Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Poznajcie Billy’ego! – „Friedkin bez cenzury” [RECENZJA]

„Friedkin bez cenzury” to dokument autorstwa Francesco Zippela, który pozwala nam usiąść przy kawie z Williamem Friedkinem i zanurzyć się w jego filozofii, etyce pracy i podejściu do sztuki filmowej. Mimo, że od premiery minęło już 5 lat a głównego bohatera niestety nie ma już wśród nas to w dalszym ciągu jest materiałem, z którego charyzma wylewa się ogromnymi ilościami.

Smaczna kawusia to według Friedkina jedna z ważniejszych rzeczy na świecie

Powyższe słowa mogą być dla niektórych wystarczającą zachętą do sięgnięcia po tę pozycję. Ja miałem przyjemność obejrzeć ten film dopiero podczas 27. Festiwalu Filmów Dokumentalnych OFFCINEMA w Poznaniu i choć z dokumentami raczej nie jest mi po drodze to w tym przypadku dostałem porządną nauczkę jak wiele przez to tracę.

Już od pierwszych minut Friedkin nie ma zamiaru bawić się z widzami i rzuca filozoficzną myśl wymieniając w jednym zdaniu Jezusa Chrystusa i Adolfa Hitlera. Jest to niewątpliwie dobre wprowadzenie do rozmowy z tak barwną postacią. Następnie przechodzimy do tematów bezpośrednio związanych z bohaterem dokumentu, który ma na koncie co najmniej kilka udanych filmów. Dominują w produkcji przede wszystkim „Egzorcysta”, „Francuski Łącznik” oraz „Zabójczy Joe” z uwagi na udział w filmie min. takich osób jak Matthew McConaughey, Willem Dafoe czy Ellen Burstyn. Nie brakuje również tutaj spojrzenia i zdania na pewne kwestie innych reżyserów. Pojawiają się tu chociażby Damien Chazelle, Wes Anderson czy Quentin Tarantino.

Dokument zawiera smaczki z planu, wizję i etykę pracy Williama Friedkina, który pod tym względem był bardzo wyróżniającą się osobowością a także całkiem sporo poglądów na tematy około filmowe takie jak festiwale, rozdania nagród czy nazywanie siebie „artystą”. Jest to niewątpliwe jedna z tych pozycji, które angażują widza i sprawiają, że po zakończonym seansie chce się przeanalizować twórczość reżysera. Będąc w tej grupie osób podejrzewam, że osoby zaznajomione z dziełami Williama Friedkina chętnie do nich powrócą i docenią ponownie kunszt i podejście autora. Dokument daje możliwość spojrzeć na twórcze dokonania artysty z innej perspektywy oraz znaleźć wyjaśnienie pewnych działań reżysera podczas pracy nad swoimi filmami.

„Friedkin bez cenzury” to film o standardowej długości lecz wypełniony jest po brzegi ciekawą i wartościową treścią.  Powinien spodobać się zarówno osobom kompletnie nie znającym Friedkina jak i tym, którzy reżysera uwielbiają. Ode mnie zasłużone 8/10 i od razu poszukuję możliwości zagłębienia się w twórczość Ś.P. Williama.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
tom
tom
5 miesięcy temu

Fajna recenzja dzięki której będę szukał tego filmu ALE czy możnaby gdzieś wklejać kilka podstawowych informacji o recenzowanym filmie, chodzi o takę jakby stopkę: tytuł oryginalny, rok produkcji. Dzięki

O Autorze

Wiktor Paczkowski

Wiktor Paczkowski

Miłośnik kina, w szczególności współczesnego oraz autor bloga "Filmowy Vibe". Nie lubię słowotoku i uważam, że film jest dla każdego. Poza siedzeniem w kinie często bywam na koszykarskim parkiecie ale inne dyscypliny sportowe również mnie interesują zarówno czynnie jak i w roli kibica.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy