Po ważnym evencie jakim była seria „X Mieczy”, która jednocześnie stanowiła finał pierwszego rozdziału Krakoańskiej epopei Jonathana Hickmana, czas zakończyć erę świtu i wejść w kolejną fazę tej wielkiej opowieści. Tak rozpoczynają się Rządy X.

Jonathan Hickman przyzwyczaił nas do wysokiego poziomu swoich komiksów. Czy najnowszy tom pisanych przez niego przygód X-Men dotrzymuje kroku poprzednim historią? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Pierwszy tom „Rządów X” składa się z pięciu luźno powiązanych ze sobą zeszytów. Osobiście mi bardzo pasuje taki antologiczny styl narracji jaki prezentuje Hickman. Świat mutantów jest ogromny i podoba mi się koncepcja żeby ta główna seria „X-Men” była tą „serią matką” dla mutantów, która miałaby za zadanie otwierać pewne furtki na nowe wątki, które rozwinięcie dostaną w innych komiksach. To rozwiązanie ma jednak za równo sporo mocnych stron, jak i niemało słabych. Przede wszystkim ten antologiczny styl sprawia, że rozpoczęte wątki nie dostają w tym samym tomie satysfakcjonującego finału, ponieważ zwyczajnie nie ma na to czasu i miejsca. Niestety omawiany przeze mnie tom trochę cierpi na tę przypadłość.

X-MEN (2019) #17 (VARIANT)

Pierwsza historia to epilog do „X Mieczy”. Jesteśmy świadkami sprowadzenia całej wyspy Arakko na Ziemię oraz rozłączenia Arakko z Krakoą. Osobiście bardzo lubię cały koncept i mutantów z Arakko, więc naprawdę przyjemnie czytało mi się debaty cichej rady mutantów na ich temat. Świetnie wypadła scena w której to Charles Xavier razem z Magneto przybywają na drugą wyspę i szybko orientują się że współistnienie z Arakko nie będzie tak proste jak mogłoby się wydawać. Finał zeszytu w którym Scott Summers i Jean Grey odmawiają dołączenia do cichej rady wypadł kapitalnie! Ta jedna mała scena w bardzo zgrabny i mięsisty sposób ukazała charakter obu tych postaci. Sam finał jest bezpośrednią zapowiedzią nadchodzącej „Hellfire gali”, która ukaże się w Polsce jeszcze w tym roku.

X-MEN (2019) #16

Niestety druga historia była zdecydowanie najgorszym elementem tego tomu. Cyclops, Jean Grey oraz Storm wspólnie wyruszają w kosmos prosto do imperium Shi’ar, żeby uratować nową regentkę imperium. Osobiście nigdy nie byłem jakimś szczególnym fanem łączenia historii X-Men z imperium Shi’ar (aczkolwiek uwielbiam „Wojnę Królów”), a utrzymane w „najtisowym” stylu rysunki przypominające prace Jima Lee, jedynie obniżają moją ocenę tego zeszytu. Cała akcja zaprezentowana tutaj akcja kompletnie nie pasuje do Jonathana Hickmana. Zamiast przemyślanych intryg, dostajemy jeden wielki szum i bezmyślne okładanie się pięściami rodem z lat 90’. Dodatkowo finał wypadł bardzo infantylnie. Niestety ta historia bardzo wybiła mnie z rytmu i strasznie ciężko było mi się przez nią przemęczyć. Za równo dziecinna i niesatysfakcjonująca fabuła oraz fatalne rysunki Bretta Botha niestety ciągną całość w dół.

X-MEN (2019) #17

Na szczęście zeszyty 18-19 były absolutnie fenomenalne i na dobrą sprawę tylko dla nich warto jest sięgnąć po ten tom. Drużyna składająca się z Laury Kinney, Darwina oraz Syncha została zamknięta w tajemniczej Krypcie, w której czają się na nich liczne zagrożenia. W tej historii Hickman rozwija skrzydła i co róż wita nas z jakimś kompletnie nie zrozumiałym mumbo jumbo o genetyce i czasie, przy okazji zasypując nas całą masą wykresów lub tabelek. Jako zwykli śmiertelnicy naturalnie nie rozumiemy połowy z tych informacji natomiast lektura jest tak wciągająca i angażująca, że nie sposób jest się od niej oderwać. Całość to w gruncie rzeczy chwytające za serce love story Syncha i Laury, których przez kilkaset wspólnie spędzonych lat w krypcie, połączyło coś więcej niż miłość. Relacja tej dwójki wypada fantastycznie, a wzruszający finał pięknie spina klamrą tą opowieść. Zdecydowanie to właśnie te dwa zeszyty są największą zaletą pierwszego tomu „Rządów X”.

X-MEN (2019) #18

Ostatni zeszyt tego tomu to historia głównie skoncentrowana na Mystique, która ciągle jest szantażowana i wykorzystywana przez Charlesa Xaviera i Magneto. Raven został postawiony brutalny warunek. Charles Xavier przywróci do życia Destiny, czyli żonę Mystique, tylko jeśli Raven uda się powstrzymać narodziny Nimroda. Mystique robi więc wszystko aby przeniknąć do bazy głównej ORCHIS i zniszczyć Nimroda. Plan jednak spala na panewce w wyniku czego dochodzi do narodzin Nimroda, co będzie miało dramatyczne skutki dla mutantów. Podoba mi się jak spójnie Hickman przedstawia członków tej organizacji. Na każdym kroku czuć, że to są ludzie z krwi i kości co sprawia że autentycznie jesteśmy w stanie ich zrozumieć, więc cały konflikt mutantów z ORICHS jest dzięki temu o wiele bardziej zniuansowany i wiarygodny. Całość kończy się wybitną sceną rozmowy Charlesa i Magneto z Raven, w której to odmawiają przywrócenia do życia ukochanej Mystique. Ta jedna rozmowa to zdecydowanie najlepszy dialog w całym komiksie! Za pomocą jednego krótkiego zdania Hickman pokazał jakim obślizgłym skurczybykiem jest Charles Xavier. Trudno o lepsze i bardziej gorzkie zakończenie tomu.

X-MEN (2019) #20

Uważam że te tomik to całkiem udane wejście w drugi rozdział Krakoańskiej historii. Pomimo nierównego poziomu poszczególnych zeszytów oraz ciągłej zmiany rysowników, jestem zadowolony z lektury i na pewno każdy fan mutantów będzie takiego samego zdania. Zamiast kolejnej rewolucji, dostaliśmy dużo spokojniejszy tom, który daje twórcą wiele ciekawych możliwości rozwinięcia poszczególnych wątków i przy okazji stanowi dobre preludium do nadchodzącej wielkimi krokami „Hellfire Gali”. Jeśli komuś nie pasuje taki styl narracji jaki Hickman dotychczas prezentował, to najpewniej ten tom takiej osobie się kompletnie nie spodoba. Jeśli natomiast ktoś jest fanem X-Men lub fanem Hickmana, to będzie ukontentowany tą lekturą.

Komiks do recenzji otrzymaliśmy w ramach współpracy ze Egmontem i filią Świat Komiksu, za co serdecznie dziękujemy. Recenzowany komiks znajdziecie na stronie wydawnictwa.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
trackback
1 rok temu

[…] PrevPoprzedniNowy rozdział epopei Jonathana Hickmana – RZĄDY X. X-MEN. TOM 1 [RECENZJA] PrevPoprzedni […]