Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Batman: Zagłada Gotham [RECENZJA]

Miasto Gotham 1928 roku. Minęło dwadzieścia lat od dnia, w którym miliarder Bruce Wayne stracił swoich rodziców. Pod osłoną nocy działa jako Batman. Mroczny rycerz wymierzający sprawiedliwość. Wszystko się zmienia w dniu feralnej misji ratunkowej, gdzie na Antarktydzie Batman natrafia na przedwieczne i zapomniane zło. Zło, które zagraża nie tylko Gotham, ale i całemu światu. Tym krótkim wstępem prezentuje się Batman: Zagłada Gotham. Jedna z najbardziej klimatycznych historii o Batmanie, jaką macie okazję przeczytać.

 

 

Zagłada Gotham jest dzisiaj komiksem kultowym. Ta historia Batmana publikowana w latach 2000-2001 mimo ponad 20 lat istnienia wciąż jest jedną z najbardziej kultowych alternatywnych przygód z udziałem tego bohatera. Złożyło się na ten fakt kilka czynników. Wciągająca i intrygująca fabuła, setting w którym została osadzona, niesamowity klimat i rozpoznawalna kreska Mike’a Mignoli. W tym roku wydawnictwo Egmont przygotowało dla nas nowe wydanie tej historii i wierzcie mi. Lepsze momentu na zapoznanie się z nią już nie będzie. Zacznijmy jednak od początku.

Znajoma historia

1928 rok. Bruce Wayne wraz ze swoją załogą wyrusza z misją ratunkową na Antarktydę. Celem ich wyprawy jest odnalezienie zaginionej ekspedycji profesora Cobblepota, która prowadziła na miejscu tajemnicze badania. U celu swojej wyprawy Bruce natrafia na coś, z czym jeszcze nigdy nie miał do czynienia. Starożytne przedwieczne zło, które rozpocznie nowy etap w życiu Batmana. Więcej wam zdradzać nie będę, bo wierzcie mi. Tę historię trzeba poznać samemu.

Setting

Gdybym miał wybrać największy atut tego komiksu, to bez wątpienia wybrałbym setting. Umiejscowienie akcji tej historii w pierwszej połowie XX wieku było strzałem w dziesiątkę. Gotham nie jest tutaj gotyckim potworem z filmów Burtona, czy neonową dyskoteką Joela Schumachera. Metropolia swoją stylistyką przypomina Nowy Jork poprzedniego wieku, a wszystko, co znamy z uniwersum Batmana, zostaje dostosowane do tego konkretnego okresu. Mignola odwalił kawał dobrej roboty, bo postarał się, by nawet najbardziej fantastyczne elementy tego świata, nie gryzły się obraną przez niego stylistyką. Także pojawia się tutaj Mr. Freeze, Harvey Dent czy Pingwin, a każdy z nich w tym wydaniu prezentuje się naprawdę pomysłowo.

Dlatego też drugim ogromnym plusem tej historii jest sposób, w jaki autor opowiedział tę historię. Chociaż komiks ten liczy sobie jedynie 160 stron, to udało się umieścić w nim całą masę elementów znanych ze świata Batmana. Mike Mignola w tym, co robi, czuje się jak ryba w wodzie i w swoich pomysłach absolutnie się nie ogranicza. Jednocześnie tworzy świat znany, a jednocześnie tak inny, spaczony i dziwny, względem tego, co wydaje się dla nas normalne.

Charakterystyczna kreska

Oczywiście jak to komiks Mike’a Mignoli nie mogło zabraknąć tutaj charakterystycznej już dla jego komiksów kreski. Za tę w tym przypadku odpowiada utalentowany Troy Nixey. Jest mrocznie, groteskowo, niepokojąco, a co najważniejsze klimatycznie! Po lekturze tego dzieła nie jestem, sobie wstanie wyobrazić innej kreski, w której ta historia działałaby tak dobrze. Tworzy ona niepowtarzalny klimat XX wieku, a w połączeniu z wątkami, jakie się tu pojawiają, jest to prawdziwa petarda.

Co widać już po grafikach komiks ten pełnymi garściami czerpie z twórczości Lovecrafta. Mamy więc macki, demoniczne księgi, wynaturzone potwory, przedwieczne zło i tajemnice, których ludzka psychika pojąć nie potrafi. Wiem, że z tym klimatem się powtarzam, ale pod tym względem to naprawdę dzieło wybitne.

Nowe wydanie

Jak już wcześniej pisałem, jest to najnowsze wydanie tej historii i na ten moment najlepsze, jakie się na rynku pojawiło. Tom ten należy do kolekcji DC Deluxe. Został wydany w twardej oprawie z obwolutą. Strony wydrukowane na kredowym papierze, a na ostatnich stronach można znaleźć dodatkowych dobroci. Dodatkowych grafik, szkiców, oryginalnych okładek i posłowie napisane przez Kamila M. Śmiałkowskiego.

 

Zagłada Gotham

Zagłada Gotham jest jak dotąd najlepszą alternatywną historią Batmana, jaką miałem okazję czytać. Jest mrocznie, jest przerażająco i klimatycznie. Uniwersum Batmana zostało cofnięte do poprzedniego wieku z taką gracją i talentem, że klimat z rysunków się wręcz wylewa i zachęca do poprzedniej lektury. Podobnie jest również z jego fabułą, która nie tylko czerpie z książek wielkiego mistrza literatury grozy, a i sama tworzy równie wciągającą historię. Album, do którego będę wracał wielokrotnie.

 

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawnictwa Egmont i nie miało to wpływu na naszą recenzję. Komiks znajdziecie do zakupu tutaj, a po nasze inne recenzje zapraszamy pod ten link.

 

 

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Szymon Dędek

Szymon Dędek

Student kulturoznawstwa z zapałem do wszystkiego co związane z popkulturą. Nałogowo pochłania filmy, seriale, gry, książki i komiksy, a w szczególności te z uniwersum Star Wars. Hobbystycznie zdobywa osiągnięcia w grach gdzie może się pochwalić niemałymi wynikami. Od 10 lat czynny członek Związku Harcerstwa Polskiego.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy