Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

6. Octopus FF: „Wojny jednorożców” [RECENZJA]

Alberto Vázquez znowu to zrobił! Po świetnie przyjętej animacji „Psychonauci, zapomniane dzieci” przyszła pora na kolejny film skierowany ku dorosłej widowni – „Wojny jednorożców”, które zachwyciły mnie nie tylko przepiękną warstwą wizualną, ale również dobrze poprowadzoną fabułą z istotnym moralnym przesłaniem. „Wojny jednorożców” to brutalny obraz gatunku ludzkiego, osadzony w zwierzęcej rzeczywistości. 

Niech nie zwiodą was przepiękne i kolorowe kadry, które wyglądają jak z typowej animacji dla dzieci. Ten film absolutnie nie nadaje się dla młodej widowni! Historia opowiada o świecie, w którym na śmierć i życie walczą odwieczni wrogowie: piękne, kolorowe i bardzo fanatyczne misie oraz jednorożce, które w oczach swoich rywali stanowią całe zło tego świata. Miejskie legendy podają, że jednorożce zagarnęły terytorium, które zgodnie z boskim prawem należy do misiów. Tym samym wywiązała się między nimi święta wojna, która od razu nasunęła mi skojarzenia związane z pewnym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Myślę, że nie bezpodstawnie, albowiem „Wojny jednorożców” pełne są politycznych alegorii współczesnego świata.

Jak to zazwyczaj w wojennych filmach bywa tak i tutaj obserwujemy kompanie żołnierzy, ze szczególnym wyróżnieniem kilku bohaterów, których losy są najbardziej istotne. Głównymi protagonistami animacji są bracia bliźniacy, którzy służą w armii misiów. Grubcio to sympatyczny i przyjazny misiek, który jest niedoceniany przez resztę rekrutów. Jest obiektem żartów oraz prześladowań, również ze strony swojego brata — Błękitka, który jest zwierzęcym usposobieniem greckiego boga. Piękny, pewny siebie Błękitek jest jednak w pełni pozbawiony empatii. Co więcej, wewnątrz jest niezwykle skrzywdzony, a ta krzywda sprawia, że wymaga od siebie bycie najlepszym. Do tego stopnia, że nie potrafi znieść porażki. Jednak pod fasadą twardości i nieustępliwości kryje się biedny, nieszczęśliwy miś, który płacze jak bóbr, gdy tylko coś mu się nie powiedzie.

Wojny jednorożców
„Wojny jednorożców” (2022), reż. Alberto Vázquez, dystrybucja Velvet Spoon

Alberto Vázquez garściami czerpie z kina wojennego, takiego jak choćby „Szeregowiec Ryan” i prowadzi nas wraz z bohaterami przez podróż w sam środek bitwy. Kampania Grubcia i Błękitna zostaje wysłana na specjalną misję w głąb magicznego lasu, a konfrontacja z jednorożcami okazuje się niezwykle ciężka. Jeśli ktoś jeszcze przez chwile zastanawiał się, czy pokazać tę animację swoim pociechom, w tym momencie powinien mieć już rozwiane wszelkie wątpliwości. Od tej chwili motywem przewodnim „Wojen jednorożców” są krew i brutalne oraz przykre sceny, które nawet w takiej formie  kolorowego przekazu potrafią zmrozić krew w żyłach.

Największym atutem filmu są jego mniej lub bardziej widoczne odniesienia do świata rzeczywistego. Poza wspomnianą przeze mnie wcześniej świętą wojną dużym motywem przewodnim jest fanatyzm religijny. Kompania misiów prowadzona jest nie tyle przez dowodzącego, a bardziej przez księdza, który głosi kazania zgodnie ze świętą księgą. Jego motywacje i manipulacje z czasem prowadzą do nieoczekiwanych zwrotów akcji, które śmiało możemy porównywać do historii z czasów Hiszpanii dyktatora Franco. „Wojny jednorożców” to produkcja, która stara się ukazać widzom genezę zbrodniczej ideologii, pod którą można zauważyć dużo odniesień do faszyzmu. Vázquez stara się przedstawić sposób, w jaki psychopatyczni dyktatorzy dochodzą do władzy, a później sami tę władzę trwonią.

„Wojny jednorożców” z jednej strony zachwycają swoją warstwą wizualną, z drugiej zaś prowokują do głębokich przemyśleń. Vázquez niczym Kubrick w „Full Metal Jacket” przedstawia swój antywojenny manifest i krytykuje administrację wojskową, w której dowodzący posyłają, niczym mięso armatnie, młodych i niczego nieświadomych żołnierzy, którzy zostali zmanipulowani piękną propagandą. Jednak przede wszystkim „Wojny jednorożców” skupiają się na tematyce dobra i zła oraz krytyki imperialnych i autorytarnych rządów, które suma summarum prowadzą zawsze do zniszczenia państwa. Tym samym animacja ta, choć tak pięknie zrealizowana, jest niezwykle bolesna. Głównie dlatego, że swoją brutalnością ukazuje prawdę o współczesnym świecie i gatunku ludzkim, co zresztą dobitnie mówi nam zakończenie filmu.

Ocena: 8/10

„Wojny jednorożców” brały udział w konkursie głównym tegorocznej, 6. edycji Octopus Film Festival, który miał miejsce w Gdańsku w dniach 8-13 sierpnia. Wypatrujcie w najbliższych dniach kolejnych recenzji i relacji z festiwalu na naszej stronie i kanałach społecznościowych!

Przeczytaj także: 6. Octopus FF: Dlaczego kochamy oglądać beznadziejne kino? O fenomenie pokazów VHS Hell

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Martyna Kucybała

Martyna Kucybała

Dziecko Marvela, które nosi w sobie ogromne pokłady miłości do Spider-Mana oraz innych bohaterów i złoczyńców z Nowego Jorku. Z wielką chęcią wypiłaby szklaneczkę whisky w towarzystwie Jessici Jones i pobujała się po mieście z Milesem Moralesem. Miłośniczka kina, zwłaszcza tego bliskowschodniego. Uzależniona od kupowania Funko Popów i kart kolekcjonerskich a prywatnie ogromna fanka basketu i piłki nożnej.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy