Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Słońce [RECENZJA] – próba zdefiniowania własnej tożsamości w cieniu „Losing my Religion”

22. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty ruszył pełną parą. Jak co roku za sprawą tego wydarzenia możemy wybierać z całej gamy dobrych filmów, które zagościły w repertuarze. Niestety nie udało mi się pojawić w tym roku we Wrocławiu, ale jestem obecna na festiwalu w formie online. Co prawda w takowej wersji programu nie uświadczymy niektórych filmów, które biorą udział w konkursie głównym, ale mimo to warto jest się nad nim pochylić, bo obejmuje wiele naprawdę dobrych filmów.

„Sonne” to film austriacko-kurdyjskiej reżyserki Kurdwin Ayub, który debiutował na tegorocznej edycji zasłużonego festiwalu filmowego Berlinale. Stanowi opowieść o nastoletniej Yesmin (Melina Benli), iracko-kurdyjskiej dziewczynie, która mieszka wraz z rodziną w Wiedniu. Zachowuje się jak każda dziewczyna w jej wieku, wraz ze znajomymi chce się bawić i korzystać z młodzieńczych lat. Yesmin otacza się w bardzo różnorodnym środowisku. Jej najlepsze przyjaciółki to Nati (Law Wallner) oraz Bella (Maya Wopienka). Pierwsza jest rodowitą Austriaczką, druga zaś – „pół Jugosłowianką”. Film rozpoczyna się w momencie, w którym dziewczyny wygłupiają się nagrywając swój własny teledysk do hitowej piosenki zespołu R.E.M. „Losing My Religion”. Yesmin, Nati oraz Bella bawią się w najlepsze – śpiewając, tańcząc oraz twerkując ubrane w burki matki młodej Kurdyjki. Z czasem film ten zostaje zamieszczony na YouTube, gdzie szybko staje się viralem. Dziewczyny w bardzo szybkim tempie zyskują sławę. Temat podchwytuje ojciec Yesmin, Omar (Omar Ayub), który załatwia utalentowanemu trio występu podczas lokalnych muzułmańskich uroczystości. Jednak dla Yesmin sława ta oznacza kłopoty, oraz jest początkiem jej drogi w celu zdefiniowania swojej kultury, oraz postrzegania Islamu.

Sonne Recenzja NH
Melina Benli, Law Wallner oraz Maya Wopienka jako Yesmin, Bella i Nati

Film początkowo zostaje ciepło przyjęty wśród ludzi, jednak zdarzają się wyjątki. Dziewczyny są krytykowane za swój występ przez dwóch młodych Kurdów, którzy zarzucają Yesmin hipokryzję oraz wyśmiewanie Islamu (jednocześnie samemu pijąc alkohol, co w tej religii jest haram – zakazane). Swoimi słowami próbują przekazać dziewczynie, że nosząc burkę, nie powinna w żaden sposób w niej tańczyć, tylko traktować ją z należytym szacunkiem. W ich mniemaniu religijna kobieta powinna w dużej mierze spędzać czas w domu i nie korzystać z uroków młodzieńczych lat. Nie podoba się to głównej bohaterce, która wychowana od urodzenia w europejskiej kulturze stara się zachować dużo niezależności. Yesmin uważa, że nikt nie ma prawa mówić jej tego co może, a czego nie może robić mając założoną burkę. Oliwy do ognia oraz coraz większe powody do buntu wywołują u bohaterki również zachowania jej przyjaciółek, zwłaszcza Nati, która z dużą łatwością przejmuję rolę osoby na pierwszym planie. Zagarnia tożsamość kulturową Yesmin poprzez wypowiadanie się na tematy, które całkowicie jej nie dotyczą. Tym samym Kurdyjka, która ma najwięcej do powiedzenia w kwestii Islamu, staje się piątym kołem u wozu i zostaje całkowicie zepchnięta na dalszy plan.

Nie jest to historia nastoletnich dramatów, choć fabularnie jest ich dużo. „Sonne” to kino buntu. Jest opowieścią, która skupia się na poznaniu siebie odrzucając tym samym narzucone z góry standardy. Kurdwin Ayub w bardzo umiejętny sposób łączy kwestie wiary czy odkrywania własnej tożsamości z działaniem mediów społecznościowych. Ukazuje odbiorcy ich wpływ na współczesną młodzież oraz to, jak bardzo może się zmienić ludzkie życie za sprawą popularności w sieci. W wielokulturowej Austrii, w której nie wszyscy mogą czuć się w pełni akceptowani, młodzi ludzie używają mediów społecznościowych po to by zyskać aprobatę oraz wyrażać siebie.

Produkcja jest nakręcona w bardzo przystępny sposób, dzięki czemu wspomniane w „Sonne” ciężkie tematy przeżywa się z lekkością. Jest to bardzo świetna odmiana, ponieważ większość filmów o tej tematyce ma jednak bardzo dramatyczną formę. Mamy tutaj wiele zabawnych i angażujących dialogów, dzięki którym ogląda się to naprawdę przyjemnie. Warto jednak mieć na uwadze, że nie jest to komedia a obraz, który ma na celu ukazać problemy młodych ludzi w wielokulturowych aglomeracjach. Dla mnie osobiście jest to jeden z ciekawszych filmów widzianych w tym roku. Pierwszy raz zetknęłam się z twórczością Kurdwin Ayub oraz z kinem austriackim. Pierwszy, ale na pewno nie ostatni!

Ocena: 7/10

 

 

 

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Martyna Kucybała

Martyna Kucybała

Dziecko Marvela, które nosi w sobie ogromne pokłady miłości do Spider-Mana oraz innych bohaterów i złoczyńców z Nowego Jorku. Z wielką chęcią wypiłaby szklaneczkę whisky w towarzystwie Jessici Jones i pobujała się po mieście z Milesem Moralesem. Miłośniczka kina, zwłaszcza tego bliskowschodniego. Uzależniona od kupowania Funko Popów i kart kolekcjonerskich a prywatnie ogromna fanka basketu i piłki nożnej.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy