Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Z całej pety”. Witajcie w szalonym świecie wrestlingu [RECENZJA]

Nie jestem fanką wrestlingu. Mimo to z ogromnym zaciekawieniem sięgnęłam po najnowszą pozycję od wydawnictwa Nagle Comics, czyli „Z całej pety”. Historia okazała się nie tylko komiksem sportowym, ale przede wszystkim prawdziwą bombą emocjonalną, która wciągnęła mnie od samego początku.

Lona Steelrose kilka lat temu straciła swoją matkę, która była gwiazdą wrestlingu. Yui Steelrose zginęła na ringu, w trakcie walki. 10 lat po tym dramatycznym zdarzeniu dziewczyna próbuje pójść w ślady matki. Przeciwny jest temu ojciec Lony, który próbuje chronić swoją córkę za wszelką cenę. Obawia się, że straci również ją, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę, jak brutalny jest świat wrestlingu. Dziewczyna jest jednak nieugięta i nie chce zaprzepaścić swojej kariery. Gdy na jej drodze pojawia się szalony nekromanta z innej planety, Willard Necroton, jej życie zmienia się diametralnie. Necroton jest fanem wrestlingu i organizuje swoje własne walki. Te jednak różnią się od tego co znamy, ponieważ wygrany turnieju może wskazać jedną osobę, którą chciałby wskrzesić. Lona postanawia zawalczyć na śmierć i życie, byle tylko odzyskać swoją matkę. Problemem jest jednak to, że potrzebuje partnera. Tym partnerem zostaje Cobrasun, jeden z najpotężniejszych wrestlerów w historii oraz ten, który 10 lat temu zabił podczas walki Yui.

Z całej pety

Tak jak wspomniałam na wstępie, nie przepadam za wrestlingiem. Co więcej, mam o nim praktycznie zerowe pojęcie. Mimo to postanowiłam sięgnąć po „Z całej pety” i absolutnie nie żałuje! Początkowo można odnieść wrażenie, że komiks autorstwa Daniela Warrena Johnsona to szalona i nieco odrealniona historia, w której motywem przewodnim będzie metalowa otoczka i mordobicie do potęgi. Owszem, każda ze stron tego komiksu właśnie to zapewnia. Należy pamiętać jednak o tym, że „Z całej pety” to komiks wielowymiarowy, który poza szaleństwem kryje za sobą też szczerą i emocjonującą historię, która chwyta za serce. To swoją drogą olbrzymia zaleta komiksu, albowiem czasem śmieszy i zapewnia niezłą zabawę, by po chwili wprowadzić w osłupienie i doprowadzić do łez.

Daniel Warren Johnson to autor, którego nie trzeba przedstawiać fanom komiksów. Współpracował między innymi z DC Comics czy Marvelem i znany jest z tego, że to, co wychodzi spod jego pióra, jest gwarantem jakości. W „Z całej pety” zaskakuje jednak tym, w jak rewelacyjny sposób ukazał relację między głównymi bohaterami. Została napisana w tak świetny sposób, że ciężko jest przejść obok niej bez jakiegokolwiek poruszenia. Poza tym bardzo doceniam to, że Johnson absolutnie nie naciskał żadnych hamulców podczas pisania tego komiksu. Można by rzec, że jest tu dosłownie wszystko, jednak zlepia się to w jedną całość. A to nie lada wyzwanie, z którym nie każdy poradziłby sobie tak wzorowo.

Z całej pety

„Z całej pety” nie zrobiłoby na mnie też tak ogromnego wrażenia, gdyby nie rysunki Mike Spicera, który sprawił, że czytanie tego komiksu było dla mnie przepiękną podróżą wizualną, podczas której nie mogłam oderwać oczu od przepięknej i fenomenalnie dopracowanej kreski. Ilustracje są idealnym dopełnieniem fabuły, a fabuła jest dopełnieniem ilustracji. Nie zawsze warstwa wizualna tak bardzo koreluje z warstwą fabularną. Pełno tu detali, a kolorystyka niezwykle zachęca do eksplorowania tego świata. Chyba dawno nie byłam tak zachwycona ilustracjami w jakimś komiksie.

Czy warto sięgnąć po „Z całej pety”? Jeszcze jak! Na niespełna 200 stronach komiksu zamieszczono świetną, dynamiczną fabułę oraz prawdziwą emocjonalną bombę. Obojętnie, czy lubicie wrestling, czy jak ja nic o nim nie wiecie – nie wolno przejść obok tej historii obojętnie! Myślę, że to komiks kompletny i w mojej subiektywnej opinii to jedno z lepszych wydań na polskim rynku w tym roku.

Ocena: 9/10

Komiks do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawnictwa Nagle Comics i nie miało to wpływu na moją ocenę.

Przeczytaj także: „Elfy. Honor Leśnych Elfów” – tom 2 serii [RECENZJA]

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Martyna Kucybała

Martyna Kucybała

Dziecko Marvela, które nosi w sobie ogromne pokłady miłości do Spider-Mana oraz innych bohaterów i złoczyńców z Nowego Jorku. Z wielką chęcią wypiłaby szklaneczkę whisky w towarzystwie Jessici Jones i pobujała się po mieście z Milesem Moralesem. Miłośniczka kina, zwłaszcza tego bliskowschodniego. Uzależniona od kupowania Funko Popów i kart kolekcjonerskich a prywatnie ogromna fanka basketu i piłki nożnej.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy