Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

23. MFF Nowe Horyzonty: „Blue Jean” [RECENZJA]

Anglia, rok 1988. Rząd, na którego czele stoi Margaret Thatcher przygotowuje właśnie ustawę, której celem jest stygmatyzacja gejów oraz lesbijek. Tej części brytyjskiej, queerowej historii przygląda się Georgia Oakley, która w swoim pełnometrażowym debiucie „Blue Jean” rozprawia się nie tylko z Żelazną Damą, ale również i z całym homofobicznym systemem.

Główna bohaterka, Jane (Rosy McEwan), pracuje w szkole publicznej jako nauczycielka WF-u. Stara się żyć nieco na uboczu, nie rzucając się zbytnio w oczy. Dopiero co się rozwiodła, co wywołało niemałe kontrowersje wśród bliskich. W dodatku Jane skrywa pewien sekret: jest lesbijką. Tym samym nie ma dla niej miejsca w homofobicznym społeczeństwie. Nie mówi zatem głośno o swojej orientacji. Wieczory spędza w pubie dla lesbijek, gdzie choć na moment może poczuć się sobą. Znajduje się wśród „swoich”, którzy ja kochają i akceptują w pełni. Jednak to, co dzieje się pod osłoną nocy nie ma prawa wyjść na światło dzienne. Tym samym Jane do perfekcji nauczyła się ukrywać swój związek z Viv (Kerrie Hayes) oraz ukrywać całe swoje prawdziwe życie przed światem zewnętrznym.

Wszystko zmienia się, gdy w szkole pojawia się Lois (Lucy Halliday) — młoda uczennica, która początkowo wydaje się szarą myszką, którą Jane otoczy opieką przed prześladowaniem. Nic bardziej mylnego, Lois okazuje się niezwykle podobna do głównej bohaterki i z impetem wkracza do pilnie strzeżonego świata Jane. Tym samym życie nauczycielki zmienia się diametralnie. Praktycznie z dnia na dzień znajduje się jeszcze bardziej na świeczniku homofobicznej ustawy Thatcher. Co więcej, musi poukładać bałagan, który wokół niej się utworzył. A to nie będzie łatwe zadanie, zwłaszcza że nie może liczyć na niczyje wsparcie.

„Blue Jean” zachwycił mnie swoim odwzorowaniem lat 80. XX wieku. Oakley bardzo dokładnie odwzorowuje ten czas, dając tym samym głos tym, którzy w tamtym okresie byli stygmatyzowani oraz szykanowali ze względu na swoją orientację seksualną. Jednak to odwzorowanie widoczne jest również w samych ujęciach oraz scenografii, dzięki czemu miałam wrażenie przez chwile, że przeniosłam się do tego okresu.

Oakley serwuje nam naprawdę świetnie dopracowany scenariusz oraz skłania widzów do rozważań na temat ludzkiej moralności. Reżyserka udanie wprowadza elementy niepokoju, które nie są jednak nachalne, a ich delikatność jeszcze bardziej angażuje w powyższą historię. Jak tez wspomniałam na wstępie, świetnie modwzorowana historia oddaje głos osobom ze społeczności LGBT+, które w tamtym okresie musiały udawać kogoś kim nie są, by nie narazić się na piętnowanie.

W „Blue Jean” najbardziej w pamięci zostaje występ Rosy McEwan, której kreacja Jean jest wybitna. Z niebywałą szczerością wchodzi w role nieco wycofanej i introwertycznej kobiety, co jest wypisane nie tylko na jej twarzy, ale również w jej stylu poruszania się czy ogólnej aparycji. McEwan przez niemalże cały film zachowuje kamienną twarz, nie ukazując zbytnio emocji, co jeszcze bardziej pasuje mi do postaci, którą odgrywa. Wszystko to składa się na niemożność oderwania wzroku od ekranu, a właściwie od fenomenalnej McEwan. Mam ogromną nadzieję, że jej wysiłki zostaną zauważone i będzie mogła liczyć na kilka nominacji.

„Blue Jean” mnie zaskoczyło. Choć widziałam, jak dobre opinie zbiera, to nie sądziłam, że to faktycznie tak rewelacyjna produkcja. Rewelacyjna nie tylko pod kątem technicznym, ale również i fabularnym. Oakley ukazuje ważny moment w queerowej historii, który powinien wybrzmieć, i który powinien zostać zapomniany. Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy reżyserki, trzymam kciuki i na pewno będę obserwować jej dalszą karierę.

Ocena: 8/10

Przeczytaj również: 23. MFF Nowe Horyzonty: „Georgie ma się dobrze” [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Martyna Kucybała

Martyna Kucybała

Dziecko Marvela, które nosi w sobie ogromne pokłady miłości do Spider-Mana oraz innych bohaterów i złoczyńców z Nowego Jorku. Z wielką chęcią wypiłaby szklaneczkę whisky w towarzystwie Jessici Jones i pobujała się po mieście z Milesem Moralesem. Miłośniczka kina, zwłaszcza tego bliskowschodniego. Uzależniona od kupowania Funko Popów i kart kolekcjonerskich a prywatnie ogromna fanka basketu i piłki nożnej.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy