Co otrzymamy, jeśli połączymy lekcję historii z największymi gwiazdami popkultury oraz sceną teatralną? Odpowiedź brzmi – musical „Six”!
5 września w warszawskim teatrze Syrena miała miejsce konferencja prasowa polskiej prapremiery jednego z największych tytułów granych obecnie na West Endzie oraz Broadwayu. Niesamowita muzyka, temperament bohaterek oraz format talent show to przepis na sukces, który przyniósł twórcom libretta – Toby’emu Marlow i Lucy Moss – międzynarodową sławę, a sześć śpiewających królowych już wkrótce spróbuje podbić serca polskiej publiczności.

O czym jest „Six”?
Twórcy „Six” przedstawili żony Henryka VIII jako diwy muzyki pop, a spektakl ma formę koncertu – partnerki władcy wyśpiewują swoje historie. To przykład zamiany „history” w „herstory”, czyli oddania głosu pomijanym do tej pory kobietom. Muzyczną inspirację dla „SIX” stanowią przeboje Beyoncé, Adele czy Alicii Keys.
Ten tytuł zabiera nas do świata, o którym żony Henryka VIII mogły tylko pomarzyć… do feminizmu, a także pozwala im, aby wreszcie zabrały głos. Co jednak jest ogromną zaletą musicalu – nie ukazuje on kobiet jedynie jako ofiary oraz istoty nieskalane, ale jako prawdziwych ludzi ze wszelkimi wadami i zaletami. Feminizm jest w spektaklu bardzo mocno zakorzeniony i stawia swoje bohaterki jako prawdziwe kobiety z krwi i kości, które mogą być złe, zazdrosne, nie bojące się swoich uczuć. Nic więc dziwnego, że reżyserię powierzono również kobiecie – Ewelinie Adamskiej-Porczyk, dla której będzie to debiut po drugiej stronie sceny.
W spektaklu pierwsze skrzypce odegra (a zarazem wcieli się w pierwszą żonę brutalnego króla) dobrze znana nam z małego ekranu Olga Szomańska, która wcieli się w Katarzynę Aragońską. Towarzyszyć jej będą również m.in. zwyciężczyni programu „The Voice of Poland” Marta Burdynowicz jako Jane Seymour oraz stała już bywalczyni teatru Syrena Anna Terpiłowska w roli Katarzyny Howard.
Przy okazji konferencji prasowej udało mi się porozmawiać z Jackiem Mikołajczykiem, który obecnie jest jedną z największych postaci w świecie polskiego musicalu. Co mówi nam o pracy nad tym tytułem oraz o przekładzie, którego sam dokonał?
Nie jest to łatwe, oczywiście, po pierwsze trzeba dostać prawa do tego tytułu i tu rzeczywiście musieliśmy trochę powalczyć oraz zapewnić autorów, że zrobimy wszystko tak jak należy. Cieszymy się, że udało nam się ich przekonać. Przede wszystkim ten musical jest bardzo trudny do przeniesienia w nieoryginalnej inscenizacji. Inscenizacja jest bardzo mocno wpisana w materiał. Jest to również musical bardzo znany widzom, nawet w Polsce, więc pozostanie w takiej zwartej, znanej widzom strukturze oraz wpisanie własnej propozycji kostiumów, świateł, scenografii to naprawdę było ogromne wyzwanie dla realizatorów, którzy chcieli pozostać w historii, pokazanej przy użyciu popkultury, ale również musieli szukać własnego języka, nieco odmiennego od tego co było na West Endzie. Mam wrażenie, że udało się wszystkim realizatorom z tego wybrnąć. Ja sam powiem, że jako tłumacz, jest to jeden z najbardziej stresujących momentów w mojej karierze, ponieważ naprawdę wszyscy znają te utwory, nawet z polskich coverów, jak na przykład ze Studia Accantus.

Popkulturowa pułapka?
Jednak punktem, który wydaje się być najbardziej skomplikowanym, jest przetłumaczenie sztuki oraz nadanie jej słów, które będą opowiadać o XVI wiecznych kobietach ubranych w płaszczyk popkulturowych diw. Przypomnijmy, że w oryginalnym założeniu każda królowa ma swój popowy odpowiednik:
Katarzyna Aragońska – Beyoncé, Jennifer Lopez, Jennifer Hudson
Anna Boleyn – Miley Cyrus, Avril Lavigne, Lily Allen
Jane Seymour – Adele, Sia, Celine Dion
Anna z Kleve – Nicki Minaj, Rihanna
Katarzyna Howard – Britney Spears, Ariana Grande
Katarzyna Parr – Alicia Keys, Emeli Sandé
Jacek Mikołajczyk tak skomentował ten proces:
To jest ciekawe, ponieważ gdy spojrzeć na oryginalne teksty, one w warstwie językowej szukają dwuznaczności. One nie mówią językiem jedynie współczesnym, tylko balansują na granicy, na przykład Anna z Kleve jeździ furą, a nie beemwicą. To było duże wyzwanie, żeby znaleźć w języku polskim odpowiedniki oddające sens i naturę musicalu. W naszym języku niektóre odniesienia, anachronizmy brzmią często śmiesznie czy groteskowo, więc gra tutaj była bardzo trudna. Mam nadzieję, że udało mi się jakoś wybrnąć z tego tematu, a nawet powiem więcej, że nie tylko wybrnąć, ale że jest to po prostu dobrze zrobione.
Mówi się, że „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. A jak będzie w przypadku sześciu królowych? Sprawdźcie sami! Premiera spektaklu została zaplanowana na 9 września 2023 roku. Tym samym „Six” otworzy również nowy sezon w teatrze Syrena.
Przeczytaj także: 6. Octopus FF: „Światłonoc”. Człowiek człowiekowi wiedźmą [RECENZJA]