„Izrael na wojnie. 100 lat konfliktu z Palestyńczykami” – taki tytuł nosi najnowsza pozycja Piotra Zychowicza, który bez unikania kontrowersji, próbuje opowiedzieć o genezie długoletniego i krwawego bliskowschodniego konfliktu. Czy trafnie? Tu mam pewne wątpliwości.
Od samego początku autor uderza w nas mocnym tytułem, który sugeruje że Izrael żyje z wojen i te wojny wpisane są w jego dna. Mocny tytuł, który sprawia że sięgną po niego na pewno osoby które z Izraelem nie sympatyzują. Jest to mój pierwszy, olbrzymi problem najnowszej książki Piotra Zychowicza. Jest ona nastawiona na czytelnika, który ma już ukształtowane poglady w tym konflikcie. Na czytelnika, który przyjmując stronę, przyjmuję stronę palestyńską, a Izrael uważa za bezwzględnego kolonizatora. Nie jest to książka nastawiona na czytelnika pośredniego, albo takiego który chce się dowiedzieć czegoś więcej o konflikcie ale w neutralny sposób. Tym samym traci ona na wiarygodności.
Jednostronność jest tutaj widoczna gołym okiem. Na ponad 300 stronach autor opisuje historię izraelskiego terroryzmu. Z zaciekłością pisze o zaniedbaniach względem Palestyńczyków Jak jednak wiadomo strony medalu zawsze są dwie, a negatywne działania strony palestyńskiej zostają nieco spłycone. Tak jak ogólny zarys historyczny przedstawiony w książce, albowiem autor rozpisuje się szczególnie na temat wydarzeń towarzyszących powstaniu Izraela, a o tym, co było przed i po jest już nieco mniej.
Piotr Zychowicz znaczna cześć książki poświęca na działania syjonistycznych organizacji w trakcie Mandatu Palestyńskiego, a także podczas późniejszego przesiedlenia Palestyńczyków znanego jako Nakba. Odnoszę tym samym wrażenie, ze arabski/palestyński terroryzm potraktowany jest bardzo zdawkowo. O ile historia Irgunu, Lechi czy Hagany rozpisana jest do perfekcji, tak wzmianki o OWP, Fatahu czy w szczególności Hamasie przypadają na kilkadziesiąt stron. To bardzo duża dysproporcja, zważywszy na ogrom terroru jaki na Ziemi Obiecanej wprowadziła również strona arabska.

Do książki Piotra Zychowicza mam jeszcze jeden zarzut – brak przypisów. Autor powołuje się na mnóstwo badaczy, historyków i publicystów. Pojawia się cała masa cytatów, jednak w żadnym nie uświadczymy przypisów, który pomogą potwierdzić stawiane tezy bądź opisywane doświadczenia, szczególnie Palestyńczyków. Uważam, że książka historyczna, a taką jest „Izrael na wojnie”, powinna takowe przypisy mieć. Zwłaszcza w tak gorącym i wywołującym wiele wzburzenia temacie, jakim jest konflikt izraelsko-palestyński. Piotr Zychowicz podaje w książce bardzo dużo tez, chociażby kontrowersyjne wypowiedzi Ben Guriona, które (jako czytelnik) chciałabym potwierdzić za pomocą przypisów.
Ponadto, kilka wydarzeń zostaje spłyconych na rzecz zachęcenia czytelnika do sięgnięcia po poprzednie książki autora. Rozumiem, że miało to na celu ograniczenie obszerności książki, jednakże momentami bardzo mi to przeszkadzało. W szczególności, gdy Piotr Żychowicz pisze o procesie pokojowym. To bardzo ważne wydarzenia w historii konfliktu izraelsko-palestyńskiego i zasługują na te kilka dodatkowych stron w książce.
„Izrael na wojnie” Piotra Zychowicza jest pozycja, po którą z pewnością sięgnie wiele osób – zwłaszcza tych chcących bardziej poznać genezę konfliktu pomiędzy Izraelczykami a Palestyńczykami. Niestety, ale pozycja ta nie jest bezstronna. Nie polecam zatem kończyć swojego zapoznawania się z konfliktem tylko na tej pozycji. Jeśli sięgniecie po książkę Zychowicza w celu zapoznania się z tematem, to przeczytajcie później „Pokój z widokiem na wojnę”, w którym Konstanty Gebert pisze również o historii tego konfliktu oraz o powstaniu Izraela, ale z nieco innej strony. W ten sposób będziecie mieć obraz z dwóch różnych światów, który pomoże wam w jak najlepszy sposób poznać konflikt izraelsko-palestyński.
Książkę do recenzji otrzymaliśmy od wydawnictwa Rebis, za co serdecznie dziękujemy.
Tekst ukazał się również w formie wideo recenzji:
Przeczytaj również: „Wydrąż mi rodzinę w serze”. Mentalność ulepiona z polskiego sera [RECENZJA]
Piotr Zychowicz pisze o tym co Konstanty Gebert przemilcza czyli zaklamuje.
Ksiazka Zychowicza jest blizsza prawdzie.
Akurat zbrodnie Palestyńczyków są bardzo dobrze opisane a i znane. Gorzej z Izraelem,tutaj panuje swego rodzaju zmowa milczenia bo pisanie czy mówienie o zbrodniach żydowskich to ponoć antysemityzm. Książka pozwala wyrobić sobie opinię i wcale nie jest stronnicza lecz obiektywna. Przecież człowiek wyrzucany z domu będzie bronił swego dobytku i ziemi. A może nie?