Kącik Popkultury

Szukaj
Close this search box.

„Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhanu” [RECENZJA]

Muoron Xuecun określa Chiny jako państwo „kafkowskie”. Autor reportażu Śmiertelnie ciche miasto ma na myśli paradoksy rządzące losem obywateli, którym nie wolno mówić głośno o sprawach, o których nie wypada milczeć. Na początku pandemii koronawirusa, lekarze nie mieli pełnego wglądu w karty zdrowia i wyniki testów PCR – były one objęte partyjnym nadzorem. Chiński pisarz wyruszył w samo serce epidemii, a podobne absurdalne przypadki są dla niego przykładami służącymi do zdemaskowania bezwzględnego i naiwnego aparatu władzy. Bo właśnie kryzys taki jak pandemia jest miarodajnym wyznacznikiem, czy rzeczywistość jest taka piękna, jak opisują ją w państwowej telewizji. 

Zhnag Zhan nigdy nie zapomni sceny, którą zobaczyła, kiedy wyszła z dworca Hankou, ciągnąc walizkę na kółkach.

– Jak Czarnobyl. Wymarłe miasto. Ani żywej duszy. Żadnych samochodów. Drapacze chmur, podobne do olbrzymich potworów, obserwowały mnie w milczeniu. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam.

Był pierwszy dzień lutego, dziesiąty dzień wuhańskiego lockdownu.

W reportażach dotyczących współczesnych Chin jest coś, co nas do nich przyciąga w przewrotny sposób. W pierwszej kolejności może chodzić o niedowierzanie, że do dzisiaj w państwie teoretycznie postępowym i otwartym na świat, możemy mieć do czynienia z sytuacją zamknięcia kogoś w więzieniu za wpis na chińskim Twitterze, który krytycznie wyrażał się na temat członka rządzącej partii. Świat nie chce mówić głośno o problemach z prawami człowieka w Chinach, ponieważ państwo rządzone przez Xi Jinpinga jest strategicznym partnerem. Przymykamy oko na Jackie Chana, który stał się już ikoną celebryty wspierającego komunistyczny reżim, a jedno z jego wystąpień na wiecu jest wspomniane w reportażu Muorona Xuecuna. To dlatego tak nam imponuje walka o głos prawdy dochodzący z totalitarnej ciszy. Pisarze tacy jak autor książki Śmiertelnie ciche miasto najczęściej publikują już na emigracji, a podczas pracy nad swoją książką muszą uważać na każdym kroku, żeby nie zwrócić na siebie uwagi dygnitarzy partyjnych lub policji. Ten dystopijny byt pisarza jeszcze bardziej utrudnia fakt, że w iście orwellowskim świecie Chin dotarcie do prawdy jest często awykonalne, gdyż została ona przykryta taką dawką propagandy, że prawie przestała istnieć.

Plakat z czasów rewolucji kulturalnej w Chinach z XX wieku. „Niezwyciężona myśl Mao Zedonga oświetla scenę sztuki rewolucyjnej"!
Plakat z czasów rewolucji kulturalnej w Chinach z XX wieku. „Niezwyciężona myśl Mao Zedonga oświetla scenę sztuki rewolucyjnej”! Źródło: https://chiny24.com/historia/rewolucja-kulturalna-dekada-terroru-w-chinach

Poprzednim reportażem innego chińskiego pisarza, który miałem okazję przeczytać było Bóg jest czerwony od Liao Yiwu. Książka ta opowiadała o religii chrześcijańskiej, która tamże rozprzestrzenia się w tajemnicy przed władzą. Także Muoron Xuecun nawiązuje w swoim reportażu do tego jak religia staje się narzędziem aparatu państwa.

W 2018 roku ksiądz powiedział jej: „Jeśli zginiesz przez reżim, twoja śmierć pójdzie na marne. Bóg uświęci cię tylko wtedy, jeśli zginiesz, czyniąc jego wolę”.

Liao Yiwu i Muorona Xuecuna łączy przeszłość związana z literaturą piękną: poezją i prozą. Jednak obaj pisarze, przytłoczeni komunistycznym reżimem, cenzurą i wpajaną za pośrednictwem literatury ideologią, porzucili beletrystykę na rzecz literatury faktu. Autor Śmiertelnie cichego miasta zwraca uwagę na nieustającą wiarę chińczyków w „tradycyjną medycynę chińską”, która ma więcej wspólnego z ideologią niż nauką. Temu przesądnemu i konserwatywnemu społeczeństwu bardzo trudno przyswoić nowe choroby i formy ich leczenia. Koronawirusa często trzeba było leczyć w szpitalach, a nie w domowych warunkach, zwłaszcza w jego groźnych przypadkach z Wuhan. Tutaj jednak do gry wkraczają chińskie władze, które sprawiały, że szpitale nie były bezpiecznymi ośrodkami leczenia, tylko cyrkami, które mogłyby posłużyć za przykład dobry do monty-pythonowskiego skeczu. O ukrywaniu wyników badań przed lekarzami wspomniałem już we wstępie. Ci, którzy śledzili media, pamiętają, że pierwsze śmiertelne przypadki były ukrywane, podobnie jak przyczyny wybuchu pandemii w Wuhan.

W styczniu przychodzi zalecenie z góry, żeby nie podawać zapalenia płuc jako przyczyny zgonu. Zostaje przekazane przez telefon, prawdopodobnie dlatego, żeby nie było śladów na papierze. Władze zorganizowały sieć informacji epidemiologicznej, łączącą wszystkie szpitale. „W tym nadzwyczajnym okresie trzeba zachować wyjątkową ostrożność przy wpisywaniu zapalenia płuc albo infekcji układy oddechowego jako przyczyny zgonu!!! Jeśli pacjent miał choroby towarzyszące, to właśnie one spowodowały zgon!

Jednym z bohaterów reportażu Xuecuna jest lekarz, który pomimo zachorowania na koronawirusa, został wysłany do pracy, gdzie przechodząc ciężki stan COVID-u musiał zajmować się pacjentami niezarażonymi nową chorobą. Druga bohaterka to sprzątaczka z oddziału intensywnej terapii, której zakazano nosić odzież ochronną, żeby nie rozsiewała paniki poprzez stosowanie środków ochronnych. Materialnymi problemami są kurczące się zapasy lekarstw i jedzenia w szpitalach. Dezinformacja odbija się czkawką, ponieważ powoduje ona coraz większe zasypanie szpitali niezdiagnozowanymi przypadkami niezbadanej choroby. Chiński system w obliczu kryzysu zawala się jak domek z kart, a wielu zdesperowanych ludzi odpowiada nieposłuszeństwem. Kolejny bohater jest kierowcą, który pracował w Wuhan na czarno, ponieważ bardziej mu się to opłacało wobec wysokich podatków i biurokratyzacji przemysłu transportowego. Również i szara strefa ucierpiała we wszechobecnym chaosie. Poza bezceremonialną krytyką rządów Xi Jinpinga, Muoron Xuecun poświęca dużą część książki dramatom ludzi, z którymi utożsamić mogą się wszyscy ludzie dotknięci pandemią koronawirusa na całym świecie.

Jin Feng wspomina, jak jej mąż zapewnił ją, że się nią zajmie. Pamięta dobrze jego słowa: „Poświęcę życie, żeby cię ratować”, i nie może powstrzymać łez. W zimną noc, w posępnym szumie deszczu, nie przestając ani na chwilę płakać, wykonuje jedno desperackie połączenie za drugim. W ośrodku kwarantanny na drugim końcu miasta jej mąż czeka na śmierć.

Urywek z chińskiej rzeczywistości zwraca naszą uwagę na tamtejsze odpowiedniki globalnych mediów społecznościowych. Większość obywateli jest zmuszona do korzystania z zamkniętej bańki informacyjnej, zastąpienia globalnej internetowej sieci odpowiednikami dostępnymi wyłącznie dla mieszkańców komunistycznego państwa. Muoron Xuecun podaje nazwy tych sieci i opowiada, jak użytkownicy starają się okazywać w nich swój opór, który często niesie za sobą straszne konsekwencje.

Każdy Chińczyk słyszał o „armii pięćdziesięciu centów”, czyli ludziach, którym władza płaci za popierające ją komentarze i atakowanie dysydentów. Ta armia składa się z licealistów, emerytowanych urzędników, a nawet osób osadzonych w więzieniach, które w ten sposób zapracowują na skrócenie wyroku.

Chociaż reportaż o koronawirusie w Wuhan nie wykracza poza granice Chin, warto tu wspomnieć o internetowym ruchu Milk Tea Alliance. Jest to grupa młodych ludzi z państw Azji, które żyją pod chińską opresją i nadal muszą walczyć o prawo do wolności słowa (również w internecie).

Milk Tea Alliance
Każde z państw z Milk Tea Alliance ma swoją herbatę-symbol.

Coraz więcej reżyserów pochodzących z Chin zyskuje międzynarodowe uznanie obrazami, które demaskują rzeczywistość życia w tym państwie. W 2019 roku swoją premierę miał film Wanga Xiaoshuaia – Żegnaj, mój synu. Ta międzypokoleniowa opowieść pokazuje nie tylko przemiany kulturowe manipulowane z góry przez państwo, ale też bezprecedensową politykę jednego dziecka. Jest to dobry przykład tego jak artyści z Chin wykorzystują codzienne sytuacje, żeby ukazać wadliwość systemu, który kreowany jest jako idealny. Tak jak z każdego kadru filmu Żegnaj, mój synu tak z każdej strony książki Śmiertelnie ciche miasto zobaczyć i wyczytać możemy dramat ludzi zniewolonych w wolnym świecie.

Kadr z filmu Żegnaj, Mój Synu
Kadr z filmu „Żegnaj, mój synu”.

Chociaż książka Muoronga Xuecuna jest reportażem o pierwszym okresie pandemii koronawirusa w Wuhan, trzeba ją odczytać jako formę oporu wobec opresyjnej władzy, której działania spowodowały, że rząd, policja i tajne służby mają na rękach krew obywateli, którzy umarli w niewyjaśnionych okolicznościach, pozbawieni prawa do głosu i opieki. Chociaż pisarz zabiera nas do samego środka zamkniętego miasta, jego przekaz odbija się szerokim echem w całej Azji. To reportaż o strachu i bezsilności zwykłych ludzi, ale też nadziei na lepsze jutro, nawet w tak strasznych okolicznościach. 

Li nie czytał Franza Kafki, ale podoba mu się historia o zamku. Rozumie szarpaninę geometry z tępymi biurokratami, rozumie też przeszkody, piętrzone przed nim na drodze do zamku, bo tak właśnie jest w Chinach. Nie uważa jednak, że nie da się ich pokonać.

Książkę „Śmiertelnie ciche miasto” Muoronga Xuecuna  zrecenzowaliśmy we współpracy z Wydawnictwem Czarne, któremu serdecznie dziękujemy za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego!

Przeczytaj inną nowość reportażową: „Przypadek doktora Gilmera”.

Podobał Ci się artykuł? Udostępnij!

Facebook
Twitter
Pocket
5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

O Autorze

Picture of Kamil Szczygieł

Kamil Szczygieł

Redakcyjny pisarz-kulturoznawca. Czytelnik scenariuszy, człowiek postmodernizmu, fan aktorów drugoplanowych. Zaparzenie dobrej kawy lub herbaty jest dla niego pierwszym krokiem do wejścia w filmowy świat. Wszechstronnie zaangażowany w kulturę rozrywkową, współpracował m.in. z CD-Action i Silesia Film.

Kategorie

Rodzaje Wpisów

Najnowsze Wpisy