Zdecydowanie najpopularniejszy polski pisarz fantasy wrócił z nową pozycją. Andrzej Sapkowski książką „Wiedźmin: Rozdroże kruków” zabiera nas na szlak po raz pierwszy od 11 lat. Choć czytelnicy bardzo dobrze już ten szlak znają, to nie można powiedzieć tego o głównym bohaterze – Geralcie. Sapkowski postanowił opowiedzieć historię pierwszej konfrontacji wiedźmina Geralta ze światem po opuszczeniu murów Kear Morhen. W powieści młody Geralt skonfrontuje się z pierwszymi potworami, zderzy z pozbawionymi empatii i wyrozumiałości ludźmi oraz stanie przed moralnymi decyzjami, które będzie musiał podjąć, i które go ukształtują.

Andrzej Sapkowski zgrabnie rozpoczyna tę historię. Okazuje się, że to człowiek jako pierwszy trafił pod miecz młodego Geralta, a nie żaden potwór. Wiedźmin stanął w obronie bezbronnej dziewczyny, która została zaatakowana przez dorosłego mężczyznę z nikczemnymi zamiarami. Zaczynając od tego wydarzenia, autor nawiązuje do swojej twórczości. W opowiadaniu „Głos rozsądku” Geralt wspomniał jednej z kapłanek o zajściu.  To bardzo wdzięczne podejście do osób, które znają już przyszłe losy Geralta z Rivii. W dalszej części tekstu pojawia się wiele innych nieinwazyjnych nawiązań, które czasami coś dopowiadają, a czasami coś wyjaśniają. Na przykład pełne imię Eskela.

„Wiedźmin: Rozdroże kruków”
Okładka książki „Wiedźmin: Rozdroże kruków”

Geralt w opowiadaniach i sadze to postać bardzo tajemnicza. Kiedy Andrzej Sapkowski poinformował, że „Rozdroże kruków” będzie prequelem, miałem pewne obawy. Takich bohaterów jak Geralt z Rivii czasami nie warto rozbierać na czynniki pierwsze i pokazywać w szerszej perspektywie. Geralt bazuje na swojej gburowatości, stanowczości i tajemniczości właśnie. Bałem się, że odarcie Geralta z tej tajemnicy i wyjaśnienie jego przeszłości spowoduje spadek mojej sympatii do niego. Jednak nic z tych rzeczy. Podobnie jak liczne nawiązania do sagi, ukazanie młodego Geralt jest zupełnie nieinwazyjne. „Rozdroże kruków” pokazuje, jakie sytuacje ukształtowały Geralta i sprawiły, że czasami „woli nie wybierać wcale”.

Andrzej Sapkowski w swój charakterystyczny sposób autor opisuje świat, w który wyruszył wiedźmin.  Nie poświęca na to zbyt wiele stron, natomiast robi to bardzo zgrabnie. W książce nie brakuje ironii, czarnego humoru czy groteski. Zwłaszcza w dialogach. Natomiast nie dodaje nic więcej ponad to, co już znamy z poprzednich pozycji wiedźmińskiego świata. Sapkowski ma sporo dystansu do świat przedstawionego. Za pomocą dialogów czy monologów śmieje się z własnych pomysłów na jego tworzenie. Na przykład z tego, jak postanowił przedstawiać wiedźminów oczami innych bohaterów. Ponadto, pokazuje swój świat w odcieniach szarości. Nie definiuje czym jest dobro, a czym jest zło. Widzi zarówno wady, jak i zalety zemsty, która jest częścią historii młodego Geralta w „Rozdrożu”. Interpretację pozostawia czytelnikowi.

Przeczytaj również: „Wujek Sknerus i Dziesięciocentówka Nieskończoności” [RECENZJA]

Opowiedziana historia spełnia swoje założenia. Jest kompletna i satysfakcjonująca, choć autor tym razem szczędził czytelnikom rozbudowanych wątków. Ostatnie sto stron wydaje się być pocięte i niekompletne,  jakby autor nie miał pomysłu lub ochoty na rozpisywanie się. Narracja zdecydowanie wtedy przyśpiesza. Wszystko dzieje się zbyt szybko, wybijając nieco z transu, w który wprowadził mnie na poprzednich stronach. Mam wrażenie, że Andrzej Sapkowski sprzed dziesięciu lat nieco bardziej rozbudowałby zakończenie. Bo choć uważam, że jest ono satysfakcjonujące z punktu widzenia rozwoju głównego bohatera, który przeszedł konkretną drogę i się zmienił, to sama konkluzja nie wywołała we mnie większych emocji.

Samo wydanie premierowe Super Nowy pozostawia wiele do życzenia. Książka ma miękką okładkę, która powyginała mi się strasznie już podczas transportu z księgarni do domu. Rogi szybo się pozdzierały, mimo że starałem się tego uniknąć. Podoba mi się format, jest mały ale zgrabny, natomiast kartki są zdecydowanie za cienkie. Przy każdym przekładaniu strony bałem się, że je podrę. Wydaje mi się, że najbardziej zasłużony polskiej literaturze fantasy autor zasługuje na nieco lepsze wydanie. Tym bardziej, że to autor, który po kilku dekadach nadal pozostaje wierny wydawcy, z którym zaczynał karierę. Choć zapewne sam Sapkowski ma to gdzieś.

Cieszę się, że Andrzej Sapkowski zdecydował się na napisanie kolejnej książki. Pozycja ma swoje wady, głównie są one związane z samym wydaniem, za które autor nie był odpowiedzialny. Lektura była fantastyczną przygodą ze starym znajomym, którego poznałem nieco lepiej. Postać Geralta przede wszystkim nieco zyskała, a z tym związane były moje największe obawy i oczekiwania.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze