Siedlecka ekipa Kropliczanki powraca na ekrany Canal+ Premium i do serwisu Canal+ online już jutro. Czwarta seria „The Office PL” ponownie nie bierze jeńców, szukając humoru niemal wszędzie – nie tylko w kreacjach doskonale rozwiniętych już na tym etapie bohaterów, ale również czerpiąc z bogatego dobytku obyczajowego i kulturowego naszego kraju. Dość powiedzieć, że w pierwszym epizodzie po przerwie nie bano się sięgnąć po figurę… Jana Pawła II. A to zaledwie początek, bo twórcy czwartego sezonu polskiej wersji „Biura” skonfrontują swoich bohaterów również z ekologicznymi trendami i ich własnym, emocjonalnym bagażem. Pierwsze siedem z dwunastu odcinków, które miałem okazję obejrzeć przedpremierowo, zwiastują nie tylko szeroką gamę nowych, kreatywnych pomysłów komediowych, ale również większą niż dotychczas stawkę dramatyczną. A to wszystko w, jak już obsada zdążyła nas przyzwyczaić, ciepłej, biurowej atmosferze, do której z roku na rok coraz przyjemnie się wraca. Zapraszam do przedpremierowej recenzji pierwszej połowy czwartego sezonu „The Office PL”.
Na zdrówko, kranówko!
Fabularnie mamy tu do czynienia z bezpośrednią kontynuacją wydarzeń sprzed roku. Asia (Kornelia Strzelecka) coraz poważniej szykuje się do zamążpójścia ku niezadowoleniu naszego polskiego Jima, Adama (Rafał Kowalski), który z kolei coraz poważniej myśli o zmianie kierunku swojej dotychczasowej kariery. Patrycja (Vanessa Aleksander) usiłuje odnaleźć się w nowej roli jako pracownik Kropliczanki niższego niż dotychczas szczebla, jednak rezygnacja ze znanych całe życie luksusów nie jest prostym zadaniem – zwłaszcza, gdy Warszawę zamienimy na Siedlce. Michał (Piotr Polak) zmierzy się z kolei z wizją potencjalnego rodzicielstwa, Darka (Adam Woronowicz) czekają nieoczekiwane złe wieści, a cała ekipa Kropliczanki stanie przed zawodowym niebezpieczeństwem w postaci rosnącej na popularności akcji „Na zdrówko, kranówko”, która propaguje wśród Polaków rezygnację z wody butelkowanej. Tym samym zagrożone zostaje nie tylko jestestwo całej firmy, ale również… stand-uppowt występ Michała na nadchodzących Dniach Siedlec.

Jeśli czytaliście moją recenzję trzeciego sezonu z ubiegłego roku to doskonale wiecie, że jestem dużym fanem polskiej wersji „The Office”. Ba, powiem więcej – to moim zdaniem najlepsza polskojęzyczna komedia w ostatnich latach, którą z wielką przyjemnością śledzę już czwarty rok. Dlatego też po seansie pierwszych odcinków nowej odsłony z dumą donoszę, że codzienne perypetie siedleckich biurw jak zwykle są szalone i pełne krindżu. Poza wspomnianym już wątkiem ekologicznym, który służy jako baza do wielu gagów (jak np. prowadzony przez Michała live na Facebooku, w którym podejmie on próbę rozróżnienia Kropliczanki od wody z kranu – złoto), w pierwszych odcinkach nowego sezonu nie zabrakło również m.in. humoru płynącego z nowej sytuacji życiowej Patrycji, która wprowadzi się do Asi. Vanessa Aleksander ma przy tym okazję niejako na nowo odkryć swoją bohaterkę, której daleko do wulkanu energii znanego z poprzednich serii. Na szczęście udany scenariusz w połączeniu z talentem aktorskim Vanessy prowadzą do satysfakcjonującego rozwoju tej postaci, która przebyła bardzo daleką drogę od początków „The Office PL”. Patrycja niejako rozliczy się ze swoją przeszłością jako egoistyczna, bezduszna szefowa „z Warszawki” , zrywając ze szkodliwym dziedzictwem własnej rodziny. I choć pierwsze odcinki nowej serii oferują nam tego zaledwie przedsmak, czuć, że kryje się tu jeszcze wiele dobrych scen, które najpewniej nadejdą w drugiej połowie sezonu. Świeżo co przyznana Telekamera jest z pewnością zasłużona!
