Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Junkyard Joy [RECENZJA]

W 1972 roku Muddy Davis przeżywa prawdziwe piekło. Podczas wojny w Wietnamie ginie cały jego oddział, a on jako jedyny zostaje uratowany przez tajemniczego milczącego robota żołnierza. Swoje cudowne ocalenie uznaje za wytwór swojej wyobraźni i wraca do kraju, gdzie stara się jakoś przepracować zespół stresu pourazowego. Otuchę odnajduje w tworzeniu humorystycznych komiksów o napotkanym robocie. Kilkadziesiąt lat później planuje odejście na emeryturę, jednak wszystko się zmienia, kiedy do jego drzwi puka Junkyard Joe. Maszyna, którą niegdyś spotkał.

 

Świat nieznanej wojny

Kiedy kilka miesięcy temu przeczytałem pierwszą historię osadzoną w uniwersum Nieznanej Wojny, byłem zachwycony. Geiger stworzony przez Geoffa Johnsa i Gary’ego Franka nie był żadną rewolucją, ale z drugiej strony zafascynował mnie sobą na tyle, że przeczytałem go jednym tchem i od razu wpisałem kolejne komiksy z tego uniwersum na listę: MUSZĘ TO PRZECZYTAĆ.

Dlatego ucieszyłem się, kiedy się okazało, że wydawnictwo Nagle Comics wzięło się za ich wydanie tak szybko. Kolejny rozdział tej historii, jaką jest Junkyard Joe, jest jednak zupełnie inny niż Geiger. To już nie postapokaliptyczna historia, a coś bliższe klimatowi nowej przygody. Mimo to komiks nie stroni od brutalności i udaje mu się ukazać grozę i tragedię, jaką niósł za sobą konflikt w Wietnamie. Wątek ten jest realistyczny i doskonale ukazuje, jak wielką tragedią dla jednostki jest wojna. Ukazana tutaj jako siła niszcząca i zmuszająca do zastanowienia się nad kondycją człowieczeństwa.

Zgrabne żonglowanie gatunkami

Dlatego też się zdziwiłem, kiedy okazało się, że przede wszystkim jest to historia obyczajowa. Oprócz wątku przeoranego przez życie i trapionego demonami przeszłości Muddy’ego poznajemy tu również jego nowych sąsiadów. Rodzinę która, podobnie jak on próbują sobie poradzić ze śmiercią, jaka spotkała ich rodzinę. Jako osoba, która sama przed kilkoma laty straciła Mamę, muszę przyznać, że wątek rodzinny jest tutaj życiowy i sam widzę w tej historii podobieństwo, do tego, co mnie spotkało.

Życie wszystkich bohaterów zostaje wywrócone do góry nogami za sprawą pojawienie się Joe. Od tego momentu historia mocno zaczyna przypominać animowanego Żelaznego Giganta, z dodatkiem depczących po piętach głównych bohaterów tajnych rządowych agentów. Pojawienie się Joe staje się w tej sytuacji dla bohaterów momentem ucieczki od szarej i smutnej rzeczywistości.

Nowy Terminator Junkyard Joe

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki został tutaj Joe przedstawiony. Nie jest on żadnym Terminatorem czy Robocopem, a cherlawą na pierwszy rzut oka maszyną. Są to jednak pozory, bo dopiero w sytuacji zagrożenia ukazuje on swoje prawdziwe oblicze. Za to dzięki zabiegowi pozbawiania go mowy osiągnięto ciekawy efekt, który zmusza czytelnika do zastanowienia się, o czym ta maszyna może tak naprawdę myśleć? I czy właściwie myśli, skoro jest tylko maszyną?

Dodatkowo pochwalę tu dodatki, jakie można znaleźć na ostatnich stronach tomu. Oprócz dodatkowych okładek znajdziemy tam również podziękowania i teksty o weteranach wojennych związanymi z autorami tego komiksu. Twórcy umieścili w nim również informacje i dane organizacji zajmujących się pomocą weteranom wojennym. Co prawda w Polsce średnio to dla nas przydatne, ale szanuję autorów za ten pomysł.

Podsumowanie

Junkyard Joe okazuje się kolejnym interesującym rozdziałem w uniwersum Nieznanej Wojny. Podchodzi do tego świata zupełnie od innej strony z jednoczesnym pomysłem na siebie, jak i na kontynuację. Co mnie pozytywnie zaskoczyło to fakt, że jest to historia samodzielna i nie wymaga od nas lektury Geigera. Obyczaj miesza się tutaj z sensacją i familijnymi motywami w idealnych dawkach. Udowadnia to,  że Goff Johns i Gary Frank to niezwykle zgrany i zdolny duet.

[WSPÓŁPRACA RECENZENCKA. Komiks otrzymaliśmy od wydawnictwa Nagle Comics bezpłatnie i nie miało to wpływu na naszą ocenę]. Komiks do zakupy znajdziecie tu, a jeśli interesują was nasze inne teksty o komiksach, to znajdziecie je tutaj.

 

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Szymon Dędek

Szymon Dędek

Student kulturoznawstwa z zapałem do wszystkiego co związane z popkulturą. Nałogowo pochłania filmy, seriale, gry, książki i komiksy, a w szczególności te z uniwersum Star Wars. Hobbystycznie zdobywa osiągnięcia w grach gdzie może się pochwalić niemałymi wynikami. Od 10 lat czynny członek Związku Harcerstwa Polskiego.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy