotten Tomatoes z 57 recenzji tylko 19% jest pozytywnych. Na Metacritic to stosunek 31/100 przy 25 recenzjach. Pierwsze opinie na polskich portalach też każą myśleć, że nowy projekt uznanych reżyserów nie wypalił. Podobnie jak „The Grey Man” produkcja miała kosztować krocie. Według przeciwków stworzenie filmu kosztowało Netflixa 320 miliony dolarów. Czyniłoby to „The Electric State” najdroższym filmem w historii platformy.
Anthony i Joe Russo nie mają dobrej prasy poza bańką fanów Marvel Cinematic Universe. Duet wyreżyserował w ramach superbohaterskiego świata kilka filmów i każdy z nich jest ceniony przez fanów. Od krytyków również zbierały pozytywne opinie. Można więc zadać pytanie, czy Anthony i Joe nadają się tylko do realizowania produkcji superbohaterskich? Po nakręceniu „Avengers: Endgame” bracia mieli niemal nieograniczone możliwości. Tworzyli głównie dla platform streamingowych, które kładły na stole ogromne pieniądze, a duet skrzętnie z nich korzystał.

Dla Apple TV+ stworzony został film „Cherry” z Tomem Hollandem w roli głównej. Produkcja nie spodobała się krytykom i zbierała niskie noty. Nieco lepiej ocenili ją widzowie. Dysproporcje dobrze widać w serwisie Rotten Tomatoes. Produkcja miała kosztować 40 milionów dolarów. Znacznie więcej kosztował serial „Citadel” (nasza recenzja) realizowany dla Amazona, bo aż około 300 milionów i obok „Władcy Pierścieni: Pierścieni Władzy” była to wówczas najdroższa produkcja w historii platformy Prime Video. Serial również nie zachwycił (oceny). Plan stworzenia nowego szpiegowskiego uniwersum w dalszym ciągu jest jednak egzekwowany, bowiem produkcja doczekała się już dwóch spin-offów.
Ostatnim filmem wyreżyserowanym przez duet jest „The Grey Man” z Chrisem Evansem i Ryanem Goslingiem w rolach głównych. Obraz został stworzony dla platformy Netflix, która według doniesień wydała na jego wyprodukowanie około 200 milionów dolarów. Może to nie poziom „The Electric State”, ale ta kwota też robi ogromne wrażenie. Film, podobnie jak inne, które wymieniłem wcześniej, nie zyskał przychylności krytyków. Jednak na Rotten Tomatoes nieco lepiej ocenili go widzowie.

Oceny na poszczególnych portalach wyraźnie wskazują, że produkcje post-avengers: endgame, za które odpowiedzialni byli Bracia Russo, to zdecydowanie obniżka formy duetu. Jednak w kontekście platform streamingowych ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy dana produkcja była klapą czy nie. Platformy nie często decydują się na publikowanie wyników oglądalności.
Bracia Russo zdecydowali się jakiś czas temu wrócić do MCU i stanął za kamerą filmu „Avengers: Doomsday”, w którym powróci również Robert Downey Jr., tym razem jako tytułowy Doctor Doom, a nie Iron Man.
[…] PrevPoprzedniSłabe recenzje „The Electric State”. Czy Bracia Russo potrafią kręcić tylko kin… PrevPoprzedni […]
[…] Przeczytaj również artykuł: Czy Bracia Russo nadają się tylko do kręcenia filmów o superbohaterach? […]