W piątek do kin trafił film ,,The Boogeyman”, czyli adaptacja powieści Stephena Kinga. Po otrzymaniu zaproszenia na pokaz filmu, nie miałem żadnych oczekiwań co do seansu – nie wiedziałem nawet, że taki film powstaje.
Muszę przyznać, że dość pozytywnie się zaskoczyłem. Adaptacja opowiadania Kinga o tym samym tytule, opowiada o potworze, który od zarania dziejów żeruje na cierpiących po stracie bliskich. Głównymi bohaterami są Sadie oraz Sawyer – córki psychologa Willa. Niewiele wcześniej zginęła ich matka, przez co stały się łatwym celem dla tytułowego monstrum. Miłym zaskoczeniem był tutaj krótki występ Davida Dastmalchiana, który wciela się w rolę straumatyzowanego ojca. Swoją drogą, zawsze gdy widzę go na ekranie, czuję że zagra postać chorą psychicznie.

Nie jestem fanem horrorów, chociaż obejrzałem większość popularniejszych filmów z tego gatunku, z ostatnich lat. Mało jest produkcji, które jak ta, potrafiły przez cały seans utrzymać moją uwagę. Już od początku w filmie czuć napięcie, które towarzyszy nam do ostatniej sceny. Sama początkowa scena w gabinecie psychologa, świetnie wprowadza w atmosferę filmu. ,,The Boogeyman” nie jest rewolucją horrorów. Wręcz przeciwnie – jest tu pełno klisz i typowych zabiegów dla tego gatunku. Fabuła jest dość prosta, jednak próbuje przemycić wątek radzenia sobie ze stratą. Próbuje, bowiem robi to dość powierzchownie i jest tylko tłem dla głównej fabuły.

Kolejnym według mnie minusem, jest mitologia Boogeymana – jego historia oraz to, od jak dawna istnieje jest wytłumaczone w filmie. Jest to zupełnie nie potrzebne, produkcja przez to, mniej więcej w połowie seansu, traci tempo przez ten oraz kilka mniejszych, niepotrzebnych wątków. Boli mnie również to, jak rozprawiono się z tytułowym potworem. Żeby nie spoilerować, końcówka filmu jest dość typowa dla gatunku, ale oglądając ją, łapałem się za głowę z zażenowania.
Skoro już trochę ponarzekałem, należy wymienić plusy tego filmu. Jestem zachwycony tym jak zgrabnie twórcy utrzymują napięcie przez cały seans, dając nam wytknąć zaledwie w kilku scenach. Świecąca kula, którą posługiwała się najmłodsza z bohaterek to bardzo sprytny zabieg, który kilkukrotnie przyprawił mnie o ciarki. Scena widoczna w zwiastunie, w której dziewczynki są w trakcie terapii czerwonym światłem, robi niesamowite wrażenie na ekranie.
Moja ocena: 6/10
Seans mogłem obejrzeć dzięki uprzejmości Disney Polska.
Przeczytaj także: Star Wars: Dooku. Stracony dla Jedi
![Boogeyman (2023) recenzja, opinia o filmie [Disney]. Raczej luźna adaptacja opowiadania Stephena Kinga](https://pliki.ppe.pl/storage/a91574f1494013dcd4a0/a91574f1494013dcd4a0.jpg)