Michał Holc, głowa wodowego imperium
Na duży plus zasługuje również wątek Michała, który jest niejako siłą napędową pierwszej połowy nowej serii. Holc – podejrzewając, że nieznany mu wcześniej 18-letni Hubert (Konrad Kąkol) może być jego synem – rozpoczyna próbę nawiązania relacji z chłopakiem, chcąc nadrobić stracone lata. Prowadzi to, jak możecie się spodziewać, do wielu zwariowanych sytuacji, w których trudno powstrzymać się od śmiechu. Jednym z najjaśniejszych punktów jest odcinek „Rower” (napisany przez Łukasza Sychowicza i debiutującą w gronie scenarzystów Karolinę Norkiewicz), w którym prezes Kropliczanki usiłuje nauczyć swojego domniemanego syna… jazdy na rowerze. Michał, jak to Michał, wszystko robi przesadnie, ale przy tym z wielkim sercem, co jak zwykle i bawi, i rozczula. Piotr Polak nie obniża lotów, odgrywając swoją rolę lepiej niż kiedykolwiek. Trudno sobie wyobrazić innego aktora, który z takim oddaniem odegrałby zaproponowany, nierzadko wymagający materiał komediowy, zachowując przy tym odpowiednią dawkę zażenowania. Gdybyśmy mieli swoje polskie nagrody Emmy, Piotr Polak z pewnością cieszyłby się z kolejnej i kolejnej nominacji za występ w serialu komediowym. TOP Seriale czy inne plebiscyty – for your consideration!

Wspomniany odcinek z marszu wskoczył do grona moich ulubionych całego serialu – nie tylko z racji na świetne gagi i tragikomizm Michała, ale również świeże spojrzenie na postać Darka, który w czwartym sezonie odsłania całkowicie nową, nieznaną wcześniej twarz. Tym samym Adam Woronowicz nie tylko ma okazję powtórzyć swoją ikoniczną już rolę „Darka prawaka”, ale również nadaje swojemu bohaterowi nowej głębi. I robi to, jak już tej aktor nas przyzwyczaił, z ogromną klasą. Maciej Bochniak, reżyser „The Office PL” od samego początku, jak zwykle bezbłędnie prowadzi swoich aktorów i niezwykle cieszy mnie jako widza, że jego postaci mimo obecności na ekranach już czwarty sezon wciąż potrafią nas zaskoczyć. Zwłaszcza, że po raz kolejny komedia doskonale równoważy się z dramatem, odcinki stale nawiązują do poprzednich wydarzeń, a wątki bardziej obyczajowe – jak natura relacji Adama z Asią – wciąż działają tu niesamowicie dobrze. Można się zaśmiać, wzruszyć, ale co najważniejsze – syndrom „jeszcze jednego odcinka” jak zwykle jest w „The Office PL” mocny.
Brylująca obsada
Czwarty sezon to również pierwszy, w którym twórcy nie zaproponowali nam żadnej nowej postaci w głównej obsadzie. Zamiast tego po chwili nieobecności do regularnej roli powraca Łuki (Adam Bobik), lecz mimo tego twórcy zdecydowali się pozostawić (na „pół etatu”) Reagana (Mateusz Król), co cieszy, bo bohater ten dobrze wpasował się do zastanej ekipy. Żałuję nieco, że swojej roli „baby z HR-u” nie powtórzyła Małgorzata Gorol, ponieważ jej dynamika z resztą zespołu w trzecim sezonie była fenomenalna, lecz pozostała część obsady tak bryluje, że ciężko odczuć tę stratę. Milena Lisiecka (Bożenka), Marcin Pempuś (Levan) i Jan Sobolewski (Sebastian) standardowo kradną drugi plan, a powrót znanej z pierwszego sezonu aktywistki Arlety (Maja Ostaszewska) również zapowiada wiele komicznych sytuacji w drugiej części sezonu. Spodziewać się tu można chyba wszystkiego – i bardzo dobrze. Miejmy nadzieję, że twórcy wykorzystają potencjał przygotowanej podbudowy i wszystkie omawiane wątki dotrą do satysfakcjonującej konkluzji, ale patrząc na poprzednie serie jestem pod tym względem spokojny.
Ocena: 8,5/10
Czwarty sezon „The Office PL” rozpocznie swoją emisję na Canal+ Premium i w usłudze Canal+ online już jutro, 25 października. Na start subskrybentom platformy zostaną udostępnione trzy pierwsze odcinki, więc na wybitny „Rower” musicie poczekać jeszcze do kolejnego tygodnia, ale uwierzcie mi – warto zaznaczyć tę datę w kalendarzu. Siedlecka ekipa po raz kolejny udowadnia, że polska wersja „The Office” to jeden z lepszych obecnie emitowanych polskich seriali komediowych z jednym z najbardziej błyskotliwych zespołów scenarzystów na pokładzie. Miejmy nadzieję, że reszta sezonu nie zawiedzie, a całość szybko doczeka się zamówienia kolejnej serii, a widzowie – nowej dawki tego uzależniającego narkotyku, jakim są kolejne perypietie rodzimej Kropliczanki. Do tego biura to chce się i można wracać!
Zobacz również: Strasznie fajne filmy na 10. Splat!FilmFest. Pełny program już dostępny!x