Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Outer Banks” po raz trzeci mnie wciągnęło! [RECENZJA]

Od tygodnia na Netfliksie można oglądać trzeci sezon serialu Outer Banks. Paczka przyjaciół ponownie wróciła na nasze małe domowe ekrany. Jest to jeden z moich ulubionych seriali, jeśli chodzi o przygody grupy nastolatków. Co prawda jest wiele podobnych tytułów (Riverdale, Stranger Things itp.), ale ten ma w sobie coś, co bardzo mnie zaintrygowało już od pierwszych odcinków debiutanckiego sezonu. Z niecierpliwością czekałem na trzecią odsłonę, ponieważ poprzednia zakończyła się bardzo tajemniczo. Warto było czekać! Każdy sezon jest bardzo dobry, tak samo jest z tym. Bohaterowie zostali znacząco rozwinięci, akcja dzieje się bardzo dynamicznie, co jest kluczowe w przygodowym serialu. Wszystko mi w tym sezonie ze sobą idealnie zagrało. Zapraszam do przeczytania mojej recenzji ze spoilerami!

Płotki znowu wkraczają do akcji

John B (Chase Stokes), Sarah (Madelyn Cline), JJ (Rudy Pankow), Kiara (Madison Bailey), Pope (Jonathan Daviss) oraz Cleo (Carlacia Grant) po wyskoczeniu ze statku „Coastal Venture” żyją na bezludnej wyspie. Ochrzcili ją dość kreatywnie – „Płotkolandia” (kto by się spodziewał innej nazwy). Spokojny początek na wyspie jest zasłoną dymną przed tym co czeka widzów w dalszej części odcinka. Dosłownie po kilku minutach akcja nabiera szybkiego tempa, po chwili znajdujemy się z bohaterami już na Barbados. To właśnie tam poznajemy nowego, bardziej złowrogiego Warda Camerona. Carlos Sing (Andy McQueen), od samego początku rysuje się na konkretnego gracza. Zdobycie skarbu, którego wszyscy szukają jest celem jego życia. Płotki wiedzą, że jest on w stanie ich pozabijać, byle by dostać to czego pożąda.

Fot. Kadr z serialu

Na ekranie debiutuje jeszcze inna nowa postać – Duży John (Charles Halford), czyli ojciec Johna B. Owszem, pojawił się on pod sam koniec drugiej serii, ale nie wniósł wtedy za wiele do fabuły. W tym sezonie z kolei to właśnie on uruchamia tsunami wszystkich zmian. W każdym razie celem wszystkich bohaterów, za równo tych dobrych jak i złych jest znalezienie zaginionego miasta Eldorado. Wydaje się, że nie jest to dość realistyczne, jednak świetne innowatorskie przedstawienie historycznego miejsca, ani trochę nie psuje uroku tej serii. Więcej na ten temat przeczytacie w dalszej części recenzji.

Sarah Cameron Płotka czy Bogolka?

Jedną z głównych bohaterek czwartego sezonu, wydaje się być Sarah (Madelyn Cline). Po tym jak John B. odzyskał ojca, wydaje się ona być zupełnie zagubiona i nawet porzucona. Ojciec spędza czas sam z synem, ponieważ ani trochę nie ufa córce Warda, który przecież próbował go zabić w imię znalezienia skarbu. John B, również nie wie co ma o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony cieszy się, że odzyskał ojca, ale z drugiej wie, że odtrącił od siebie Sarah. Ta z kolei postanawia w ramach pocieszenia odbudować swoją starą relację z Topperem (Austin North). Szybko do niej dociera, że popełniła błąd.

Fot. John B (Chase Stokes) i Sarah (Madelyn Cline)

Musi sama podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu, dowiedzieć się kim tak naprawdę jest. Gołym okiem widać, że nie jest to dla niej łatwe. Jej życie zmieniło się diametralnie. John B. skupił się na szukaniu wskazówek ze swoim ojcem dotyczących odnalezienia miasta złota, natomiast Sarah została sama, bez pieniędzy, bez bliskich i bez dachu nad głową. Jej decyzje z jednej strony były zrozumiałe, chciała coś zmienić w swoim życiu, a dokładnie wrócić do swojego starego jako Bogolka. Jednak zrozumiała na tle wielu wydarzeń, że jej miejsce jest wśród Płotek przy Johnie B.  To wszystko złożyło się na to, że relacja tej pary weszła na wyższy poziom. Ich życie nie było wysłane różami, nie wszystko szło po ich myśli. Jednak dzięki temu zrozumieli jak bardzo się nawzajem potrzebują oraz, że razem mogą osiągnąć niemożliwe. Bardzo mi się spodobało jak została poprowadzona i przede wszystkim rozwinięta postać Sarah.

Jaki ojciec taki syn?

Duży John bardzo namieszał w życiu swojego syna odkąd okazało się, że jednak żyje. Jeszcze przed zaginięciem ojca, John B. wiedział o jego obsesji na punkcie zaginionych skarbów. Po tym jak odzyskał swojego zmarłego tatę, myślał, że ten się zmieni i doceni to, że los dał mu drugą szansę. Starszy John jednak ani chwili nie zamierza marnować na beztroskie życie. Jak tylko odnalazł syna, chciał żeby ten za wszelką cenę wyruszył z nim na wyprawę by odnaleźć zaginiony łup. Daje mu jednak ulitmatum – nie może zabrać ze sobą swoich przyjaciół, a tym bardziej Sarah.

Fot. John B (Chase Stokes) i Duży John (Charles Halford)

Dla młodego poszukiwacza skarbów to ogromne wyzwanie. Przyjaciele są dla niego jak rodzina, wszystko do tej pory robił tylko z nimi, dlatego ciężko mu zaakceptować nową sytuację. Dodatkowo często nie zgadza się z pomysłami ojca, które są dla niego czasami niezrozumiałe oraz niekiedy przerażające. Gdy Carlos Sing porwał dużego Johna, John B. wiedział, że musi zrobić wszystko żeby go ocalić. Tak jak wcześniej pisałem o tym, że postać Sarah została dobrze poprowadzona, tak samo uważam w przypadku młodego Johna B. Wiele razy został postawiony przed trudnymi decyzjami, ze względu na swój młody wiek i tak dobrze sobie radził. Od samego początku serialu to właśnie on jest głównym bohaterem, dlatego cieszę się, że potencjał ten postaci nie został zmarnowany.

Fot. Po lewej Carlos Sing (Andy McQueen)

Eldorado jakiego jeszcze nie było

Akcja całego sezonu dzieje się wokół poszukiwania zaginionego miasta złota – Eldorado. Na początku wiele fanów mogło myśleć, że wprowadzenie do serialu elementów mistycznego miasta zabije jego urok. Ponieważ do tej pory wszystko co działo się w serialu Outer Banks miało charakter „prawdziwy”, mogło się wydarzyć również w prawdziwym świecie. Wprowadzenie mistycznego miasta Eldorado mogło to zmienić. Tak jednak się nie stało. Wręcz odwrotnie, przedstawienie legendarnej krainy okazało się moim zdaniem kluczem do sukcesu. Nie było tam żadnych złotych pałaców ani innych takich. Wielki szacunek dla twórców za to, że wpadli na taki pomysł aby pokazać Eldorado po ludzku. Mówiąc wprost ale zarazem spoilerowo, miasto zostało przedstawione jako ciemna ukryta grota z jedną ogromną rudą złota i mniejszymi porozrzucanymi obok. Takiego zabiegu chyba nie spodziewał się nikt. Będę czekał z niecierpliwością na to co twórcy zaserwują w czwartym sezonie.

To teraz trochę ponarzekam 

Jedną z niewielu rzeczy, które mi się nie podobały był wątek podróży do Ameryki Południowej. Całe napięcie akcji krąży wokół ostatecznej wyprawy do doliny rzeki Orinoko. Kiedy już wszyscy bohaterowie się tam przenoszą, akcji jest zdecydowanie za mało. Cały moment kulminacyjny sezonu rozgrywa się w jednym ostatnim odcinku. Co prawda trwa on godzinę i dwadzieścia minut, ale w moim mniemaniu to i tak niewiele. Serial słynie ze świetnej scenografii, pomarańczowe zachody słońca nad oceanem to coś z czym fani kojarzą sceny z całego serialu. W końcowym odcinku mogliśmy oglądać inne, równie przepiękne krajobrazy. Akcja w dzikiej dżungli, również miała swój urok. Był to powiew świeżości, który znacząco pomógł całej serii. Dlatego bez wątpienia mogło być więcej przygód na południowej półkuli.

Fot. Płotki

Pozostaje czekać na kolejne przygody Płotek

Na sam koniec serialu dostaliśmy świetne otwarte zakończenie. Życie Płotek po powrocie do Outer Banks zmieniło się, jednak kolejne przygody już na nich czekają. Świeżo po odebraniu gratulacji od lokalnych mieszkańców, zostali poproszeni o pomoc przy innej tajemniczej zagadce. Tutaj nie będę wam już spoilerował jakiej. Tak jak napisałem na początku, jest to jeden z moich ulubionych seriali, dlatego być może nie dostrzegam w nim zbyt wielu wad. W mojej subiektywnej ocenie trzeci sezon wypadł bardzo dobrze. Każda odsłona serii Outer Banks była zupełnie inna, wprowadzała coś zupełnie innego. Jednak każda trzymała w napięciu do samego końca równie mocno. Polecam trzeci sezon wszystkim fanom serii i nie tylko. To świetna pozycja wśród pozycji o przygodach, odkrywaniu skarbów, ale także o dorastaniu i szukaniu swojego własnego „ja”.

Moja ocena: 8/10. 

Na plus

  • Nowe miejsca akcji i bohaterowie
  • Scenografia w dolinie Orinoko
  • Przedstawienie Eldorado
  • Ciekawe otwarte zakończenie
  • Rozwój bohaterów

Na minus

  • Za mało akcji w Ameryce Południowej
  • Za mało ambitna zmiana Warda Camerona
  • Za mało odcinków

Wiemy, że powstanie kolejny sezon o przygodach Johna B. i reszty Płotek. Możecie o tym przeczytać w moim artykule: Serial „Outer Banks” dostanie czwarty sezon! Netflix przedłużył przygodową serię.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
1 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Dawid Micał

Dawid Micał

Młody żurnalista z Rzeszowa. Redaktor naczelny studenckiego magazynu Nowy Akapit. Uwielbia oglądać postmodernistyczne, fantastyczne oraz polskie kino. Natomiast jego ulubione uniwersum to Star Wars. Interesuje się filmoznawstwem, czytaniem biografii oraz historią. W wolnej chwili lubi oglądać każdy sport. Dlatego tworzy podcast „Rozmowy Na Pół Gwizdka”, który możecie znaleźć na Spotify.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy