Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Wiedźmin: Rodowód krwi”. Najgorszy serial 2022 roku [RECENZJA]

Rodowód krwi to klapa. Tylko Netflix mógł w jednym roku kalendarzowym zaoferować mi produkcje na 10/10 i 1/10. Od fenomenalnego Sandmana, przez świetną Wednesday do najgorszego, najbardziej nijakiego i bezbarwnego Rodowodu Krwi. Niestety, Netflix nie umie w prezenty świąteczne.

Kilka dni temu, 25 grudnia, gdzieś pomiędzy barszczykiem a makowcem, postanowiłem zapoznać się z pilotażowym odcinkiem najnowszej produkcji streamingowego giganta. Pomyślałem, że to całkiem fajny prezent od Netflixa i nie zraziły mnie nawet kiepskie zwiastuny. Bo choć wizualnie śmierdziały nudnym, generycznym fantasy, to historia pierwszego zawodowego zabójcy potworów i koniunkcji sfer bardzo mnie ekscytowała. Cóż… mimo że produckcja liczy cztery odcinki, skończyłem ją dopiero dzisiaj. To mówi samo za siebie.

Rodowód krwi
Kadr z serialu

Podobnie jak w serialu matce, twórcy postanowili zmienić niektóre wątki z książkowego pierwowzoru Andrzeja Sapkowskiego. To jeszcze nie jest zarzut. Jestem osobą, która lubi zmiany w adaptacjach czy ekranizacjach. Nie zależy mi na przenoszeniu na ekrany 1 do 1 tego, co oferował tekst źródłowy. Natomiast Rodowód krwi jest tworem niewyobrażalnie złym. Ten serial nie ma własnej tożsamości, historia jest głupia, a związek przyczynowo skutkowy nie istnieje.

Ponadto twórcy uznali, że widzom trzeba wszystko tłumaczyć. Nie dość, że w dialogach bohaterowie mówią na bieżąco co się dzieje, to cały czas obecny jest narrator, który wybijał mnie z immersji. Historia nie była opowiedziana obrazem, nie pozwalała na żadne refleksje nad bohaterami.

Rodowód krwi
Kadr z serialu

Serial jest paskudnie wulgarny. Niewyparzony język i częste bluzgi to zarówno w książkach, grach, jak i serialu nieodzowna część wiedźmińskiego świata. Autorzy scenariusza nie znali jednak umiaru. Grube wyrazy mogą ubogacać i pokazywać naturalne reakcje bohaterów. W serialu Wiedźmin: Rodowód krwi wywołują fale zażenowania i cringe’u. 

Bohaterowie są bez wyrazu, przezroczyści. Wielu z nich nie ma nawet backstory. Nie było mi dane poznać ich motywacji. Oglądając ten serial, przypomniała mi się gra Dragon Age: Inkwizycja. Działało to na tej samej zasadzie. Zebrała się grupa osób różnych ras i o zróżnicowanych umiejętnościach, którzy mają jakiś wspólny cel.

Jestem fanem 1., fenomenalnego sezonu Wiedźmina. 2. seria była bardzo zła. Teraz, kiedy obejrzałem Rodowód krwi, ciężko jest mi dać kredyt zaufania twórcom głównej serii przed premierą 3. sezonu. Obejrzę go tylko ze względu na Henry’ego Cavilla, który pożegna się z rolą Geralta.

Zalety

  • Jest to miniserial

Wady

  • Nijacy bohaterowie
  • Nieangażująca, pisana na kolanie historia
  • Generyczny świat fantasy
  • Nudne zdjęcia
  • Tragiczny montaż (pierwotnie miało być 6 odcinków i jest to widoczne)

1/10 

Przeczytaj także: „Emily w Paryżu” – sezon 3. Nikt się nie przyzna ale każdy tego potrzebował [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Przemysław Wilk

Przemysław Wilk

Student dziennikarstwa. Fan kina fantastycznego, przygodowego i superbohaterskiego. Nie stroni od seriali, gier oraz książek. Interesuje się piłką nożną oraz e-sportem.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy