Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

Australijskie noir. „Limbo”. [RECENZJA]

Kino noir jest nie tylko podgatunkiem filmów kryminalnych z lat 50. XX wieku. Noir stało się klimatycznym sposobem realizowania przestępczych historii. Zwolennicy tego nurtu pozostają wierni czarno-białym kolorom oraz postaciom niejednoznacznych detektywów i nadal żyją w gettach półświatka. Limbo odtwarza wiele tradycji, które znamy z amerykańskich klasyków, tyle że Iven Sen przenosi swoją melancholijną intrygę do Australii. 

Żeby przedstawić dwa oblicza współczesnego podejścia do kina noir, poproszę o pomoc Edwarda Nortona. Po pierwsze – Podziemny Krąg (Fight Club, reż. David Fincher, 1999). Jest to reprezentant kina neo-noir, który wykorzystuje charakterystyczny klimat i stylistykę dawnych produkcji, ale nieco rewolucjonizuje fabułę. Całkiem niedawno natomiast, bo w roku 2019, Edward Norton osobiście realizuje Osierocony Brooklyn. Film detektywistyczny, który swoją historią spełnia standardy kina noir, jednak ma już uwspółcześnioną oprawę wizualną.

Edward Norton 'Motherless Brooklyn
Edward Norton i jego „Osierocony Brooklyn”

Limbo Ivana Sena to film, który powstał w roku 2023, a jednak zarówno pod względem tego, jak wygląda oraz tego, jak opowiada, stanowi klasyczne noir. Prawie klasyczne, bo przez chwilę pominąłem to, co dla filmu najważniejsze. Limbo jest umiejscowione w Australii.

Nie jest to Australia z Fabryki Snów, którą mogłaby reprezentować Nicole Kidman. Australia z Limbo to surowa ziemia jałowa. Ivan Sen, przy całym pokrewieństwie z Noir, realizuje swoją własną opowieść na rodzinnych zasadach. Rasizm ma niejedno oblicze. Hollywoodzka dominacja przyzwyczaiła nas do obrazu dyskryminowanych Afroamerykanów. Napięcia na tle mniejszości etnicznych były charakterystycznym motywem w kinie noir XX wieku. Niestety, bycie reprezentacją pewnej odmiennej kultury często wiąże się z niższym statusem majątkowym, a co za tym idzie, zwiększoną przestępczością. W Limbo Afroamerykanie są zastąpieni przez Aborygenów, ale reguły gry pozostają te same. Biali dyskryminują czarnych, więc oni podchodzą do nich z nieufnością. Tyczy się to także stróżów prawa. Akurat w przypadku naszego głównego bohatera, którego zagrał Simon Baker, nie ma w tym nic dziwnego.

Protagonista Limbo jest narratologicznym krewnym głównego bohatera gry Disco Elysium i flagowego detektywa z kryminałów Jo Nesbø. Zarówno Harry Hole, jak i Travis Hurley równie dobrze sami mogliby zostać zapuszkowani. Nowocześni detektywi są socjopatami, których niespecjalnie się lubi nawet na ich własnym posterunku. W Limbo, wyrzutek z uprzywilejowanej części społeczeństwa, wyciąga dłoń do niesprawiedliwie traktowanego marginesu. Główny bohater filmu ma zadanie zrewidować sprawę sprzed dobrych dwudziestu lat, kiedy to zaginęła aborygeńska dziewczynka. Najprawdopodobniej porwał ją mężczyzna pochodzenia brytyjsko-amerykańskiego, ale winą za wszystko został obarczony jej brat. Policjant-detektyw Travis Hurley podczas swojej misji musi walczyć z wzajemnymi uprzedzeniami. Skoro policja nigdy nie trzymała strony rdzennych mieszkańców Australii, to teraz oni wcale nie wierzą w żadne oznaki uprzejmości władz.

Limbo – Golden Age Cinema and Bar
Detektywa z Aborygeńczykami dzieli dystans nawet podczas rozmów w cztery oczy. Ivan Sen potrafi komponować kadry

Klimatyczna estetyka noir jest największym atutem Limbo. Z drugiej strony, Ivan Sen jest aż za bardzo zapatrzony w amerykańskie pierwowzory i nie ma widzom do zaoferowania niczego nowego. Produkcję wyróżnia Australia. Jednak czy jest to zasługa filmu, a może jedynie efekt naszej mało horyzontalnej kultury? Limbo to niezbyt odkrywczy, jednak przez większość czasu udany film, o którym nie można pisać zbyt dużo, żeby całkowicie nie zepsuć jego odbioru. Zarysowałem kontekst społeczny i kinematograficzny produkcji, a o tym, czy australijska historia do was przemówi, przekonajcie się sami. Ja osobiście wyszedłem z kina nieusatysfakcjonowany. Ale ile zobaczyłem niesamowitej czarno-białej Australii, to moje!

Moja ocena: 6/10

Od noir całkiem niedaleko do thrillera. Przeczytaj naszą recenzję filmu Ukryta Sieć!

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Kamil Szczygieł

Kamil Szczygieł

Redakcyjny pisarz-kulturoznawca. Czytelnik scenariuszy, człowiek postmodernizmu, fan aktorów drugoplanowych. Zaparzenie dobrej kawy lub herbaty jest dla niego pierwszym krokiem do wejścia w filmowy świat. Wszechstronnie zaangażowany w kulturę rozrywkową, współpracował m.in. z CD-Action i Silesia Film.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy